Szukaj na tym blogu

sobota, 15 lutego 2014

34.i (Błędne teorie inż. Berczyńskiego i in.) c.d. dyskusji: 03.03.13 -04.02.14

34. Błędne teorie inż. Berczyńskiego i in. - dalszy ciag komentarzy

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
  • @you-know-who| 03.03.2013 02:20

    Nie mogę wyjść z podziwu nad meandrami Twojej logiki.
    Robisz założenie, że gałęzie to ostateczny argument naukowy,a potem żonglujez "magicznym wzorem", który pzowolił Ci ustalić prędkość pionową na 6 m/s.
    A co z suwakiem ? Zepsuł się ?
    Masz dokumenty swojego kolegi supereksperta dr.L.
    Tabela z "Geometrią zderzenia smolotu" załącznik 4 str.72/107.
    Tam na podstawie kilku tajemnych wzorów jak:
    s=v*t
    v=at
    możesz policzyć jedyną słuszną prędkość.
    Niestety trudno ją podważyć, bo opiera się o prędkości średnie na niewielkich odległościach, a ich zmienność jest znikoma (to w samolocie ciekawe zjawisko, że po zwiększeniu obrotów samolot zwalnia). No i najważniejsze, gałęzie wyjaśniają wszystko (no chyba, że je też źle zmierzyli).
    Co otrzymujemy.
    W otoczeniu brzozy +- 50 m (circa) prędkość pionowa to :
    przed brzozą - 6,6
    za brzozą - 7,7 m/s

    To, że samolot leciał wcześniej przez 2,6 sekundy z prędkością pionową 0,8 m/s to pewnie nic dziwnego.
    Równie mało dziwne jest , że na odcinku 79 m (808-729 m.) za brzozą prędkość pionowa wzrosła do 9,4 m/s i to przy spadających obrotach silnika.
    I to wszystko można obliczyć przy pomocy gałęzi.
    Nie polecam obliczania przeciążenia w okolicach brzozy, dla zdrowia psychicznego.


    AE911TRUTHORG3.03.2013 14:04
  • @ae911truthorg

    Gdyby lotnictwo byłoby tak banalne, to każdy zostałby pilotem liniowym. Na chwile obecną mamy połowę narodu uważających się za ekspertów lotniczych. Całe szczęście że to tylko teoretycy i żaden przewoźnik z ich usług nie korzysta.

    Przy wyłączonym autopilocie (przy braku autotrim) dodanie mocy skutkować będzie wzrostem prędkości wznoszenia. Prędkość pozioma prawie nie ulegnie zmianie (może chwilowo). Inna ciekawostka to zamiana energii kinetycznej w potencjalną. Wybranie ze sporej prędkości skutkuje wstępną prędkością wznoszenia rzędu 4000-5000 stóp/min. Przy braku mocy z jednostek napędowych prędkość pionowa i IAS szybko spadnie i dojdzie do przeciągnięcia.
    FLYGA3.03.2013 21:11
  • @nudna-teoria

    Nie, NT, - YKW ocenia Ix raczej całkiem dobrze; przypadkowo znam prawie dokładnie Ix silnika F -16, jest tych okolicach, cos chyba
    220 kg *m^2.
    A czy te silniki się zatrzymały (bzdura piramidalna), czy zwolniły (bzdura piętrowa), czy straciły ciąg (co się nia zapisało w FDR i jest bzdura zwyczajną) - to nawet w tym ostatnim przypadku miało BY minimalny wpływ na dalsze zachowanie się samolotu....
    ANDRZEJMAT3.03.2013 22:00
  • @Andrzejmat

    Wiec na szybko przewertowalem dane tych silnikow. Ewidentnie pomylilem sie z obrotami. Turbiny gazowe do (malych) helikopterow to inna bajka, a z tym mi sie skojarzylo ;)

    Wiec obroty zespolu NC to od 1600 do 4660, zespolu WC od 6600 do 10420. Jak widzimy nie cala masa ruchoma wiruje z predkoscia 10k rpm.
    Tak samo 1,5 metra to jednak sporo.

    Ale w sumie nie ma co kopii kruszyc o zgrubne oszacowanie.
    Sam napisalem w notce o energii kinetycznej, ze podniecamy sie TNT, a nie doceniamy otaczajacych nas energii.
    Nawet jak by to bylo jedynie 50% z tego co oszacowal YKW, to i tak nie widac sladow by ta energia miala wplyw na proces destrukcji maszyny.
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 00:37
  • @Andrzejmat

    tak, tez mi sie tak wydaje, ze sila ciagu silnikow rosla do konca,
    a nawet gdyby nie rosla, nie zmieniloby to dynamili koncowki lotu.
    o, najlepiej przelicze w tej sekundzie trajektorie bez ciagu silnikow...

    .. jesli nie ma silnikow w ogole za brzoza, a startujemy z predkosci pion. 6.0 m/s, to przycinane sa mniej wiecej poprawnie drzewa, ale troche za nisko (samolot nie zawadza jednak skrzydlem o ziemie), tylko ze lewy kikut uderza o ziemie 30m za wczesnie.


    a ze byly przerwy w rejestracji obrotow to zuplnie inny dzial pt. awarie elektryczne w trakcie destrukcji samolotu przez drzewa.
    YOU-KNOW-WHO4.03.2013 05:20
  • @you-know-who

    Tak przy okazji podzielę się na Twoim blogu pewną refleksją, dotyczącą - zabawnego, moim zdaniem, kruszenia kopii przez ludzi poważnych klasy Forda i nie tylko - a dotyczącą sygnału 'landing" w tym sławetnym TAWS38. Refleksja będzie z innej beczki, bo ja nie mam zamiaru zastanawiać się nad konstrukcją/ filozofią działanie oskarżanego o bezeceństwa (lub uważanego za absolut) czujnika gdzieś w chłostanym przez gałezie podwoziu. Otóz ostatnio mam szczęście tzn chwilami nieszczęscie jeździć często wyrafinowanym produktem pewnej wysokomarkowej fabryki samochodów. Bieżąca autodiagnostyka tego cholerstwa może doprowadzać do cięzkiej nerwicy nawet odpornego człowieka - zanim się nie przyzwyczai, że to, co wyświetla sie na ekraniku - to może byc prawda, ale nie musi - i w liczącym się procencie przypadków to tylko histeria programu zbyt nerwowo reagującego na chwilowe przypadkowe pewnie sygnały. A jest tych "eventów' kilkanaście rodzajów - raz na tydzien się cos niby psuje, a naprawdę to przez rok przepaliła się tylko jedna żarówka - no i słusznie alarmuje zawsze o braku płynu w spryskiwaczu. Reszta - jak dotąd - to była lipa.
    Pozdrawiam
    ANDRZEJMAT4.03.2013 08:19
  • @Autor

    Czy Pan Profesor Paweł Artymowicz zdaje sobie sprawę, że popierając wersję anodinowsko-millerowską kładzie na szali swój dorobek naukowy? Czy myśli Pan, że u Pana na uniwersytecie nie dowiedzą się o Pana wpisach jako blogger you-know-who?
    19754.03.2013 10:50
  • @1975

    pan profesor te sprawe wielokrotnie tlumaczyl i wybaczyl juz anodinie, ze podazyla sladem ykw, amielina, inzynierow lotniczych pilotow. a teraz sprawdz czy cie nie ma na zewnatrz, drogi 1975, donosicielska szujo.

    :-))
    YOU-KNOW-WHO4.03.2013 11:04
  • @andrzemat

    gdybys powiedzial, ze pierwsza prawdziwa awaria dotyczyla akumulatora, a przedtem tylko co i rusz duperele, przysiaglbym ze jezdziz dreamlinerem.

    pzdr
    YOU-KNOW-WHO4.03.2013 11:11
  • @you-know-who

    Nie, nie powiem czym... ale jak przy samochodowych 'eventach" jesteśmy to opowiem, że np taka sytuacja była:
    - Autostrada, prosta, 150 km/h, muzyczka cichnie i rozlega sie głos pani z nawigacji TURN LEFT. SEkundę później opuszcza sie prawa tylna szyba. Nie skręciłem,bo nie było gdzie i nie planowałem, szybe podniosłem bo zimno i hałas, wszystko wróciło do normy i nie powtórzyło się. A w serwisie zaproponowali wymianę całego softwaru, ale nie miałem czasu, jakos przyschło i jest OK od tygodni.

    Pozdrawiam
    ANDRZEJMAT4.03.2013 11:32
  • @Andrzejmat

    04.03.2013 08:19

    >>>na chwilowe przypadkowe pewnie sygnały

    Bardzo zgrabne wytłumaczenie, Miller mógłby to słowo w słowo zapisać w swoim raporcie i dowolnie usuwać lub dodawać dowolne dane.

    Bardzo naukowe i fizyczne.
    ZASADA HEISENBERGA4.03.2013 11:34
  • @you-know-who

    ierwsza prawdziwa awaria dotyczyla akumulatora, a przedtem tylko co i rusz duperele, przysiaglbym ze jezdziz dreamlinerem.

    Czy ktoś ma nowsze widomości o istocie błedów z akumulatorami w dramalinerze>?
    To co wiemy to że samoloty będa uziemione na kilka misięcy - mimo że podobno Boening wie jak rozwiązac problem. :)
    RROMEK4.03.2013 11:43
  • @Andrzejmat

    Miałem coś zbliżonego. Na zintegrowanym GPS pojawił się komunikat o czasie i temperaturze zewnętrznej - WYŁĄCZNIE. Po grzebaniu w Internecie znalazłem rozwiązanie.
    Należy przy włączaniu kluczykiem JEDNOCZEŚNIE poruszać kierownicą. System restartuje się i jest OK.
    Ale żeby było o Smoleńsku. Gdy jadę drogą główną, a obok jest droga osiedlowa (10 m odstępu), to GPS często przeskakuje z jednej na drugą. I wcale mnie to nie dziwi, ale gdybym był pilotem na pewno nie lądowałbym wyłącznie według wskazań GPS.

    Wiadomo, że rozbudowana elektronika może zawieść:
    bez powodu,
    z założenia w oprogramowaniu, że wskazania czujników są w prawidłowym zakresie,
    z powodu błędnego wskazania jakigoś czujnika - przykład katastrofy Aeropéru 603, gdzie zaklejenie jednego otworu wygenerowało lawinę wzajemnie wykluczających się groźnych komunikatów - to rzeczywisty przykład dla czcicieli TAWS 38,
    z powodu uszkodzenia lub oderwania wielu czujników. Tu praktycznie mamy pewność, że zapisy bedą przekłamane, choćby z powodu skokowych napięć samoindukcji w przerywanych obwodach.

    JAKITAKI4.03.2013 13:26
  • @JakiTaki

    Przyjemnie jest słuchać kogoś, co zna fizykę (mam na myśli inne znane mi Pana komentarze) i CZUJE technikę. No i zdrowy rozsądek...
    Pozdrawiam
    ANDRZEJMAT4.03.2013 14:01
  • @Andrzejmat z 04.03.2013 08:19 i późniejsze

    "...zabawnego, moim zdaniem, kruszenia kopii przez ludzi poważnych klasy Forda i nie tylko - a dotyczącą sygnału 'landing" w tym sławetnym TAWS38...

    Wszystkiemu winna jego rzetelność, dociekliwość i in. talenty, które chyba prowadzą go do nieuchronnego konfliktu z własnymi (przynajmniej werbalnie wciąż głoszonymi) smoleńskimi wiarami.
    Postać niczym z antycznej tragedii ;)

    "...ale jak przy samochodowych 'eventach" jesteśmy to opowiem, że np taka sytuacja była:..."

    Ad verbum

    ... ~14 lat temu, Autobahna, średnia prędkość ~200km/h (przy 250 całkiem traciłem ochotę patrzeć w bok) i niesamowita dla mnie precyzja GPS - komunikaty o odległości do zjazdów dokładnie tam, gdzie informujące o tym tablice (rozstawione w precyzyjnie, jak to w tym kraju, odmierzonych odległościach), jak i in. funkcje np. wyszukiwanie hotelu włącznie z łączeniem w celu dokonania rezerwacji.
    Hotel docelowy usytuowany na starówce, na ryneczku wyłożonym brukiem, co chwilę precyzyjne komunikaty, a na koniec: "teraz skręć w lewo, jesteś pod hotelem". Myślałem, że to pierwsza pomyłka, ale nie za drzewkiem/krzaczkiem, które właśnie mijaliśmy pojawiła się od razu mała dróżka - podjazd do hotelu. Kierowca mając zamknięte oczy i słuchając tylko komunikatu dojechałby dokładnie do celu.
    Tak było, GPS, GPSowi nierówny.


    YKW z 04.03.2013 11:04

    "...sprawdz czy cie nie ma na zewnatrz, drogi 1975...

    Chyba byłeś zbyt surowy dla 1975, bo z tego co napisał, nie wynikało, że już donosił. Chyba, że to kwestia prewencji.

    Niemniej, całkowicie Cię popieram!
    Donosicielskimi szujami się pogardza i je piętnuje, bez wyjątku!


    Pozdrawiam :)
    ... CC4.03.2013 15:00
  • @... CC @JakiTaki

    Gdy jadę drogą główną, a obok jest droga osiedlowa (10 m odstępu)

    ~14 lat temu, Autobahna, średnia prędkość ~200km/h (przy 250 całkiem traciłem ochotę patrzeć w bok)

    Otóż dokładnie na tym to polega. Ta sama automatyka, która w określonych okolicznościach jest gwarancją precyzji i bezpieczeństwa, w innych (też określonych) warunkach może być gwarancją klęski.

    Kierowca mając zamknięte oczy i słuchając tylko komunikatu dojechałby dokładnie do celu.
    Tak było, GPS, GPSowi nierówny.


    I to jest kolejny kłopot. Z jednej strony zbytnie zaufanie do automatyki i poleganie na nim bardziej niż na to zasługuje, z drugiej strony brak dokładnych informacji w jakich okoliczności zawodzi.
    INDOOR PRAWDZIWY4.03.2013 15:30
  • @syzyf

    Tak to tylko w erze... W TU tego nie mieli.

    Na chwilę wracając do tematu co może dać kombinacja Automau ciagu i autopilota w TU-154 taki mój eksperyment na symulatorze (MFS2004+Project Tupolev)


    image

    startuję w AT+AP(pitch hold) i doprowadzam do prędkożci zniżania `10 m/s
    (A) na wysokości około 550 m. wciskam przycisk H (AP (altitude hold) więc samolot po wyhamowaniu spadku kilkaset metrów niżej wspina się z powrotem co do metra na tą samą wysokość.

    (B) Jeśli w najniższym punkcie toru na chwilę zmienię tryb AP na inny i wracam do H (altitude hold) to leci równo poziomo, prędkością zgodną z ustawioną przez AT i można lądować. lub nie.


    dane z FDR są tutaj
    https://docs.google.com/spreadsheet/ccc?key=0Aloeksg5Fv_VdHUyTElWR0VadldCOTQ3aHpRZ2UzaEE&usp=sharing
    INDOOR PRAWDZIWY4.03.2013 15:42
  • @Indoor prawdziwy

    jakiekolwiek sugestie ze mozna postawic znak rownosci miedzy dwoma roznymi GPS, a szczegolnie sugerowac porownania GPS za 500 zl do GPS znajdujacego sie w wyposazeniu militarnego samolotu jest chyba proba prowokacji.
    Nieudane!
    WLODEK K4.03.2013 15:47
  • @Andrzejmat

    Bieżąca autodiagnostyka tego cholerstwa może doprowadzać do cięzkiej nerwicy...
    Ale w Tupolewie mamy jeszcze do czynienia z toporną techniką "Made in CCCP". To albo działa, albo nie działa. ;)
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 16:02
  • @wlodek k

    jakiekolwiek sugestie ze mozna postawic znak rownosci miedzy dwoma roznymi GPS, a szczegolnie sugerowac porownania GPS za 500 zl do GPS znajdujacego sie w wyposazeniu militarnego samolotu jest chyba proba prowokacji.

    Zapewne tak. Jak kogoś takiego zobaczysz daj mu ode mnie w mordę.
    INDOOR PRAWDZIWY4.03.2013 16:03
  • @wlodek k

    jakiekolwiek sugestie ze mozna postawic znak rownosci miedzy dwoma roznymi GPS, a szczegolnie sugerowac porownania GPS za 500 zl do GPS znajdujacego sie w wyposazeniu militarnego samolotu ...
    Fizyka jest dla obu ta sama.
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 16:06
  • @nudna-teoria

    Fizyka jest dla obu ta sama.
    Ale (nie)dokładność jest inna.
    INDOOR PRAWDZIWY4.03.2013 16:13
  • @all

    Zanim się rozpędzicie w tej dyskusji i dojdziecie do daleko idących wniosków, warto się zapoznać z następującymi fragmentami podręcznika systemu FMS firmy UASC:



    FMS Introduction
    .......The FMS is a fully integrated navigation management system
    designed to provide the pilot with centralized control for the aircraft's navigation sensors, computer based flight planning and fuel management.........
    Sensors
    The FMS accepts primary position information from short and long
    range navigation sensors. Inputs from DME, VOR or TACAN and
    Doppler, as well as up to five long range navigation sensors, can be used to determine the aircraft's position. Because each type of
    navigation sensor has unique capabilities and functions, the type and number of sensors can be tailored to optimize the user's specific operational requirements. The user can choose from Loran C and laser or gyro referenced inertial (IRS) navigation sensors. The FMS also interfaces with several varieties of GPS, namely the GPS-950, GPS-1000, GPS-1200, GLS-1250 and GNSS-2400 with or without
    GLONASS capability, Trimble GPS TASMAN sensor and the Honeywell YG1845 combined IRS/GPS sensor. All configurations can use a multi-channel scanning DME or Radio Reference Sensor (RRS). In addition to the navigational inputs, the system also receives true
    airspeed and altitude information from an air data computer (ADC),
    analog or digital fuel flow data from the aircraft's fuel flow sensors and heading from the aircraft compass system or INS. The FMS may be interfaced with a Doppler system to provide sea surface current calculations for drifting targets.

    Best Computed Position
    Primary position data received from each sensor is combined in a
    Kalman Filter, contained within the FMS, to derive a Best Computed
    Position (BCP). Using this BCP, the FMS navigates the aircraft along the pilot-programmed flight path, which can include departure
    procedures (SIDs), airways, inflight maneuvers, holding patterns,
    arrival procedures (STARs), approaches and runways. The FMS BCP is determined by using position inputs from all available navigation sensors and DME distance information from the scanning DME (if installed). If a RRS is installed, TACAN information is also
    used. The system searches the Navigation Database to determine
    which DME or TACAN stations are within range, then sequentially
    tunes each station. By interrogating multiple DME or TACAN stations, knowing the geographic coordinates of each station and correcting the distance computation for slant range using station elevation and aircraft altitude, the FMS is able to compute the position of the aircraft. This DME-derived position is then integrated with position information from the GPS, Loran C and IRS sensors, radial information from the VOR and TACAN sensors, TAS from the ADC and heading information to derive the BCP as a weighted average of the various sensor inputs. If the aircraft is out of DME range, the FMS will rely upon long range sensors for position information. After the BCP is obtained, secondary navigational functions such as course to waypoint, estimated time of arrival (ETA), distance to waypoint, wind and groundspeed are computed for display. Estimated winds may be defined at various waypoints in the flight plan to give a more accurate ETA.


    Pozycja TAWS #38 jest wyliczona źle, bo tak jak napisano wyżej Filtr Kalmana bierze do wyliczenia BCP nie tylko dane z GPS, ale także „heading information”, która to informacja w pewnym momencie została utracona na skutek uszkodzenia czujnika (po zderzeniu z brzozą) – patrz raport UASC. Reszta informacji o zdarzeniu TAWS#38 jak u Forda i innych dyskutantów.
    GWANT4.03.2013 16:49
  • @wlodek k

    Mój GPS w zestawie kosztował więcej, ale nie jestem pewen czy jest wart więcej niż 500 zł.
    Jednak na moje potrzeby wystarcza, zresztą wynik zależy nie tylko od satelitów i precyzji zegarów ale i od mapy zwłaszcza na łagodnych łukach, które mogą być zamieniane na proste odcinki.
    Słyszało się o zamierzonych zakłóceniach dla uzytkowników innych niz US Army, nad tym się nie będę rozwodził, ale jest też metoda uprecyzyjniania przez naziemne statyczne zegary atomowe, dzięki nim otrzymujemy dokładności centymetrowe i możemy obserwować dryf kontynentów.
    Tylko mam wrażenie, że rosjanie nie pozwalają amerykanom stawiać w rosji takie stacje naziemne, nie mówiąc o tym, że mają swój układ niestety z wielometrowymi odchyleniami.
    JAKITAKI4.03.2013 16:50
  • @JakiTaki

    czytalem ze ta metoda uprecyzyjniania polega na uprecyzyjnieniu polozenia satelity wzgledem ziemi. czyli jesli dobrze rozumiem to nie jest wymagane zeby anteny znajdowala sie na terenie pomiaru polozenia objektu (celu), o ile jest wiadomo jak sie satelita ma wzgledem zdefiniowanych punktow na ziemi.
    W koncu te tzw Satelite Guided missiles jakos trafiaja w cele przeciwnikow, (Gulf War 1991) i nie sa w tym przypadku potrzebne dodatkowe nadajniki, czy sa?
    WLODEK K4.03.2013 17:36
  • @wlodek k i inni

    Moja opowiastka o przygodach z autodiagnozą samochodu nie miała na celu porównywania GPS'ów, FMSów, Kalmanów, okresów Schulera itp itd.
    Taka tylko opowiastka to była.
    Głównie dlatego, że o awionice mam mierne pojęcie, nieskromnie uważając się tylko za jakiego takiego fachurę od mechaniki lotu i niezłego od wytrzymałości struktur "airframu".
    Ale tu powyżej w ostatnich komentarzach widzę, że dyskusję prowadzą - co zresztą tu na s24 normalne - osoby mające w zdecydowanej większości - jeśli nie wszystkie - o przedmiocie dyskusji pojęcie tzw zielone. A to gorzej, niż żadne, tak naprawdę.
    Więc się wyłączam przed włączeniem :-)))
    ANDRZEJMAT4.03.2013 18:39
  • @wlodek k

    "W koncu te tzw Satelite Guided missiles jakos trafiaja w cele przeciwnikow, (Gulf War 1991) i nie sa w tym przypadku potrzebne dodatkowe nadajniki, czy sa?"

    Akurat podczas pierwszej wojny w Zatoce pociski manewrujące wykorzystywały GPS tylko do nawigacji nad morzem i piaszczystymi pustyniami o ruchomych wydmach, a celność zapewniały im urządzenia rozpoznające rzeźbę terenu w okolicach celu...
    PIEKIELNY4.03.2013 18:49
  • @Piekielny + @andrzejmat

    nieporozumienie jest tu takie ze chyba (ja tak mysle) krecimy sie wokol zagadnienia, czy majac odpowiedniej jakosci GPS piloci mogli nie wiedziec ze sa 1600 m od lotniska?
    Otoz jedni mowia ze GPS nie posiada odleglosci, drudzy ze ja posiada a trzeci mowia ze jest zabronione polegac na GPS.
    Nie trzeba tu byc orlem elektroniki, nauk komputerowych i nawigacji zeby dostrzec lub przeczytac na Wikipedii (oczywiscie po angielsku bo wersja polska nie ma nic!) ze GPS jest uzywane do bardzo dokladnych atakow rakietowych.
    N.P. W 1999 atak na ambasade chinska w belgradzie.
    Skoro Tupolew byl swiezo wyrychtowany to chyba nie wmontowano mu komercyjnego GPS robionego dla i uzywanego przez harcerzy.
    Oczywiscie jesli chodzi o meritum technologoii jako takiej to sa oczywiscie lepsze miejsca zeby o nich dyskutowc niz S24, np skrzydlata polska, hehehe.
    WLODEK K4.03.2013 19:27
  • @wlodek k

    Widzę, że nie lubimy czytać, zatem muszę zacytować sam siebie:

    Gwant 27.02.2013 16:17
    Piloci wprowadzili następujące dane do komputera FMS:
    DRL1 (dalsza na kierunku 079) (N54:49.30 E031:57.00)
    DRL (dalsza na kierunku 259) (N54:49.70 E032:08.60)
    10XUB (10 NM od pasa 26) (N54:50.07 E032:18.86)
    XUBS (ARP lotniska Smoleńsk) (N54:49.50 E032:01.60)

    Na tej podstawie w chwili, gdy byli w pobliżu ”Dalszej” FMS wyliczył im i wyświetlił na display'u odległość DRL->XUBS = 4.0 nm


    Zawartość pamięci FMS zawierającej wskazane współrzędne zamieścili w swojej ekspertyzie przedstawiciele UASC. System FMS na podstawie otrzymanych danych (między innymi z GPS itd) na bieżąco obliczał odległości w odniesieniu do punktu, do którego zbliżał się samolot.
    Te 4.0 nm są bezdyskusyjne - tyle wynosi odległość (N54:49.70 E032:08.60)->(N54:49.50 E032:01.60) wg formuł podanych między innymi tu:
    http://williams.best.vwh.net/avform.htm

    Ekspertyza UASC wskazuje też, co było widoczne na display'u systemu FMS w chwili zniszczenia samolotu. Były to między innymi napisy: "fr DRL to XUBS" oraz "0.9 nm". Ten napis "fr DRL to XUBS" należy wg innych elementów ekspertyzy interpretować jako opis skąd i dokąd zmierzał samolot. "0.9 nm" to odległość do tego punktu docelowego.
    GWANT4.03.2013 20:41
  • @Andrzejmat

    Źle by było gdyby z dyskusji wyłączyli się akurat specjaliści od zagadnień poruszanych przez autora bloga. To raczej tacy jak ja powinni się wyłączyć. To, że mimo wszystko czasami się tu wypowiadam, to wynik mojego przekonania, że nie powinno się pozwalać dyskutantom takim jak CC, ae911trueorg itp. na zamulanie bloga przez wprowadzanie tu tematyki dyskutowanej już gdzie indziej bardziej fachowo – niech wiedzą chociaż tyle, że nic nie wiedzą.
    GWANT4.03.2013 20:46
  • @JakiTaki

    Oj, niestety podpadłeś; Masz trochę błędne wyobrażenie o technice GPS.
    Zakłócenia, czyli SA dla cywili to już od wielu lat historia.
    Jeśli chodzi o pomiar dryftu kontynentów, to do korekty nie używa się bynajmniej naziemnych zegarów atomowych.

    To o czym myślisz to D(ifferential)GPS. Zacznijmy od tego co powoduje błędy pomiarowe w GPS. Podstawowymi faktorami jest ugięcie fali w jonosferze i zniekształcenia orbity spowodowane niejednorodnym rozkładem masy w bryle ziemi.
    Tak więc idea DGPS polega na tym, że w dokładnie zabazowanym miejscu umieszcza się specjalny odbiornik i porównuje się sygnał otrzymany z tym jaki powinien być na tej, dokładnie znanej pozycji. Poprawki przesyła się innym kanałem do odbiorników które uwzględniają je w obliczaniu pozycji (w chwili obecnej; wcześniej głównym zastosowaniem było "wykiwanie" SA). W niewielkiej odległości od stacji bazowej metoda ta pozwala uzyskać dokładności do decymetra.
    Poprawki można również wyliczać dla większych obszarów i przesłać przez satelitę. Sygnał taki, wraz z informacją, które satelity są "valid", a który nie, nazywa się WAAS (EGNOS w Europie, itd.)
    A w przypadku dryftu kontynentów, to raczej bardziej chodzi o relatywne zmiany położenia dokładnie zabazowanych punktów, niż absolutną dokładność.
    W Europie takie kampanie pomiarowe przeprowadza się co dwa lata.
    Na dokładnie zabazowanych punktach stawia się w niedzielę (studenci) profesionalne GPS-y wyporzyczone z urzędów pomiarowych i one sobie cały dzień zbierają dane. Natępnie dane te trafiają do centrum obliczeniowego, takiego które symulacje Biniendy policzyło by "między wódką, a zakąską" i po jakimś pół roku ma się wynik w granicach pojedyńczych milimetrów.
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 21:05
  • @wlodek k

    W Twoich wypowiedziach "zespół Macierewicza" wyziera z każdego przecinka. GPS-y samolotu, z wyjątkiem Bendixa, podłączone są do FMS. O wizualizacji informacji na ekranie FMS było już tu sporo napisane. Paradoksalnie, ale każdy "harcerski" GPS obcina w tej dyscyplinie lepiej. Informacja na zainstalowanych w polskich Tupolewach FMS-ach służy do nawigacji trasowej i znalezienia lotniska, a nie do celowania w próg pasa. W trakcie ostatniego "rychtowania" nie zmieniono FMS-ów, ani GPS-ów. Tak, że nie tylko dokładność odgrywa tu rolę, ale i sposób wizualizacji. Wyobraź sobie, że masz super dokładny, geodezyjny GPS i na ekranie 33T123456,23 12345657,11; pomoże Ci to coś podczas jazdy samochodem?

    Tak samo bez modułu krypto umożliwiającego korzystanie z częstotliwości i sygnału "P" odbiornik ten podlegał takim samym ograniczeniom jak każdy inny "dla harcerzy". Ba, te dla harcerzy mogą bez ograniczeń korzystać z sygnału EGNOS, który w tamtym czasie nie był certyfikowany dla precyzyjnej nawigacji lotniczej; więc zakładam, że jego odbiór w PLF101 w ogóle nie był włączony.

    I jak zwał, tak zwał; w ich sytuacji podchodzenie na "goły" GPS, a na dokładkę z kartami z SK42, to było absolutne proszenie się o guza.

    Ciekawe jaki trzeba mieć stopień zaawansowania zespołu by po takim czasie pisać takie głodne kawałki?
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 21:19
  • @Gwant

    Mój drogi.
    Dyskusja na temat dokładności GPS była prowadzona na KwS pewnie jakieś 2 lata temu, a tutaj powiedziano mniej niż tam.
    Wiem, też że dźwigar w samolocie nie był zgniatany. Wie to każdy inżynier, który miał do czynienia z projektowaniem konstrukcji.
    Zamulanie dyskusji to wymyślanie prędkości pionowej, kiedy da się ją wyliczyć ponad wszelką wątpliwość (przy założeniu, że Tupolew uszkadzał drzewa).
    Jakoś autor bloga nie ma odwagi skomentować moich wyliczeń, a nie wymaga to wiele wysiłku.
    AE911TRUTHORG4.03.2013 22:00
  • @... CC

    >Dowcipniś, a ja brałem na poważnie Twoją obronę tezy Forda ;)

    No i zupełnie niepotrzebnie, bo jego analizy bronią się same...

    >Żeby nie było wątpliwości - przetwornik czujnika lądowania
    >pierwszy raz zobaczyłem u Forda i nie mam żadnej wiedzy nt.
    >takich mechanizmów, ani tym bardziej doświadczenia.

    Było tak od razu, w takim razie wyjaśnię rzecz możliwie dokładnie.
    Po pierwsze jest to tzw. łącznik monostabilny to znaczy, że bez
    nacisku zewnętrznego sam z siebie ustawia się w danej pozycji (ma
    wbudowaną "sprężynkę", która przy braku nacisku zewnętrznego
    zawsze ustawia go w określonej pozycji). Wkleję rys. od FP:

    image

    Z lewej strony masz widok oryginalnej konstrukcji w sytuacji,
    gdy samolot stoi na pasie. Wtedy dźwigienki 7 i 8 są uniesione
    i nie przyciskają na główkę przekaźnika (znajduje się on w swojej
    pozycji stabilnej). Przerywaną linią masz natomiast narysowane co
    się dzieje kiedy samolot uniesie się ponad pas: koła podwozia
    opadają bardziej z jednej strony, a dźwigienki 7 i 8 przenoszą ten
    ruch naciskając główkę przekaźnika (tak jakbyś przycisnął guzik
    dzwonka przy drzwiach). Jeśli teraz w takiej pozycji coś uderzy w te dźwigienki 7 i 8 na tyle mocno, że spowoduje to ich zniszczenie
    czy zerwanie (a dokładnie efekt czegoś takiego widać na prawej
    części rysunku) to oczywiście przestaną one naciskać na przekaźnik (tak jakbyś przestał cisnąć guzik dzwonka). Wtedy przekaźnik
    powróci do swojej pozycji stabilnej i efekt będzie właśnie taki sam jakby nastąpiło przyziemienie, czyli 'LANDING EVENT" dla
    sytemu TAWS.

    Możesz na prawdę mi wierzyć, z tego typu łącznikami mam akurat
    do czynienia często, po prostu w pracy. Bardzo podobnie zresztą
    działa, jak wspomniałem wyżej, łącznik dzwonkowy, więc możesz
    nawet osobiście obadać rzecz na takim "modelu"...

    pzdr
    SYZYF4.03.2013 22:11
  • @nudna-teoria

    >Ale w sumie nie ma co kopii kruszyc o zgrubne oszacowanie. Sam
    >napisalem w notce o energii kinetycznej, ze podniecamy sie TNT, a
    >nie doceniamy otaczajacych nas energii.

    Dokładnie to samo przyszło mi do głowy kiedy zobaczyłem w raporcie
    nr 456 p. Szuladzińskiego zobaczyłem obrazek wybuchu urywającego
    końcówkę skrzydła - jak wraz idealnie pasuje do zderzenia z
    drzewem...
    SYZYF4.03.2013 22:31
  • @Andrzejmat

    >Bieżąca autodiagnostyka tego cholerstwa może doprowadzać do
    >[...]
    >cięzkiej nerwicy nawet odpornego człowiekaReszta - jak dotąd - to
    >była lipa.

    Ja natomiast oglądając rysunki u FP nabrałem jednak szacunku dla
    konstruktorów. Niby drobiazg, ale sygnał tego, że samolot stoi na
    pasie wygląda na starannie przemyślany. Zwraca uwagę, że zniszczenie,
    czy uszkodzenie dowolnego elementu jest 'fail safe', tzn nie może
    spowodować omyłkowego schowania podwozia na pasie. Zarówno
    uszkodzenie mechaniczne, jak przerwanie przewodu, czy zniszczenie
    samego czujnika odcina obwód cewki chowania podwozia...
    SYZYF4.03.2013 22:40
  • @nudna-teoria

    Nie ma dwoch prawd. Otoz nie jest wiadomo czy oni podchodzili na GPS, wiec twoje stwierdzenie jest wyssane z palca. Czy slyszales gdzies z nagran z kabiny zeby ktokolwiek meldowal odleglosc od pasa? Jak tak to w ktorym miejscu?
    Wiadomo ze mieli urzadzenie na pokladzie ktore dawalo im mozliwosci okreslenia polozenia wzgledem wspolrzaednych lotniska i poczatku pasa startowego. Dodakowo "urzadzenie" moglo podawac kierunek i predkosc. To wszystko drogi przyjacielu, nie wiem dlaczego masz z tym problem. Byc moze kozystali z tych informavji, byc moze nie. Jak na razie nie jest wiadomo. jedynie co to jest to zastanawiajace.
    Jesli chodzi o Macierewicza to wedlug mnie posel ten robi bardzo dobra prace dla Polski i bez watpienia historia nazwie go wielkim patriota. To po pierwsze, a po drugie jako posel opozycju robi to za co mu podatnik placi, tzn krytykuje i wytyka bledy administracji rzadowej ktora i tak nie ma zbyt dobrej reputacji. Czy cos w tym niewlasciwego?
    Dlatego jest mi calkiem przyjemnie ze kojarzysz mnie z zespolem Macierewicza. Biada by byla byc skojarzonym z zespolem Anodiny a mysle ze te skojarzenia nasuwaja sie dosc czesto gdy czyta sie wypowiedzi niektorych blogierow. Czy masz na ten temat jakies zdanie?
    WLODEK K4.03.2013 22:51
  • @Indoor prawdziwy

    W Niemczech (w Anglii, w Stanach) tego typu katastrofa w ogóle by nie zaistniała. Gdyby kontroler armii USA w randze sierżanta powiedziałby "nie ma warunków do przyjęcia" to by TU-154 wraz z Prezydentem, DSP i całym Sztabem Generalnym na pokładzie karnie odleciałby do najbliższego zapasowego lotniska.

    Nie jestem pewien. Kiedyś czytałem o wyczynie Tu154 gdzieś w Europie zachodniej (może Bruksela, nie pamiętam dokładnie), kiedy piloci postawili całe centrum ATC na nogi, ponieważ nie lecieli na heading i wysokości podanej im przez ATC i mieli w dupie ich ponaglenia. No ale przecież debeściakom, spadkobiercom Żwirki i Wigury oraz Dywizjonu 303, nikt nie będzie mówił jak mają latać (a tym bardziej Ruscy w Smoleńsku)...
    JOHN KOWALSKI4.03.2013 22:52
  • @Piekielny

    Przy wszystkim złym co można powiedzieć o Niemcach, oni formaliny z preparatów do lekcji przyrody nie wypijali - a to takie "kwiatki" wyrabiają narodom opinię...

    Formaliny może nie pili, za to katowali w obozach koncentarcyjnych z "zachowywaniem w swojej agresji pozoru kultury" - jak napisałeś... Interesująco umotywowany wybór "mniejszego zła" i typowy przykład "kultu Niemca".
    JOHN KOWALSKI4.03.2013 22:52
  • @rado

    ...a tu mamy jednego Don Kichota. :-)

    Nie tylko jednego. Samolot opadał z dużą prędkością pionową. Z danych eksploatacyjnych Tu154 wynika, że przy V/S=8m/s, a więc bliskiej temu co robił pilot w Smoleńsku, utrata wysokości po wciśnięciu Uchod wyniesie 50m. Pilot zmienił MDA ze 100m (udokumentowane w CVR czytaniem karty) na 65m (udokumentowane na nastawikach RW wydobytych z kokpitu) i musiałby być kompletnym idiotą, aby odchodzić Uchodem z 65-50=15m nad terenem nie będącym pasem lotniska. Pilot zamierzał wyrównać do 65m, czego początek jest zapisany w FDR po przekroczeniu 100 radio. Po wyrównaniu mógł sobie nacisnąć Uchod bez obawy o utratę wysokości, bo leciałby w poziomie. Ale po co, skoro musiałby najpierw uzbroić Uchod dwoma przyciskami i dopiero potem nacisnąć Uchod. Jak wyrównywał kółeczkiem pitch, z którym się nie rozstawał podczas całego podejścia, to tym samym kółeczkiem byłoby mu łatwiej pociągnać nos do góry i odejść "w automacie", niż uzbrajać Uchod. A jak byłby glitch w systemie przy uzbrajaniu, to wiadomo czym to groziło na tak małej wysokości.
    JOHN KOWALSKI4.03.2013 22:53
  • @... CC

    Sęk w tym, że zgodnie z dołączonym przez niego schematem przetwornika, w żadnym z rozpatrywanych wariantów uszkodzenia nie mógłby zostać wygenerowany sygnał lądowania, bowiem w obu przypadkach krzywka przetwornika obracałaby się w drugą stronę niż przy lądowaniu, czyli przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, skutkiem czego nie pojawiłby się konieczny do tego nacisk na mikroprzełącznik.

    Z analizy rusunków wynika, że krzywka steruje hydraulicznym zaworem blokujacym, natomiast elektryczny wyłącznik krańcowy jest uruchamiany dżwignią naciskającą na jego trzon. Kiedy podwozie jest wysunięte, amortyzator znajduje się w swojej krańcowej wysuniętej pozycji do dołu i dźwignia naciska wtedy na trzon wyłącznika krańcowego. W chwili obciążenia podwozia ruch amortyzatora powoduje odejście dźwigni od wyłącznika i zwarcie lub rozwarcie jego styków, w zależności od tego które są wykorzystane w logice systemu. W podwoziu naliczyłem też trzy czy cztery inne wyłączniki krańcowe (ze zdjęć w internecie) które muszą stanowić komplet logiki ze wspomnianym wyłącznikiem. Mechaniczne urwanie sterowania dźwignią mechanizmu napędzającego krzywkę zaworu i dźwignię wyłącznika, powoduje uwolnienie jej ruchu i uwolnienie trzonu wyłącznika krańcowego na skutek siły jego wewnętrznej sprężyny działajacej na trzon.
    JOHN KOWALSKI4.03.2013 22:54
  • @... CC

    Tak było, GPS, GPSowi nierówny.

    GPS samochodowy jest tak dobry, jak dobre są jego własne mapy. Samochodowy GPS snaps to the road, więc jeżeli dwie drogi, na dodatek niedokładnie pozycjonowane na mapie, znajdują się w obrębie dokładności odczytu pozycji GPS, to on ma problemy z wyborem. Jeżeli GPS "widzi" małą ilość satelitów, to wybór się pogarsza.
    JOHN KOWALSKI4.03.2013 22:54
  • @Gwant

    "0.9 nm" to odległość do tego punktu docelowego.
    ________________________________________

    To jest jakies 1600 m. Wiec w ktorym momencie lotu pokazywanie 0.9 nm zostalo przerwane (zamrozone)?
    WLODEK K4.03.2013 23:00
  • @John Kowalski

    Kiedyś czytałem o wyczynie Tu154 gdzieś w Europie zachodniej (może Bruksela, nie pamiętam dokładnie), kiedy piloci postawili całe centrum ATC na nogi, ...
    Podejście do Zuerichu; wydarł im się TCAS. Coś im się pomerdało i za bardzo zbliżyli się do innej maszyny. Do przeczytania na stronie szwajcarskiego BFU.
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 23:24
  • @wlodek k

    "... to XUBS"

    Przecież stoi jak wół. Ale jak napisałem; Włodek zajmuje się tylko pisaniem.
    NUDNA-TEORIA4.03.2013 23:28
  • @John Kowalski

    "Formaliny może nie pili, za to katowali w obozach koncentarcyjnych z "zachowywaniem w swojej agresji pozoru kultury" - jak napisałeś... Interesująco umotywowany wybór "mniejszego zła" i typowy przykład "kultu Niemca"."

    Ci co mieli nieszczęście przejść i gestapowskie, i enkawudowskie katownie mówili, że istotnej różnicy między nimi nie było, może z wyjątkiem wyrafinowania tortur, a co za tym idzie "skuteczności" - enkawudowskim "specom" od wydobywania zeznań znacznie rzadziej zdarzali się tacy, którzy zeznań "trwale odmawiali"!

    Zaś istotna różnica między kacetami i łagrami była jedna: Sowieci niemieckie "uprzemysłowienie" zagłady uznawali za zwyczajne marnotrawstwo, ponad szybkie wybijanie przeznaczonych do eksterminacji przedkładając rozciągnięte w czasie, co nie znaczy mniej skuteczne - a najlepszy tego dowód stanowi proporcja między liczbą wziętych do niewoli pod Stalingradem żołnierzy szóstej armii Paulusa i tych z niej, którzy sowiecką niewolę przeżyli i ostatecznie zdołali wrócić do domu...
    PIEKIELNY4.03.2013 23:30
  • @wlodek k

    "Skoro Tupolew byl swiezo wyrychtowany to chyba nie wmontowano mu komercyjnego GPS robionego dla i uzywanego przez harcerzy."

    Dziwnym trafem oprogramowanie zainstalowanego w "101" FMS - czyli urządzenia de facto pośredniczącego tam w przekazywaniu wskazań GPS pilotom! - ostatni raz było aktualizowane bodaj w 2002 roku...
    PIEKIELNY4.03.2013 23:42
  • @Piekielny

    Ci co mieli nieszczęście przejść i gestapowskie, i enkawudowskie katownie mówili, że istotnej różnicy między nimi nie było...

    No widzisz. Czyli powinno być mniej więcej 50/50 niechęci do obu. Szczególnie do tych, którzy to wszystko wywołali, bo bez Hitlera nie byłoby podziału Polski i po tym jak Hitler dostał w dupe od Ruskich, to nie byłoby sowieckiej okupacji Polski. A gdyby tak się stało, że Hitler w dupe by nie dostał, to twoi rodzice zgniliby jako niewolnicy w służbie nadludziom rasy aryjskiej, a ty byś prawdopodobnie w góle nie przyszedł na świat, bo miały być robione sterylizacje. A gdybyś jakimś cudem przyszedł na świat zanim twoi rodzice zostaliby wysterelizowani albo zagłodzeni, to sam byś wykitował z głodu i chorób. Bo Hitler i jego następcy w pierwszym rzędzie mieli wyniszczyć Żydów, a po nich zająć się w ten sam sposób Polakami po ich wykorzystaniu ekonomicznym. I za to właśnie istnieje "kult Niemca" w moherowej Polsce, podczas gdy w stosunku do obu historycznych dręczycieli Polaków powinna istnieć równowaga ocen. Powiem ci dlaczego tak nie jest. KOMPLEKSY! Moherowy Polak chce się czuć "panem" za wszelką możliwą cenę. Podskakuje i zagląda w oczy tym lepszym materialnie w nadziei, że tamten go łaskawie pogłaszcze po głowie, co go znobilituje i zredukuje mu poczucie mniejszej wartości. Rusek jest taką samą ofiarą systemu komunistycznego w sensie materialnym jednostki, jak Polak. Jak się ma kompleksy, to doskonałą metodą na ich odreagowanie jest znalezienie sobie chłopca do bicia i Rusek się do tego dobrze nadaje, bo to "dziad". Zdarzyła się katastrofa w Smoleńsku z ewidentnej winy pilota, więc jest teraz doskonała okazja do wyżycia się na Ruskach przez zakompleksiałych. Krótkie to ma nogi, obnaża i stawia w świetle reflektora te wszystkie żenujące mechanizmy o których tu napisałem.
    JOHN KOWALSKI5.03.2013 04:46
  • @John Kowalski

    "bo bez Hitlera nie byłoby podziału Polski"

    A bez Stalina nie byłoby Hitlera, o czym niektóre przynajmniej z opiniotwórczych środowisk w Polsce wiedziały na długo przed ujawnieniem pozwalających na wyciągnięcie takich wniosków dokumentów!

    Ale to temat na osobną dyskusję - podobnie jak niekoniecznie zrozumiały, ale jednak ewidentny "kult Ruska" u niektórych z przypisujących Polakom "kult Niemca" mieszkańców Zachodu, ze szczególnym uwzględnieniem USA...
    PIEKIELNY5.03.2013 07:41
  • @John Kowalski

    "Zdarzyła się katastrofa w Smoleńsku z ewidentnej winy pilota, więc jest teraz doskonała okazja do wyżycia się na Ruskach przez zakompleksiałych. "

    No właśnie, "przez zakompleksiałych"!

    Ale przypisywanie tych "kompleksów" ogółowi Polaków jest co najmniej nadużyciem...
    PIEKIELNY5.03.2013 07:42
  • zainteresowani

    Szanowny Gospodarzu YKW, tematy poruszane w ramach komentarzy do tej notki są tak różnorodne, że mam nadzieję, jeśli napisze parę słów na temat "zgniatania". , "zgniatania dźwigara" itp nie zmieni sytuacji OT radykalnie.
    'Deklarowałem" tu powyżej niedaleko, że nie będę sie wtrącał do dyskusji o awionice, bo to nie moja branża ZAWODOWO. Ale , że na temat struktur "airframu" - no to coś tam wiem.
    Więc konsekwentnie:
    - kolega inżynier budowlany o nicku długim i skomplikowanym

    ae911truthorg

    nabija sie ze mnie - w swym mniemaniu ograniczonym sprawami mu znanymi z konstrukcji budowlanych (co naturalne) - za użycie słowa 'zgniatanie' w kontekscie tortur, jakim przy zderzeniu z brzozą poddane było skrzydło - a de fakto jego fragment, łacznie oczywiście z jego elementami, szumnie nazywanymi 'dzwigarami".
    Chyba napiszę osobną notke na ten temat, nawiązującą do juz istniejącej

    http://andrzejmat.salon24.pl/486356,a-smolenska-katastrofa-uwagi-dla-laikow-i-humanistow

    - aby wyjasnić ewentualnie zainteresowanym parę szczegółow, ale tu chcę tylko powiedzieć, że polski język techniczny słowu "zgniatanie' przypisuje znaczenie z dziedziny technologii obróbki plastycznej - no bo jak ktoś wiedzę ograniczy do pierwszych trafień google - to taką otrzyma odpowiedź.

    Natomiast mnie chodziło przy użyciu słowa "zgniatanie" o opis tego, co przeżywało skrzydło w kategoriach określanych angielskim "crush, crushing" - i to bez kontekstu płatków śniadaniowych.
    Tu polecam zainteresowanym pracę

    http://web.mit.edu/kjb/www/Principal_Publications/Advances_in_Crush_Analysis.pdf

    Warto ją obejrzeć, niech tylko rysunki.
    Nie, ona - ta praca - nie wprost jest o niszczeniu skrzydeł przez brzozy... ale wyjaśnia pewne nieznane inżynierowi lądowemu znaczenie słowa 'zgniatanie' (crushing).
    A może i innych akurat zainteresuje - w kontekście wielkopomnego MES prof. Biniendy.
    ANDRZEJMAT5.03.2013 08:26
  • @Andrzejmat

    http://web.mit.edu/kjb/www/Principal_Publications/Advances_in_Crush_Analysis.pdf

    Ale przecież to właśnie o MES, to jest właśnie to o czym z you-know-who nie macie zielonego pojęcia.
    Tym właśnie zajmuje się inżynieria lądowa.

    Żałosne!
    ZASADA HEISENBERGA5.03.2013 08:28
  • @Indoor prawdziwy

    @nudna-teoria
    "Fizyka jest dla obu ta sama."
    Ale (nie)dokładność jest inna.

    Dokładność wynika w pierwszym rzędzie z fizyki.
    Bo na jakiej podstawie, bez DGPS, WAAS, czy choćby pasma "P" miał odbiornki na pokładzie PLF101 korygować odchyłki jonosferyczne?

    I jak wyżej napisałem, a prawdziwy "zespołowiec" nie doczytał, co pomoże najlepsza dokładność, jeśli "User Interface" do takich manewrów nie jest przystosowany?
    NUDNA-TEORIA5.03.2013 09:16
  • @wlodek k

    Nie ma dwoch prawd. Otoz nie jest wiadomo czy oni podchodzili na GPS, wiec twoje stwierdzenie jest wyssane z palca.
    Nie "stwierdzenie", lecz "przypuszczenie".

    Nie da się lecieć bez pomocy nawigacyjnych g... widząc. To jest akurat prawda oczywista nie wymagająca jakichkolwiek dowodów. JAK leciał na fifty/fifty pomiędzy ARK, a GPS.
    Po wynikach końcowych i danych zawartych w FMS jest to najbardziej prawdopodobne przypuszczenie.
    NUDNA-TEORIA5.03.2013 09:20
  • @Zasada Heisenberga

    MES-em posługują sie różne "inżynierie", fakt. Praca mówi o MESie - ale nie jest o nim. O kolory pojęcia innych o MESie się nie martw. Masz nick nawiązujący do wielkiego w nauce nazwiska, to powinno zobowiązywać do ważenia opinii.
    A osoba, której nick przytoczyłem, zdawała sie sugerować, że 'dźwigar" skrzydła w zderzeniu z brzozą da się analizować traktując go jako podparty na podporach w postaci żeber... co mnie rozśmieszyło - może zresztą niesłusznie, markując w zalecany Ci sposób opinie mogę przyjąć, że był to tak zwany 'break of communication".
    ANDRZEJMAT5.03.2013 09:25
  • @nudna-teoria

    "JAK leciał na fifty/fifty pomiędzy ARK, a GPS"

    A i tak ostatecznie wylądować zdołał tylko dzięki temu, że jego załoga zobaczyła pas startowy - zresztą, jak wszystko na to wskazuje, z wysokości sporo poniżej stumetrowego minimum dla tego lotniska...
    PIEKIELNY5.03.2013 09:43
  • @Andrzejmat

    Gdybyś nie przenosił komentarzy i w końcu nie kasował, to nie nawiązywałbym do pisania bzdur przez ciebie.

    Natomiast mnie chodziło przy użyciu słowa "zgniatanie" o opis tego, co przeżywało skrzydło w kategoriach określanych angielskim "crush, crushing" -

    Skrzydło (już nie dźwigar) przeżywało, crushing (już nie zgniatanie)..baju,baju.

    Co do belki podpartej na żebrach - podałem to jako najprostsze
    przybliżenie, a nie metodę do obliczeń.
    Przykład był dla człowieka, co nie odróżnia belki swobodnie podpartej od wspornika.
    To przybliżenie wskazywało na fakt ograniczenia możliwości ugięcia dźwigara, przejęcia części obciążenia, a tym samym było jeszcze jednym dowodem na bzdurność porównywania nośności przekrojów dźwigara i brzozy, bez policzenia faktycznych naprężeń w dźwigarze.
    Śmiej się, śmiech to zdrowie.
    AE911TRUTHORG5.03.2013 11:35
  • @Andrzejmat

    Tak, to najwyraźniej 'break of communication' sorry.

    Z tym, ze autor tego bloga tez usiłował analizować problem jako zwykłą belkę podpartą o przekroju prostokątnym.
    ZASADA HEISENBERGA5.03.2013 11:49
  • o/t

    Wspomniał pan o prezydenckim tupolewie. Jakieś refleksje posmoleńskie?

    - Dziwne, że nikt się do nas nie zwrócił. Nikt nie pomyślał, jak niewielki jest koszt takiej ekspertyzy wobec destrukcyjnych skutków braku definitywnego wyjaśnienia. Oczywiście jest komisja rządowa. Nie twierdzę, że Exponent jest od niej lepszy. Ale badaliśmy więcej wypadków lotniczych. Poza tym, gdy katastrofa ma kontekst polityczny, to wiadomo, że rządowe wnioski zawsze będą podejrzane. Nawet najtrafniejsze. Cóż, mógł się do nas zwrócić rząd, mogła też druga strona. Właśnie, skoro jest tak pewna swego, to tym bardziej powinna wynająć eksperta przez duże E.
    Szkoda, że tyle pary poszło w gwizdek. Kraj, który ma tak wiele problemów do rozwiązania, kraj indywidualistów, którzy nie potrafią współpracować funduje sobie coś, co dzieli i do każdej rozmowy, od prywatnych po koalicyjne, wprowadza zamieszanie.


    link

    JAGG5.03.2013 11:55
  • @syzyf z 04.03.2013 22:11

    Przepraszam, choć dużo się napisałeś, to brak mi tego co istotne.
    Przekonasz do swojej racji, gdy wyjaśnisz nast. kwestię:

    Gdzie, Twoim zdaniem, znajduje się tarcza wodzika w stosunku do krzywki w sytuacji, gdy Tu-154 stoi na pasie oraz gdy podwozie zwisa swobodnie?

    Pkt. wyjścia niech będzie układ krzywka-wodzik ze schematu przetwornika, który zamieścił FP i odpowiedź na pytanie:
    Jakiej pozycji podwozia odpowiada to położenie krzywki?


    Mój pogląd znasz - jest to pozycja wysuniętego (do pozycji "neutrum"?), swobodnie zwisającego podwozia.


    GWANT z 04.03.2013 20:46

    Drogi Gwancie (piszę "Gwant", myślę "Kalman" i na odwrót ;)
    Bystry jesteś chłopak, więc zapewne doczytałeś, co Ci za pierwszym razem napisałem, a jeśli się nie domyśliłeś, to napiszę Ci wprost, że Ford Prefect, sam użalający się ostatnio, iż nie może pisać u Martynki, zbanował mnie jeszcze w 2012r. Odwaga polemiczna FP jest b. duża i bogaty ma też wybór argumentów np. w stosunku do mnie było to wielokrotne kasowanie moich komentarzy i ban.


    JOHN KOWALSKI z 04.03.2013 22:54

    Bardzo ładnie, mądrze, widać, że napisała to osoba posiadająca sporą wiedzę techniczną, ale nie dotykasz meritum - vide pyt. do Syzyfa jw.

    Chyba niepotrzebnie komplikujesz zagadnienie dodatkowymi czujnikami, ale nie wykluczam, że możesz mieć rację, że Landing event może być generowany w bardziej złożony sposób, ale taki wariant może zdecydowanie bardziej komplikować dowód tezy o mechanicznym uszkodzeniu, jako przyczynie.


    Pozdrawiam :)
    ... CC5.03.2013 12:10
  • @ae911truthorg

    Szanowny Panie Inżynierze, Pana komentarz:

    "Co do przenoszenia siły nośnej, to przy zgrubnym szacunku siła ta przy zniszczeniu pierwszego dźwigara, odpowiada zwiększeniu prędkości sprawnego samolotu względem powietrza o pierwiastek z 1,5 (1,5 wzrost obciążenia pozostałych 2 dźwigarów), czyli prędkości 330 km/h. Nie wygląda to na prędkość, przy której odpadają skrzydłą w sprawnym Tu-154. Tak więc 2 dźwigary są w stanie przenieść siłę nośną przy prędkości 270 km/h."

    który Pan tu na s24 zamieścił. jest dowodem na to, że zwyczajnie kompletnie nie rozumie Pan podstaw sprawy, którą komentuje.
    -Wyjaśniam Panu (pewnie bezskutecznie, ale może ktos inny się zreflektuje):
    - siła nośna to - z drobnym uproszczeniem, masa samolotu razy przyśpieszenie w pionie (w osi "z"s-tu). Dla lotu ustalonego poziomego ta siła to cięzar samolotu. To, że siła nosna jest zależna od kwadratu prędkości, to tez niestety prawda, ale w tym przypadku chodzi o siłe możliwą do uzyskania, nie istniejącą....
    - z innej beczki; dzwigary w konstrukcji tego typu przenoszą (ich środniki) tylko dużą częśc siły tnącej, czyli siły nośnej generowanej na zewnątrz od danego przekroju. Najwazniejszy efekt istnienia siły nośnej tego zewnętrznego fragmentu ma postać momentu gnącego i momentu skrecającego. Dzwigary bezposrednio uczestniczą w tym w stopniu niewielkim, głownym elementem jest powłoka usztywniona stringerami.
    - innymi słowy Pana rozważania o tym, co mogą 2 dźwigary w powiązaniu z prękością samolotu nie mają JAKICHKOLWIEK podstaw.
    ANDRZEJMAT5.03.2013 12:21
  • @jagg

    Dzięki za link ;)
    Ło matko, popłakałem się ze śmiechu.

    World Trade Center. Co tam mogło budzić wątpliwości?

    - Pozornie nic. A jednak pojawiło się pytanie: gdyby samolot uderzył tylko w jedną z wież, to czy druga by od tego ucierpiała? Innymi słowy, czy to były dwa oddzielne przypadki, czy tylko jeden?



    Efekt motyla w czystej postaci ;)
    A ślady termitu nie budzą wątpliwości ?
    Udowodniono, że to nie jest pasta do butów.

    Dalej wyjaśnia się o co chodzi, facet szuka kontraktu przy wydobywaniu gazu łupkowego w Polsce.
    AE911TRUTHORG5.03.2013 12:33
  • @Andrzejmat

    Jestem oszołomiony, ale Pan się zna.

    Wniosek z mojego wpisu miał być taki, że zniszczenie jednego dźwigara nie spowoduje automatycznego zniszczenia skrzydła.
    No, ale skoro taki znawca jak PAN, udowodnił że dźwigary w zasadzie nie przenoszą momentów gnących, to niepotrzebnie się wysilałem.
    Czemu te ruskie takie dziwne, że dołożyli jeszcze jeden dźwigar w stosunku do skrzydła Boeinga ?
    Nie znają się pewnie, albo środnikami chcieli brzozy ścinać.


    To, że siła nosna jest zależna od kwadratu prędkości, to tez niestety prawda, ale w tym przypadku chodzi o siłe możliwą do uzyskania, nie istniejącą....

    Ale jak się ją uzyska, to będzie już istniejąca wtedy ? ;))

    Innymi słowy Pana rozważania nie mają JAKICHKOLWIEK podstaw.
    Pan napisze notkę na swoim blogu, to są niesamowite rzeczy, które Pan opisuje.
    AE911TRUTHORG5.03.2013 12:52
  • @... CC

    Gdzie, Twoim zdaniem, znajduje się tarcza wodzika w stosunku do krzywki w sytuacji, gdy Tu-154 stoi na pasie oraz gdy podwozie zwisa swobodnie?

    Albo ja nie rozumiem twojego polskiego albo ty źle go używasz.
    To oraz jest uzyte w znaczeniu logicznym AND czy OR
    Jeżeli w znaczeniu AND to taka sytuacja jest niemożliwa bo gdy samolot stoi na pasie to podwozie nie może zwisać.
    W sytuacji OR to sa dwa oddzielne przypadki.
    RROMEK5.03.2013 13:41
  • @ae911truthorg

    Wniosek z mojego wpisu miał być taki, że zniszczenie jednego dźwigara nie spowoduje automatycznego zniszczenia skrzydła.

    Automatycznie to nic nie następuje. Sytuacja zniszczenia jednego dzwigara może dotyczyc różnych scenariuszy i los skrzydła może być różny.

    1) Jeżeli ze skrzydła w sposób magiczny usuniemy dzwigar (jak go nie ma to tak jakby był zniszczony) to wkrzydło straci na wytrzymałości/maksymalnej nośności powiedzmy 10%, czyli w warunkach stabilnych (powolne wznoszenia - brak gwałtownych manewrów) skrzydło wytrzyma start i lądowanie.
    2) Jeżeli zniczczenie dzwigara jest poprzedzone rozerwaniem /pokrzywieniem blach poszycia między krawędzią natarcia a dzwigarem to oprócz utraty 10% wytrzymałości na zgięcie skrzydła ze względu na utratę jednego dzwigara dochodzi utrata 25-30% obwodu poszycia. Razem stanowi to około 35-40% utraty wytrzymałości.

    Czynnik przez ciebie niedoceniany to jest, że o wytrzymałości skrzydła na zgięcie stanowi mniej więcej w połowie poszycie skrzydła i w drugiej połowie system wewnętrznych wzmocnień typu teowniki i dwuteowniki przynitowane do poszycia.

    Tutaj poszycie stabilizuje położenie dzwigara i jednocześnie kształt poszycia jest stabilizowany przez przynitowanie do dzwigarów i żeber.
    Dzwigar jest bryła smukła i podatną na wyboczenie. Swoją nośnośc zawdzięcza tylko temu że poszycie nie pozwala mu się ruszyc z miejsca.
    Z chwilą dht tylko poszycie się uszkodzi to dwigar może się zgiąć czyli nie dawać wytrzymałości skrzydłu. Kolejne rozerwania poszycia i wyboczenia kolejnych dzwigarów to jak padanie kostek domina.
    RROMEK5.03.2013 14:06
  • @... CC

    Zatem "oraz" nie musi oznaczać,

    Zwrot "nie "musi" implikuje, że najczęstsze znaczenie jest inne niż w twoim wyjaśnieniu za słownikiem. Nie rzucajmy w siebie ciężką lekturą :)

    Mnie by wystarczyło gdybyś powiedział dokładniej co miałeś na myśli w swoim poście. Niestety czepiam się tylko precyzji i jednoznaczności języka. Wiem, ze spójnik i czasami jest używany jako suma zbiorów a czasami jak w logice jako wspólny element zbiorów.

    Krótki OT.
    Tytuł czasopismo "Kobieta i życie" oznacza, że czasopismo będzie się zajmowało i Kobietami i zyciem (dwa zbiory tematów częściowo się przenikających) , czy raczej tematami co obejmuja jednocześnie kobiety i zycie, czyli tematy wspólne obu zbiorów). Polski jezyk jest bogary i te same wyrazi i spójniki moga oznaczac rózne rzeczy.
    Koniec OT

    Kasowanie? Ty pierwszy :)
    RROMEK5.03.2013 14:19
  • @ae911truthorg

    Panie Inżynierze, nadużywam tu gościnności Gospodarza - i testuję swoją cierpliwość, ale odpowiem.
    1. Tak.znam się. To normalne. Wiele osób na czymś się zna. Pan zapewne też. Ale nie na tym, o czym mowa.
    2. Nie, nie automatycznie.
    3. TE dźwigary, w przypadku TEGO SKRZYDŁA, nie po to są, aby przenosiły moment gnący, ale drobną część przenoszą. Ale to nie ich funkcja.
    4. Nazywanie Rosjan 'ruskie" - a w ogóle nie używanie zwyczajnie określenia konstruktorzy Tupolewa - nie przystoi inżynierowi po PW. Jest takie bardziej ...hmmm rustykalne, może WSI?.
    5. Dołożenie dźwigara mogło mieć różne przyczyny, nie znamy ich. najprawdopodobniej chodziło o zmianę sztywności skrętnej, ważnej ze względu na krytyczną prędkość flatteru. Ale to tylko przypuszczenie.
    6. Zamiar - suponowany - ścinania brzóz - nie będzie komentowany.
    7. Jak pilot WYSTERUJE siłę nośna większą niż ciężar, to uzyska przeciążenie i trajektorie wklęsłą. Gdy wysteruje mniejszą - to jest tzw "górka' i trajektoria wypukła, pasażerowie żołądki czuja w gardle niektórzy. Gdy wysteruje zero - to lot quasibalistyczny, astronauci tak trenują nieważkość w starym B-707 chyba ....

    Powodzenia w przemyśliwaniu swego pojęcia o samolocie i locie jego życzę zupełnie szczerze. Ale w tym blogu - nie naszym wszak - tego tematu już starczy.
    ANDRZEJMAT5.03.2013 15:26
  • @rromek

    Jeżeli ze skrzydła w sposób magiczny usuniemy dzwigar (jak go nie ma to tak jakby był zniszczony) to wkrzydło straci na wytrzymałości/maksymalnej nośności powiedzmy 10%, czyli w warunkach stabilnych (powolne wznoszenia - brak gwałtownych manewrów) skrzydło wytrzyma start i lądowanie.

    A ja napisałem:

    zniszczenie jednego dźwigara nie spowoduje automatycznego zniszczenia skrzydła.


    Reszta twoich wywodów to trochę prawda, trochę nie.
    Pęknięcie dźwigara nie musi wiązać się z rozerwaniem blach poszycia za dźwigarem.
    AE911TRUTHORG5.03.2013 15:38
  • @JakiTaki

    "Gdy jadę drogą główną, a obok jest droga osiedlowa (10 m odstępu), to GPS często przeskakuje z jednej na drugą."

    O dokładnośći nawigacji (wskazań GSP-a) świadczy poniższy film. Jest to "nagrany" za pomocą zwykłej nawigacji (wspomaganej anteną zewnętrzną) ślad, a potem nałożony i zsynchronizowny z onboardem nagranym ze środka samochodu. Jak widać sama trasa nagrała się dobrze, ale z prędkością jest już problem. Za kierownicą cinquecento ja we własnej osobie :)



    Drugi film to coś podobnego, ale film zrobiony za pomocą profesjonalnego urządzenia VBox. Jak widać i tu sa problemy z odczytem prędkości, nie tak wielkie jak w zwykłej nawigacji, ale są. Za kierownicą citroena zdobywca Rajdowego Pucharu Polski 2012



    Y-K-W:

    Znasz program DashWare? Służy on do wizualizacji odczytów z GPS-a lub Data Logger-a na filmach. Ma w swoich zasobach odwzorowanie przyrządów pokładowych w samolocie i możesz nim zrobić taki film jak mój ale z pokładu samolotu, dobierając odopwiednie "gaugesy" :)

    Pozdrawiam
    MAJKOSMAJ5.03.2013 15:45
  • @ae911truthorg

    Trochę się pogubiłem w Twojej argumentacji. Jesteś pewien , że samolot i skrzydło pozostały całe? Bo ja słyszałem, że rozbił się.
    INDOOR PRAWDZIWY5.03.2013 15:45
  • @Andrzejmat

    Daruj Pan sobie tego Inżyniera, wystarczy - głąbie.
    Pańskie zdanie o mnie to....
    Najpierw Pan wylewa jakieś....coś, a potem mówi, że koniec.
    ;))
    To jest ruska logika i to WSI, hmmm...głodnemu chleb na myśli.
    Ruskie same mówią o sobie ruskie, a kawały o "nowym ruskim" są szeroko znane.
    Jak Pan ma potrzebę, to proszę mówić do mnie na swoim blogu, koniecznie w punktach.
    To takie inteligentne.

    PS
    Niech Pan zacznie o tym zgniataniu, może być po rosyjsku, francusku, angielsku lub polsku.
    AE911TRUTHORG5.03.2013 17:33
  • @you-know-who w sprawie prędkości pionowej.

    Jak zwykle najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy sami nic nie zrobili. Jak sam wiesz, sytuacja ze Smoleńska jest dość ciasna i tam niewiele można zmieniać bez zburzenia całej sekwencji zdarzeń. Tak jest nie tylko po brzozie, ale także przed. Próba zmniejszania prędkości pionowej przy brzozie przybliża do niej minimum trajektorii (przy zachowaniu przyśpieszeń), a w konsekwencji podnosi przeciwne ramię toru lotu. Przy takim postępowaniu nie tylko nie zgadza się linia cięcia krzaków przy dolocie do brzozy, ale także robi się coraz większy kłopot z brzozą przy bliższej radiolatarni. A wartości 4 m/s i mniej tak znacznie zwiększą prędkość opadania na drugim ramieniu, że nie da się zgodzić danych z TAWS 37.
    FORD PREFECT5.03.2013 21:52
  • @Piekielny

    A bez Stalina nie byłoby Hitlera...

    Bzdura. Stalina nie było w anektowanej przez Hitlera Austrii, nie było w zachodniej Europie, w Wielkiej Brytanii i w Afryce.

    ..."kult Ruska" u niektórych z przypisujących Polakom "kult Niemca" mieszkańców Zachodu, ze szczególnym uwzględnieniem USA...

    Bzdura. Nie ma żadnego "kultu Ruska". Natomiast jest obiektywne spojrzenie na bieżącą politykę i historyczne fakty - z dystansu - dzięki któremu lokalny polski podkład emocjonalny (charakterystyczny niektórym chorym z nienawiści środowiskom "patryjotyćnym") się po prostu nie aplikuje. Niektórzy Polacy nie potrafią normalnie żyć bez wroga, my nie.

    Ale przypisywanie tych "kompleksów" ogółowi Polaków jest co najmniej nadużyciem...

    Nie przypisywałem wspomnianych kompleksów ogółowi Polaków. Nie wolno generalizować. Pisałem chyba wyraźnie o moherach.
    JOHN KOWALSKI6.03.2013 04:27
  • @... CC

    ...nie dotykasz meritum - vide pyt. do Syzyfa jw.

    Rozumiem że chodzi o : Gdzie, Twoim zdaniem, znajduje się tarcza wodzika w stosunku do krzywki w sytuacji, gdy Tu-154 stoi na pasie oraz gdy podwozie zwisa swobodnie?

    Rysunek zamieszczony w notce Ford Perfekt pokazuje, że to dźwignia naciska na wyłącznik krańcowy (nie krzywka), więc amortyzator znajdować się musi w pełni wysuniętej pozycji, czyli nieobciążony ciężarem samolotu. Jest to pozycja maksymalna, inaczej dźwignia uszkodziłaby wyłącznik gdyby miala się dalej przesuwać w jego kierunku. Krzywka zaworu hydraulicznego jest również w pozycji końcowej swojej krzywizny w stosunku do rolki trzonu zaworu. Po ugięciu amortyzatora, dźwignia działająca na wyłącznik oddali się od jego trzonu który kontroluje kontakty elektryczne i nastąpi sygnał dla logiki elektrycznej systemu o obciążeniu amortyzatora. Natomiast krzywka zaworu posiada obszar krzywizny, który nie zmieni położenia trzonu zaworu hydraulicznego w pewnym zakresie kątowym krzywki po ugięciu amortyzatora, co zapewne ma pokrywać się z przewidzianym zakresem obciążenia amortyzatora. Krzywka i współpracujący z nią blokujący zawór hydrauliczny nie są jednak przedmiotem naszej dyskusji o generowaniu sygnału obciążenia podwozia. W interesującej nas kwestii, co spowodowało sygnał "landing" w rejestrach TAWS, nie gra on żadnej roli i jest w obecnej fazie dyskusji odwracaniem uwagi od meritum, oraz próbą przykrywania dyletanctwa technicznego prostej analizy mechanicznej zespołu wyłącznika krańcowego.
    JOHN KOWALSKI6.03.2013 04:28
  • @John Kowalski

    ""A bez Stalina nie byłoby Hitlera..."

    Bzdura. Stalina nie było w anektowanej przez Hitlera Austrii, nie było w zachodniej Europie, w Wielkiej Brytanii i w Afryce."

    Tak się składa, że Hitler nie zaistniał dopiero na godziny przed aneksją Austrii przez III Rzeszę!

    Sam w swoich wspomnieniach przemilczał czasy na niedługo przed wyborami z 1932 roku, kiedy jego partia jeszcze nie mogła liczyć na wyborczy sukces, a za drzwiami kłębili się jej wierzyciele - w tym oczywiście te cuda, co pozwoliły NSDAP nie tylko odnieść wyborczy sukces, ale w ogóle dotrwać do tych wyborów...

    Ciekawe, co tam było takiego, czym Adolf nie chciał się chwalić???



    "Bzdura. Nie ma żadnego "kultu Ruska"."

    Przebijająca z tekstów niektórych wręcz fascynacja Rosją dobitnie temu przeczy!

    I nawet łatwo znaleźć podłoże tej fascynacji...



    "Pisałem chyba wyraźnie o moherach."

    Tej "wyraźności" trudno się doszukać w używanych w tym kontekście ogólnych sformułowaniach w rodzaju "Polacy", itp....
    PIEKIELNY6.03.2013 07:58
  • @Ford Prefect

    Ciekawy pogląd z tym najwięcej do powiedzenia, słabość logiczną tego stwierdzenia to uczeń liceum zauważy.
    Autor bloga zachwycał się powiedzeniem garbage in, garbage out.
    Jak to często bywa nikt się nie zastosował, łącznie z cytującym.
    Nie sztuka się narobić, warto żeby sens w tym był.
    Po pierwsze wiarygodne dane.
    Raport dr. L jest tragicznie nieprofesjonalny i błędny w elementarnych elementach. Co gorsze nie tylko animacja, która jest jednym wielkim fałszem (a powinna być źródłem podstawowych danych podawanych w sposób ciągły), ale także sam raport.
    Zauważył to także tak skrupulatny w obliczeniach paes64.
    Na dzisiaj polecam odcinek z profilu podejścia 3150-3350 m.
    W/g rysunku samolot porusza się tam w zakresie 195-200 m.wysokości,
    przez ponad 2,5 sekundy.
    Praktycznie daje to prędkości pionowe z zakresu (-5;+5) m/s.
    Nie ma śladu czegoś takiego w raporcie MAK,a to nie jedyny taki odcinek.
    Oczywiście można jak paes powiedzieć, aaaa ktoś źle zrobił i tyle.
    Tylko gdzie są granice akceptacji błędów, już nie czeskich.
    Jak dla mnie żaden raport nie stanowi źródła rzetelnych danych.

    Pominięcie raportu, jak np. metoda zaproponowana przez YKW - oparcia się o gałęzie, da się w sposób łatwy podważyć (co zrobiłem we wcześniejszym poście).
    Właśnie w oparciu o sprawdzenie prędkości pionowych w otoczeniu brzozy pancernej.
    AE911TRUTHORG6.03.2013 09:31
  • @John Kowalski z 06.03.2013 04:28

    Przekazujesz taką wiedzę, że aż nie wiem, czy powinienem odpowiadać.
    Poza tym, uważam, że to FP ma teraz obowiązek Ci to tłumaczyć :)

    Krzywka obraca się, napędzana przez układ dźwigienek (z drugiej strony podparty przegubowo na wahaczu), po krzywce toczy się tarcza wodzika, wodzik poprzez swoją dźwigienkę naciska na mikroprzełącznik.

    W pozycji na rys. u FP mikroprzełącznik nie jest wciśnięty.
    Jeżeli tak, jak sam zresztą przyjąłeś, jest to pozycja odpowiadająca swobodnie zwisającemu wózkowi podwozia, to po wciśnięciu tłoka amortyzatora, układ dźwigienek obróci krzywkę zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jeśli wciśnięcie to będzie odpowiednio duże, to krzywka obróci się tak daleko, że wodzik wyjdzie poza obszar wybrania na krzywce i zostanie odepchnięty od osi obrotu krzywki, co spowoduje, że poprzez swoją dźwigienkę zewrze/rozewrze styk mikroprzełącznika. Krzywizna krzywki na tym odcinku, to wycinek koła, a zatem odległość wodzika od osi obrotu krzywki będzie stała, a więc i nacisk na mikroprzełącznik będzie niezmienny.

    Natomiast przebicie układu dźwigienek (połączone zapewne z ich wyboczeniem) spowodowałoby obrót krzywki z pozycji, jak na rys. u FP, ale w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

    I o to tu chodzi.


    Pozdrawiam :)
    ... CC6.03.2013 12:31
  • @... all

    Świetnym materiałem porównawczym jest:

    16 sierpnia 1987 startuje McDonnell Douglas MD-80 , samolot zbliżony do Tu-154M, załoga zapomniała wysunąć klap i slotów do startu przez co przy starcie samolot był bliski przeciągnięciu i nie nabierał wysokości, uderzył w latarnię przy końcu lotniska która odłamała 5 metrowy kawałek skrzydła. Następnie obrócił się na plecy by ostatecznie rozbić się w położeniu plecowym na skrzyżowaniu dróg po za lotniskiem. Samolot nigdy nie był wyżej niż 15 metrów, zginęło 156 osób (w tym 2 osoby na ziemi) i jedna 4 letnia dziewczynka przeżyła.

    http://www.aerialpics.com/N/flight255.html

    materiał zaporzyczyem od kolegi Marcinsz z forum polityka.org, mam nadzieje nie będzie miał mi tego za złe;)
    ACCEPTED736.03.2013 21:33
  • @GINI

    http://libraryonline.erau.edu/online-full-text/ntsb/aircraft-accident-reports/AAR88-05.pdf

    Wiesz wedle tego co tu na blogach sprzedajesz, Ci Amerykanie się kompletnie nie znają, w ogóle nie badali, przecie tam nie ma praktycznie zdjęć....
    ACCEPTED736.03.2013 22:02
  • @Piekielny

    Przebijająca z tekstów niektórych wręcz fascynacja Rosją dobitnie temu przeczy!

    Dla ludzi twojego pokroju, jeżeli nie komentuje się obecnej Rosji programowo negatywnie, to znaczy że się jest nią zafascynowanym historycznie i obecnie?... Aż tak prosty jest ten świat? No nie wiedziałem. Historycznie Niemcy wyrządzili twojej rodzinie i tobie zło o nienotowanych proporcjach, a sowieci byli tylko tego konsekwencją. To do ciebie jakoś nie dociera. Polska potrafiła się sama obronić przed bolszewikami przed wojną, ale było to niemożliwew sytuacji kiedy oba mocarstwa się sprzymierzą i dzielą Polskę podziałem Riventrop-Mołotow. Pomimo tego, wbrew konsekwencji wydarzeń historycznych, gniesz kark przed Niemcem w poczuciu żenujacej fascynacji w porównaniu do Rosji. Bo Niemcy załatwiali według ciebie sprawy "kulturalnie" (psia jego krew!) w obozach koncentacyjnych....... Można myśleć i tak, czemu nie, ale na zasadzie równowagi ocen, powinieneś też giąć kark przed "Ruskimi". Nie gniesz? Czemu? Przecież oni tak samo gnębili Polaków.
    JOHN KOWALSKI7.03.2013 04:53
  • @... CC

    Krzywka obraca się, napędzana przez układ dźwigienek (z drugiej strony podparty przegubowo na wahaczu), po krzywce toczy się tarcza wodzika, wodzik poprzez swoją dźwigienkę naciska na mikroprzełącznik.

    W zasadzie powinienem zignorować twój komentarz, ponieważ jest ubliżający mojej osobie. Podałem ci analizę, jako inżynier mechanik, załączonych przez Ford Perfekt rysunków. Naucz się czytać rysunki techniczne, please!.... zanim następnym razem otworzysz usta. Powtarzam jeszcze raz, krzywka nie napędza wyłącznika krańcowego! Wyłącznik krańcowy jest niżej i jest aktywowany dźwignią, nie krzywką. Dżwignia nie jest kreskowana jako przekrój, bo nie przebiega przez nią cięcie płaszczyzny przekroju, ale na rysunku jest jej widok. Ucz się rysunku technicznego chłopie.
    JOHN KOWALSKI7.03.2013 04:53
  • @John Kowalski

    "Historycznie Niemcy wyrządzili twojej rodzinie i tobie zło o nienotowanych proporcjach, a sowieci byli tylko tego konsekwencją. To do ciebie jakoś nie dociera."

    Ciekawe, kiedy DO CIEBIE dotrze, że bez rozległej pomocy Stalina - od finansowania NSDAP w krytycznych dla jej istnienia momentach, via sowieccy agenci w niemieckiej diasporze w Ameryce, po ostateczne "oczyszczenie" jej drogi do władzy, przez zakazanie niemieckim komunistom wchodzenia w koalicje z socjaldemokatami, które poza Niemcami jakoś wywołującego aż tak dalekie konsekwencje obrzydzenia Stalina nie wywoływały! - Hitler nie doszedłby do władzy???

    I że wszystko co było dalej było tylko konsekwencjami tej udzielonej Hitlerowi przez Stalina pomocy...
    PIEKIELNY7.03.2013 06:47
  • @John Kowalski

    "Bo Niemcy załatwiali według ciebie sprawy "kulturalnie" (psia jego krew!) w obozach koncentacyjnych......."

    Czytanie ze zrozumieniem napisanego - a raczej brak tego zrozumienia! - u niektórych się kłania...
    PIEKIELNY7.03.2013 06:52
  • @... CC

    >Przepraszam, choć dużo się napisałeś, to brak mi tego co istotne.
    >Przekonasz do swojej racji, gdy wyjaśnisz nast. kwestię:

    >Gdzie, Twoim zdaniem, znajduje się tarcza wodzika w stosunku do >krzywki w sytuacji, gdy Tu-154 stoi na pasie oraz gdy podwozie
    >zwisa swobodnie?

    Wszystko jest u FP. Ale ok, jeszcze jeden link od niego:

    link

    Prawy dolny rysunek to wnętrze puszki z łącznikiem AM-800K
    (nr 31 na rysunku). Na główkę tego przekaźnika naciska dźwigienka
    nr 32, która wraz z krzywką 30 przenosi ruch podwozia (w połączeniu
    z elementami nr 7 i 8 na zdjęciu, które zamieściłem tu wcześniej).

    Gdy samolot stoi na pasie dźwigienka 8 jest uniesiona do
    góry
    , czyli obraca krzywkę 30 zgodnie z ruchem wskazówek
    zegara, a zatem dźwigienka 32 unosi się do góry i nie
    naciska
    na przekaźnik AM-800K. Gdy samolot uniesie się ponad
    pas, koła podwozia opadają, dźwigienka 8 obniża się, powodując
    obrót krzywki 30 przeciwnie do wskazówek zegara, a zatem
    w tej sytuacji dźwigienka 32 naciska na przekaźnik. Gdy
    w tej sytuacji (samolot w powietrzu, opuszczone podwozie) coś
    uderzy i zerwie mechanicznie dźwigienki 7 lub 8 to nacisk na
    przekaźnik AM-800K znika i powraca on do swej pozycji stabilnej,
    tak jakby nastąpiło przyziemienie. Skoro w takiej sytuacji cała
    konfiguracja samolotu jest jak do lądowania to właśnie TAWS
    rozpozna takie uszkodzenie jako 'landing event'. Uff...
    SYZYF7.03.2013 11:47
  • @John Kowalski z 07.03.2013 04:53

    "...Naucz się czytać rysunki techniczne, please!...Ucz się rysunku technicznego chłopie."

    Co najmniej logika podpowiada, że schemat urządzenia ma na celu pokazać zasadę jego działania, a więc jeżeli wskazuje jakieś elementy, to znaczy, że te elementy są istotne dla jego działania.

    Skupiasz się tylko na wyłączniku krańcowym AM 800K i sugerujesz wnioskami Forda Prefecta, a przez to zdajesz się (być może) nieprawidłowo odczytywać zasadę działania samego przetwornika.

    Ja patrzę na cały jego schemat i stąd moje wnioski.

    Co do Twoich wniosków, będących powtórzeniem tych z notki FP, to proponuję byś wyjaśnił sobie następującą kwestię. Obszar nieczułości czujnika ma sięgać do ~45% masy (własnej) samolotu, zaś eksploatacyjny zakres obrotu wałka (z krzywką) napędzanego układem dźwigienek, to min. 75°. Nie rozwodząc się nad nieliniowością charakterystyki amortyzatora i przełożenia, można dla uproszczenia przyjąć, że obszar nieczułości, to tak do ~1/3 zakresu obrotu eksploatacyjnego wałka, czyli ~20°. Dla kąta obrotu 0° (swobodnie zwisający wózek podwozia) położenie mechanizmu jest takie, jak na schemacie u FP.

    Jak więc wyobrażasz sobie zasadę działania całego przetwornika, aby zrealizować następującą funkcję: do ~1/3 obrotu wałka brak sygnału, a powyżej, aż do min.75° sygnał przyziemienia.


    Pozdrawiam :)
    ... CC7.03.2013 12:34
  • @syzyf z 07.03.2013 11:47

    Szkoda, że nie zauważyłem wcześniej, bo identyczną odpowiedź, jak Dżonowi, udzieliłbym Tobie.

    Pytanie też to samo co do Dżona.


    Pozdrawiam :)
    ... CC7.03.2013 12:37
  • @John Kowalski

    Z danych eksploatacyjnych Tu154 wynika, że przy V/S=8m/s, a więc bliskiej temu co robił pilot w Smoleńsku, utrata wysokości po wciśnięciu Uchod wyniesie 50 m.

    To jest tylko teoretycznie wyznaczona wartość najwyższa, ograniczenie z dołu. A tymczasem w rzeczywistości:

    5.3. В ходе проведения эксперимента было подтверждено, что при заходах на посадку в условиях, аналогичных условиям полёта самолёта Ту-154М б/н 101 10.04.2010 г. в Смоленске, с аналогичным профилем полёта с вертикальной скоростью снижения 7…8 м/с, и уходах на второй круг в соответствии с технологией, рекомендованной РЛЭ самолёта Ту-154М, потеря высоты («просадка самолёта») составляет 20 – 25 м. С высоты 40 м в аварийном полете (без учета возможных препятствий и изменения рельефа местности по курсу полета) характеристики самолета обеспечивали гарантированный безопасный уход на второй круг без выхода за эксплуатационные ограничения по перегрузке и углу атаки.
    RADO7.03.2013 13:27
  • @John Kowalski

    Pilot zamierzał wyrównać do 65 m...

    To może jakąś męską decyzję podejmij, co ten pilot zamierzał według Ciebie zrobić, bo jeszcze nie dawno perorowałeś, że zamierzał odejść metodą "szybowcową", zapładniając przy tym niezwykle bujną wyobraźnię Don Kichota, którego pierwotnie ja miałem na myśli.
    RADO7.03.2013 13:33
  • @paes64

    Co do UCHOD, to "uzbraja" go przycisk GLISSADA, a ZACHOD przy teście jest wciskany dla kontroli...

    Polecam przeczytać raport z prób na symulatorze: pkt. 3.1.1., 3.1.2., 5.1. (!) oraz 5.2. Do wykonania odejścia w trybie automatycznym przycisk <<ЗАХОД>> wciśnięty być musi.
    RADO7.03.2013 13:35
  • @... CC

    >Pytanie też to samo co do Dżona.

    W momencie zniszczenia połączenia mechanicznego (dźwigienki 7 i 8)
    nie ma nacisku na przekaźnik AM-800K, zatem powraca on do swojej
    pozycji stabilnej.
    SYZYF7.03.2013 14:16
  • @... CC

    >Chodziło o odpowiedź na pytanie a nie kolejny unik.

    >Pytałem o zasadę powstawania sygnału Landing event a nie sam stan
    >styku AM-800K.

    To proszę najpierw przedstaw odpowiedź ekspertów ZP na to
    pytanie. Skoro tam właśnie z TAWS #38 wyciągnięto baaaardzo daleko
    idące wnioski to 'na pewno' najpierw tam rzecz tą ustalono
    ponad wszelką wątpliwość...

    Tylko bez uników, ok ?
    SYZYF7.03.2013 16:13
  • @syzyf z 07.03.2013 16:13

    Liczyłem, że jednak masz jakieś konkrety do pospierania się.

    W takim razie, na zakończenie: uszkodzenie mechaniczne układu dźwigni polegające na przebiciu (które ustalił FP), wcale nie musi oznaczać zwolnienia nacisku na przekaźnik AM-800K, a może jest to nawet mniej prawdopodobne, niż utrzymanie tego nacisku.


    Pytania do ZP, proszę kierować do ZP, korzystając z pośrednictwa np. pp. Nowaczyka i Dąbrowskiego, dostępnych na S24.


    Pozdrawiam :)
    ... CC7.03.2013 18:05
  • @Piekielny

    Miotasz się i powtarzasz moherowe fabrykacje. Nie ważne jest kto i czy ktoś kogoś finansował. Ważne jest co ten niby "beneficjent" robił. Ważny jest fakt, że bez argesji niemieckej na Polskę, nie było by komuny w Polsce. Kropka. Dlatego gdybyś był człowiekiem konsekwentnym w swoich fobiach historycznych, które przekładasz na dzień dzisiejszy, tak jakby komuna ciągle jeszcze istniała, powinieneś mieć głównie pretensję do Hitlera, a nie tylko do "Rusków". Bo bez Hitlera "Rusek" trzymałby się za polska przedwojenną granicą na wschodzie. Tymczasem zgodnie z mentalnością pewnych warstw społecznych w Polsce, jesteś typowym wyznawcą "kultu Niemca", który w/g ciebie z "kulturą" okupował Polskę. :))))) Nie wykręcaj się, cytuję co napisałeś: "Niemiec, przynajmniej z początku, zachowywał w swojej agresji pozory kultury - a Rusek niekoniecznie!" Zapewne szczególny przykład tej kultury należy szukać w obozach koncentracyjnych, w czasie łapankek na ulicach, publicznego wieszania, rozstrzeliwań, itd. Gratuluję światopoglądu, fobii, zabobonów i kompletnego braku obiektywizmu.
    JOHN KOWALSKI7.03.2013 23:30
  • @rado

    To może jakąś męską decyzję podejmij, co ten pilot zamierzał według Ciebie zrobić...

    Napisałem wyraźnie w moim komentarzu do którego referujesz. Po co uzbrajać Uchod na 65m, (uzbraja się przyciskami localizer - rus. "zachod" i glideslope -rus. "glissada") skoro to wymaga dodatkowych operacji, kiedy można podkręcić pitch w górę kółeczkiem (czego początki n.b. widać na 100m radio w FDR), z którym pilot się nie rozstawał przy całym podejściu i odejść w automacie ciągu, co było zakomunikowane wcześniej w kokpicie? Można też ręcznie dopchnać dźwignie ciągu do pozycji startowej i wyłączyć autopilota, ale to też więcej operacji i jest mniej bezpieczne ze względu na pozbawienie się stabilizacji.
    JOHN KOWALSKI7.03.2013 23:31
  • @... CC

    Skupiasz się tylko na wyłączniku krańcowym AM 800K i sugerujesz wnioskami Forda Prefecta, a przez to zdajesz się (być może) nieprawidłowo odczytywać zasadę działania samego przetwornika.

    Powtarzam jeszcze raz, że w omawianym podzespole, krzywką sterowany jest zawór hydrauliczny. Elektryczny wyłącznik krańcowy sterowany jest dźwignią. Nota bene są tam dwa takie wyłączniki, zapewne dla redundance. Oryginalnie zaprojektowaną funkcją wyłącznika jest generowanie sygnału do podnoszenia spoilerów po przyziemieniu. Więc to jest element który sygnalizuje kontakt podwozia z ziemią.
    JOHN KOWALSKI7.03.2013 23:32
  • @John Kowalski

    "Miotasz się i powtarzasz moherowe fabrykacje."

    Fajnie patrzeć, jak przedstawiciel "cywilizacji Zachodu" miota się, uznając ustalenie także BRYTYJSKICH i AMERYKAŃSKICH historyków - jak chićby Conquesta i Suttona - za "moherowe fabrykacje...


    "Nie ważne jest kto i czy ktoś kogoś finansował. Ważne jest co ten niby "beneficjent" robił. Ważny jest fakt, że bez argesji niemieckej na Polskę, nie było by komuny w Polsce."

    Jak się komuś wydaje, że Stalin wspierał akurat Hitlera i NSDAP z czystej dobroci serca, bez pełnej świadomości ich zbrodniczego "potencjału" dla zburzenia powersalskiego porządku, to jest bardzo, ale to bardzo naiwny!

    Poza tym gospodarcze wspieranie Hitlera i III Rzeszy już PO niemieckiej agresji na Polskę, aż po 22 czerwca 1941 roku - której kształt, nota bene, w ogromnym stopniu był wynikiem ustaleń zaranżowanego przez Stalina (tak, przez Stalina, nie przez Hitlera!) spotkania Ribbentropa i Mołotowa na Kremlu, którzy w obecności Stalina (nie Hitlera!) podpisali osławiony pakt - stawia Stalina w jednym rzędzie z Hitlerem, niezależnie od ofiar poniesionych później przez narody Związku Radzieckiego w wyniki stalinowskiej polityki wobec Niemiec...
    PIEKIELNY8.03.2013 06:25
  • @John Kowalski z 07.03.2013 23:32

    Skoro nie potrafisz odpowiedzieć na zadane pytanie i również robisz unik, to krótko:

    przetwornik, tak, jak sobie go wyobrażasz, nie spełni wymogów sygnalizacji nacisku na amortyzator odpowiadający min. 45% masy, a zatem musisz być w błędzie.

    Poza tym, uwaga, jak dla Syzyfa z 07.03.2013 18:05.


    Pozdrawiam :)
    ... CC8.03.2013 11:00
  • @... CC

    >przetwornik, tak, jak sobie go wyobrażasz, nie spełni wymogów
    >sygnalizacji nacisku na amortyzator odpowiadający min. 45% masy, a
    >zatem musisz być w błędzie.

    Może dla odmiany jakiś argument merytoryczny, zamiast gołosłowia:
    'musisz być w błędzie' ?

    Liczyłem, że jednak masz jakieś konkrety do pospierania się.

    :D
    SYZYF8.03.2013 11:15
  • @syzyf z 08.03.2013 11:15

    Chodziło o uwagę do Syzyfa z 07.03.2013 18:05, ale tę "na zakończenie".

    Chyba, że jesteś z tych, co to wpierw trzeba całą kawę na ławę wylać, bo wtedy potrzebne jest wyjaśnienie, że "przetwornik wg Dżona", działałby, gdyby trzpień wyłącznika krańcowego AM-800K miał min. 4 razy większy skok niż w rzeczywistości.


    Pozdrawiam :)
    ... CC8.03.2013 11:47
  • @Piekielny

    Jakbyś się nie próbował wywijać, napisałeś wyraźnie, że "Niemiec był kulturalnym okupantem", oraz udajesz, że nie rozumiesz prostego mechanizmu przyczynowo-skutkowego: agresja Niemiecka na Polskę->komuna w Polsce. Po chłopsku: nie byłoby Niemca w Polsce, nie byłoby komuny w Polsce. Niemiec dla ciebie jest niemal bogiem w odróżnieniu od "Ruska", choć w świetle ich dokonań historycznych, obaj powinni być podobnie ocenieni.

    Gdybyśmy my mieli kierować się waszymi emocjami, zabobonami i uprzedzeniami - to wyobraź sobie jaka byłaby światowa zadyma z tego powodu. Bo my potrafimy robić bardzo duże zadymy. Niech to da ci trochę do myślenia w jakim zaścianku polskiej społeczności wybrałeś przebywać.

    Dla ułatwienia myślenia polecam ci się zastanowić nad tym, dlaczego my wam nigdy nie daliśmy i nie damy rakiet Patriot do waszej własnej dyspozycji bez naszej kontroli. Odpowiedź brzmi: dzieciom i oszołomom politycznym nie daje się zapałek do rąk.

    I tym akcentem kończę ten off-topic. Daję ci ostatnie słowo i na tym koniec tematu.
    JOHN KOWALSKI8.03.2013 15:36
  • @... CC

    Skoro nie potrafisz odpowiedzieć na zadane pytanie i również robisz unik, to krótko: przetwornik, tak, jak sobie go wyobrażasz, nie spełni wymogów sygnalizacji nacisku na amortyzator odpowiadający min. 45% masy, a zatem musisz być w błędzie.

    Nie wiem skad się wziął wymóg obciążenia 45% masy, bowiem wyłącznik elektryczny odpowiedzialny za wykrycie ugięcia amortyzatora zadziała w chwili ugiecia amortyzatora. Ten wyłącznik daje o.k. systemowi do podniesienia spoilerów, więc jego funkcją jest wykrycie przyziemienia. Innych wyłączników o tej funkcji tam nie ma. Być może znowu mylisz jakieś sprawy z zaworem hydraulicznym, bo krzywka sterująca nim ma "płaski zakres" w pewnym przedziale ugięcia amortyzatora.
    JOHN KOWALSKI8.03.2013 15:38
  • @... CC

    >Chyba, że jesteś z tych, co to wpierw trzeba całą kawę na ławę wylać

    Poproszę. Kawę na ławę, tak najlepiej...

    Również :)
    SYZYF8.03.2013 23:09
  • @John Kowalski

    >Nie wiem skad się wziął wymóg obciążenia 45% masy, bowiem wyłącznik
    >elektryczny odpowiedzialny za wykrycie ugięcia amortyzatora
    >zadziała w chwili ugiecia amortyzatora.

    Może nawet to dało by się zrobić. Tam jest układ regulacji, więc
    można by podnieść samolot na tensometrach, opuścić tak, żeby na
    tychże tensometrach zostało 55% ciężaru i do tego ugięcia
    amortyzatora wyregulować krańcówki...
    SYZYF8.03.2013 23:17
  • @John Kowalski z 08.03.2013 15:38

    Popierana przez Ciebie teza o generowaniu sygnału Landing event jedynie przez krańcówkę AM-800K jest nieprawidłowa i cieszę się, że i Ty w końcu sobie to uświadomiłeś. Sygnalizacja przyziemienia, to nie jest lampka dyskotekowa migająca w kokpicie przy podmuchach wiatru, ale bardzo ważny sygnał mający wpływ na działanie mechanizmów samolotu i tylko przy okazji zapisujący się też w TAWS.

    Ford Prefect, autor tej tezy, uprefekcyjnił już swoją notkę i pierwotna wersja nie jest już dostępna :)

    A skoro już podsumowuję tę dyskusję ...
    Widząc możliwe luki w wywodach FP w i pod jego nową notką o TAWS#38 pierwotnie chciałem podzielić się uwagami, ale wtedy z rozbawieniem dowiedziałem się, że Perfect Ban wciąż mnie blokuje, a że nie jest moją misją wybawianie świata od głupoty, machnąłem ręką. Dopiero, gdy zobaczyłem, że nie tylko nie kasuje/tonuje komentarzy obraźliwych dla mojego, nieanonimowego w końcu ziomka, ale sam do naganiającej sfory się przyłącza (pusząc się, że dokupuje mu anonimowy bloger; nie zdając sobie sprawy, że być może właśnie taki był cel "sfory", która skutecznie go zmanipulowała), uznałem, że miarka się przebrała i stąd moje komentarze na ten temat.

    Małych ludzi należy traktować w zgodzie z ich naturą, z góry.


    Pozdrawiam :)
    ... CC8.03.2013 23:52
  • @syzyf z 08.03.2013 23:09

    Zaskakujesz. Przecież właśnie w tym komentarzu, który zacytowałeś miałeś "wylaną kawę" (czyli wskazanie oczywistych i dostępnych Ci faktów) i było to reakcją na Twój zarzut nieuzasadnionego wykluczenia, jako poprawna tezy Forda Prefecta, popieranej przez Johna Kowalskiego.


    Pozdrawiam :)
    ... CC9.03.2013 00:03
  • @... CC

    >Zaskakujesz.

    Cieszę się.

    Wzajemnie :)
    SYZYF9.03.2013 01:21
  • @John Kowalski

    "Jakbyś się nie próbował wywijać, napisałeś wyraźnie, że "Niemiec był kulturalnym okupantem""

    Pan KŁAMIE, mister Kowalski!

    Napisałem "Niemiec, przynajmniej z początku, zachowywał w swojej agresji pozory kultury" (http://fizyka-smolenska.salon24.pl/485228,34-bledne-teorie-inz-berczynskiego-i-in#comment_7367922) - i nigdzie więcej wprost na temat kultury Niemców nie pisałem - a na pewno nie w duchu przypisywanych mi przez pana słów!

    To kłamstwo automatycznie ucina moją dyskusję z panem w materii polskiego stosunku do Niemców i Rosjan - równie automatycznie potwierdzają moje podejrzenia co do PAŃSKIEGO stosunku do ogółu Polaków, a także do Rosjan...
    PIEKIELNY9.03.2013 11:50
  • @Piekielny

    Najwyższa pora, pan Kowalski przekracza granice śmieszności, szkoda go. Fajny OT (jeden z tematów moich zainteresowań), pasujący do bloga, gdzie autor nie odpowiada na merytoryczne pytania, ale polemizuje z tekstami "politycznymi".
    AE911TRUTHORG9.03.2013 14:18
  • @ae911truthorg

    To, że pan Kowalski skłamał przytaczając rzekomo napisane przeze mnie słowa nie oznacza bynajmniej, że nie godzę się z nim odnośnie przyczyn smoleńskiej katastrofy...
    PIEKIELNY9.03.2013 23:13
  • @syzyf

    Może nawet to dało by się zrobić. Tam jest układ regulacji, więc można by podnieść samolot na tensometrach, opuścić tak, żeby na tychże tensometrach zostało 55% ciężaru i do tego ugięcia amortyzatora wyregulować krańcówki...

    Nie można tak zrobić, ponieważ później swobodnie wypuszczony amortyzator spowoduje zniszczenie wyłącznika krańcowego. Dźwignia go zgniecie, albo sama nie wytrzyma nacisku na wyłącznik.
    JOHN KOWALSKI10.03.2013 05:00
  • @Piekielny

    Dałem ci ostatnie słowo w nadziei na merytoryczne zakończenie naszej dyskusji. Okazało się, że perfidnie wykorzystałeś to do personalnego ataku na mnie. Nigdzie w moich komentarzach nie skłamałem. Pisałeś "Niemiec, przynajmniej z początku, zachowywał w swojej agresji pozory kultury" i to zacytowałem, a to było podstawą na twój wywód o kulturowej niższości "Ruskich" w porównaniu z Niemcem. Tamci pili formalinę, a ci nie, tamci gwałcili, a ci niby trzymali małego na sznurku, i dlatego pomimo tego że to dzięki Niemcowi była komuna w Polsce, to Niemiec w ocenie historycznej jest lepszy od "Ruska". I to ma się przekładać na dzien dzisiejszy. Nie wiem gdzie tu logika i zdrowy rozsądek i to starałem się sygnalizować. Do tego dochodzi głupia wiara w "wyższość Polaka nad Ruskiem", pomimo tego, że obaj są takimi samymi ofiarami komunizmu, z tą jednak różnicą, że tamci byli i są technologicznie bardziej zaawansowani od Polaków. Ja nie jestem rusofobem, jak półsłówkami prubujesz sugerować. Różnimy się tym, że mnie jest stać na obiektywną ocenę sytuacji z dystansu transatlantyckiego, ty zaś siedzisz w polskim zaścianku pewnej grupy społecznej.
    JOHN KOWALSKI10.03.2013 05:00
  • @... CC

    Popierana przez Ciebie teza o generowaniu sygnału Landing event jedynie przez krańcówkę AM-800K jest nieprawidłowa i cieszę się, że i Ty w końcu sobie to uświadomiłeś.

    Gdzie niby miałem sobie to uświadomić? :))) Paradny jesteś. Jeszcze raz. Wyłącznik krańcowy o którym pisałem generuje sygnał przyziemienia, ponieważ ten wyłącznik daje o.k. systemowi do podniesienia spoilerów. Zadaniem spoilerów podczas przyziemienia (oprócz drugoplanowej funkcji hamowania areodynamicznego przy traceniu i tak małej prędkości na pasie), jest jak najszybsze dociążenie podwozia do pasa przez zepsucie siły nośnej. Stąd nazwa spoiler (spoil=psuć). Nie można tu czekać aż obciążenie samo dojdzie do jakiejś wartości i potem podnosić spoilery, tylko trzeba to obciążenie wygenerować i przyspieszyć spoilerami. Po to są używane przy lądowaniu. Zawór hydrauliczny który pomyliłeś oryginalnie z wyłącznikiem i teraz usilnie kombinujesz jak z tego wyjść z twarzą, jest połączony przewodami hydraulicznymi z "wózkiem" podwozia. Z tego wynika, że prawdopodobnie ten zawór steruje hamulcami kół. Krzywka kontrolująca ten zawór ma "płaski zakres" w pewnych granicach obciążenia amortyzatora. To koreluje z potrzebą włączenia "auto-brakes" dopiero po odpowiednim obciążeniu podwozia, ponieważ inaczej koła za bardzo paliłyby gumę przy pierwszym kontakcie i hamulce byłyby również nieskuteczne bez dociążenia kół.

    Kombinujesz chłopie jak jakiś dzieciak, a potem dziwisz się, że dyletantów z aspiracjami eksperta banują. Na pocieszenie podpowiem, ze Zespół ma vacancy...
    JOHN KOWALSKI10.03.2013 05:01
  • @John Kowalski

    "Pisałeś "Niemiec, przynajmniej z początku, zachowywał w swojej agresji pozory kultury" i to zacytowałem,"

    Jak pan NAPRAWDĘ "zacytował" moją wypowiedź, panie Kowalski, można sobie przeczytać!

    A to, że nie jest pan w stanie - albo nie chce! - pojąć "drobnej" różnicy sensu między tym co naprawdę napisałem, a "zacytowanym" przez pana, z pracowicie budowanymi na tym "zacytowanym" pańskimi elaboratami na temat pańskich wyobrażeń o stosunku ogółu Polaków do Niemców i Rosjan, własnymi pana palcami wystawia panu jak najgorsze świadectwo...
    PIEKIELNY10.03.2013 08:57
  • @John Kowalski

    Z tego wynika, że prawdopodobnie ten zawór steruje hamulcami kół. Krzywka kontrolująca ten zawór ma "płaski zakres" w pewnych granicach obciążenia amortyzatora. To koreluje z potrzebą włączenia "auto-brakes" dopiero po odpowiednim obciążeniu podwozia, ponieważ inaczej koła za bardzo paliłyby gumę przy pierwszym kontakcie...

    Pudło! :-) To samoczynne hamowanie działa w sytuacji dokładnie odwrotnej czyli po oderwaniu kół od ziemi i ma na celu schowanie podwozia w luku z kołami, które są nieruchome.
    RADO10.03.2013 09:27
  • @John Kowalski z 10.03.2013 05:01

    Zabawne, jak dorosła osoba potrafi się wić i uciekać w wątki poboczne :)
    zamiast przejść do konkretów i powiedzieć wprost:

    "Sygnał przyziemienia generuje jedynie krańcówka AM-800K i będzie się to dziać przy każdym ugięciu amortyzatora, o ile tylko wałek napędzany układem dźwigienek obróci się o kąt > 5°(możesz podać inny kąt).

    Krańcówka AM-800K nie jest jedynie podajnikiem napięcia i sygnał od niej nie przechodzi przez styk sterowany przez układ krzywka-wodzik."



    Pozdrawiam :)
    ... CC10.03.2013 12:15
  • a czy to nie jest fajne, ze ludzie ZP i sam pan Berczynski

    ktory jest zalogowany na s24, nie potrafili z siebie wydusic ani slowa obrony. wiem, ze taka w ogole istnieje, ale przeciez tak samo jest w innych sprawach, w ktorych zwawo protestuja.
    :-)))

    czyli nie zglaszaja zastrzezen? fine with me.

    YKW
    YOU-KNOW-WHO10.03.2013 19:09
  • @John Kowalski z 10.03.2013 05:01 & Company

    No dobra, John K., zrobiłem wyjątek i poświęciłem czas zaglądając do dokumentacji serwisowej Tu-154M (dzięki Tiger!) i dochodzę do wniosku, że mądrala prefekcyjnie wpuściła nas w maliny z swoimi wywodami nt. krańcówki ... sygnalizacji zajęcia właściwej pozycji, obracanego przez ukośny tłok, wcześniej wypuszczonego podwozia, ale nie obciążenia podwozia podczas przyziemienia.

    We wskazanym dokumencie jest prawie wszystko m.in. przy jakim ugięciu amortyzatora, podczas przyziemienia, generowany jest sygnał przyziemienia, odblokowujący koła. Dzieje się to z wykorzystaniem układu z lewego podwozia: dźwigienki-krzywka-wodzik z tarczą-trzpień zaworu. Sygnał obciążenia lewego podwozia jest niezbędny do odblokowania kół także przedniego wózka.


    Pozdrawiam :)
    ... CC10.03.2013 23:40
  • @John Kowalski

    >Nie można tak zrobić, ponieważ później swobodnie wypuszczony
    >amortyzator spowoduje zniszczenie wyłącznika krańcowego.

    http://img838.imageshack.us/img838/7163/podw7.jpg

    Przekrój B-B. Głowy nie dam, ale elementy 28, 29 i 33 mogą służyć
    właśnie regulacji zadziałania przekaźnika 31...
    SYZYF11.03.2013 01:02
  • @... CC & alike

    Ludzie kochani. Ręce opadają. Gorąco i bardzo usilnie proszę, aby na przyszłość osoby które nie czują się kompetentne w mechanice, czytaniu rysunków technicznych, itd. nie zajmowały głosu w sprawach technicznych, na blogach technicznych jak ten. Please!!! Bo można pisać, pisać i pisać, tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć, i jest jak przysłowiowe gadanie dziada do obrazu. Przyznam się bez bicia, że ja byłem tzw. "kompletnym neptykiem" za młodu w przedmiotach humanistycznych, ale po dwukrotnym przeczytaniu jakiejś nudnej i durnej produkcji literackiej, byłem w stanie wreszcie dojść do tego "co miał autor na myśli". Widzę że humanisci nie dorastają nawet do miana "kompletnego neptyka", ponieważ można im pisać cztery razy z okładem i nic do nich nie dociera. A jeżeli liznęli coś z techniki w trakcie swojej edukacji - no to jest podwójnie gorzej.

    Cytuję: "Sygnał przyziemienia generuje jedynie krańcówka AM-800K i będzie się to dziać przy każdym ugięciu amortyzatora, o ile tylko wałek napędzany układem dźwigienek obróci się o kąt > 5°(możesz podać inny kąt). Krańcówka AM-800K nie jest jedynie podajnikiem napięcia i sygnał od niej nie przechodzi przez styk sterowany przez układ krzywka-wodzik."

    No więc o tym cały czas pisałem, chyba ze cztery, czy więcej razy, pod twoim adresem "...CC". Na miłość boską chłopie, zdejmij te okulary amoku sPiSkowego i zacznij czytać wreszcie ze zrozumieniem to co ludzie do ciebie piszą.
    JOHN KOWALSKI11.03.2013 03:35
  • @rado

    Pudło! :-) To samoczynne hamowanie działa w sytuacji dokładnie odwrotnej czyli po oderwaniu kół od ziemi i ma na celu schowanie podwozia w luku z kołami, które są nieruchome.

    Samoczynne hamowanie to coś innego. Pisałem o "autobrakes", vide Boeing. Po przyziemieniu następuje automatyczne hamowanie podwoziem w wybranym stopniu (na przełączniku w kokpicie jest 1,2 lub 3 do wyboru). Żeby hamowanie było skuteczne, podwozie musi być dociążenie do pasa, co jest chyba zrozumiałe dla każdego. Tu154 jest kopią B727, więc tam powinien być podobny system.
    JOHN KOWALSKI11.03.2013 03:36
  • @syzyf

    Przekrój B-B. Głowy nie dam, ale elementy 28, 29 i 33 mogą służyć właśnie regulacji zadziałania przekaźnika 31...

    Detal 28 to trzon zaworu hydraulicznego, 29 to dźwignia z rolką przesuwająca się po krzywce i pośredniczy ona pomiędzy krzywką a trzonem zaworu hydraulicznego, 33 wygląda na element regulujący położenie zaworu hydraulicznego w stosunku do krzywki tak, aby zawór nie był w pozycji pośredniej między swoimi stanami przełączania obwodów hydraulicznych, lub nieaktywy albo "przebity" w stosunku do "płaskich" obszarów krzywki (inaczej mówiąc: kompensacja tolerancji wykonania zaworu). Czyli: amortyzator w pozycji swojego krańcowego wypuszczenia - bez obciążenia - ma naciskać na elektryczny wyłącznik krańcowy AM-800K, det. 31. Regulacja tego stanu następuje przez ustawienie zewnętrznych linkage turnbuckles (to te które w/g Forda były "przebite"), natomiast zawór hydrauliczny reguluje się odpowiednio do tej nastawy.
    JOHN KOWALSKI11.03.2013 03:36
  • @John Kowalski

    Tu154 jest kopią B727, więc tam powinien być podobny system.

    Instrukcja jednoznacznie opisuje do czego ten system służy. Ale Ty, jak zwykle, jesteś "mądrzejszy od radia". Można się przyzwyczaić. :-/
    RADO11.03.2013 07:45
  • @John Kowalski

    >Regulacja tego stanu następuje przez ustawienie zewnętrznych
    >linkage turnbuckles (to te które w/g Forda były "przebite"),
    >natomiast zawór hydrauliczny reguluje się odpowiednio do tej
    >nastawy.

    Ok, przekombinowałem. Ale jak sam piszesz jest cięgno do regulacji
    momentu zadziałania krańcówki - link co poprzednio, elemnent nr 8.
    SYZYF11.03.2013 10:11
  • @John Kowalski z 11.03.2013 03:35

    No więc o tym cały czas pisałem, chyba ze cztery, czy więcej razy ...Na miłość boską chłopie, zdejmij te okulary amoku..."

    :)

    I za każdy razem powtarzałeś błędnie to samo.

    Twój błąd, że napisałeś, zanim przeczytałeś mój post z 10.03.2013 23:40, bo miałeś szansę się wycofać z kanału w który wsadził Cię Ford Prefect.

    Ford Prefect wskazał niewłaściwy element - krańcówkę odpowiedzialną za sygnalizację zajęcia określonego położenia podczas wysuwania/chowania wózka, która już na pierwszy rzut oka widać było, że nie jest w stanie sama wygenerować poprawnego sygnału przyziemienia przy wymaganym min.60mm ugięciu amortyzatora.


    Pozdrawiam :)
    ... CC11.03.2013 12:11
  • @... CC

    >Ford Prefect wskazał niewłaściwy element - krańcówkę odpowiedzialną
    >za sygnalizację zajęcia określonego położenia podczas wysuwania
    >/chowania wózk

    Krańcówki sygnalizujące pozycję wysuniętego / schowanego podwozia
    są gdzie indziej (na cylindrze skośnym, przy kadłubie samolotu).

    >przy wymaganym min.60mm ugięciu amortyzatora.

    Skąd wziąłeś sobie to "wymagane 60 mm." ?!

    Takoż :)
    SYZYF11.03.2013 16:22
  • @syzyf z 11.03.2013 16:22

    Jest więcej krańcówek i krańcówka wysunięcia wózka, to nie to samo co "fordowska" krańcówka potwierdzająca ustawienie wózka w pozycji do lądowania.

    Powyższe, "min.60mm" ugięcia amortyzatora, jak i in. informacje są zawarte w dokumentacji serwisowej Tu-154M, wskazanej przez Tigera65, do której link wyżej przypomniałem.


    Pozdrawiam :)
    ... CC11.03.2013 18:31
  • @... CC

    >Powyższe, "min.60mm" ugięcia amortyzatora, jak i in. informacje są
    >zawarte w dokumentacji serwisowej Tu-154M, wskazanej przez
    >Tigera65, do której link wyżej przypomniałem.

    Wskaż zatem to miejsce w tej dokumentacji, to pdf więc wystarczy
    podać stronę, akapit. Co za problem ?

    Też :)
    SYZYF11.03.2013 21:09
  • @syzyf

    Później, bo nie mam teraz notatek przy sobie.

    A problem jest, bo byłem wyjątkowo wkurzony szperając po kiepskich i nudnych skanach, tylko po to by wykazywać, coś co było od razu oczywiste, jeśli tylko autor wiadomej notki zechciał skorzystać z logiki.


    Pozdrawiam :)
    ... CC12.03.2013 11:24
  • @... CC

    >coś co było od razu oczywiste [...]

    Bo widzisz, od razu oczywiste jest, że w wózku podwozia TU154M są
    trzy pary kół. Od razu oczywiste jest, że przy podejściu do
    lądowania pierwsza para kół jest najniżej i od razu oczywiste jest to, że to ta para pierwsza dotyka pasa. Oczywiście
    moment później cały wózek z kołami obraca się tak, że już
    wszystkie koła dotykają ziemi. I to właśnie ten ruch wózka
    jest sygnalizowany poprzez przekaźniki wskazane - jak najbardziej prawidłowo przez FP - to jest właśnie 'landing event'.

    Oczywiście aby to było oczywiste także dla Ciebie trzeba jeszcze
    wyjaśnić skąd wziąłeś owe '60mm ugięcia amortyzatora'...

    Pozdrawiam :)
    SYZYF12.03.2013 12:37
  • @syzyf

    Oczywistym jest, że
    - rozłączenie styku krańcówki wskazanej przez FP następuje przy obrocie wałka do 5° zaś detekcja przyziemienia następuje przy obrocie wałka dopiero o ~20°, a więc styk tej krańcówki nie może służyć do sygnalizacji przyziemienia.

    Już tylko to pozwalałoby przyjąć, że wiadoma notka została rozgrzebana, skażona brakiem dostatecznej logicznej analizy wstępnych założeń, a czytający zostali wprowadzeni w błąd mylnym rozumieniem zasady działania nb. b. prostego mechanizmu, a na koniec postawiono wesołą tezę, że coś wykazano.

    Marginalnie już tylko wskażę, że b. wątpliwym jest by
    - przebicie układu dźwigienek (stwierdzone przez FP) mogło spowodować zwolnienie styku tej krańcówki,
    a niepewnym także, czy
    - zerwaniu układu tych dźwigienek towarzyszyłoby zwolnienie styku np. czy sprężyna krańcówki dałaby radę poprzez swoją dźwigienkę (jeśli nie byłaby zerwana) sama obrócić wałek.

    "Oczywiście aby to było oczywiste także dla Ciebie trzeba jeszcze
    wyjaśnić skąd wziąłeś owe '60mm ugięcia amortyzatora'..."


    Skoro nie potrafisz sam znaleźć, to wskazana byłaby cierpliwość.


    Pozdrawiam :)
    ... CC12.03.2013 13:15
  • @... CC

    >Oczywistym jest, że
    >- rozłączenie styku krańcówki wskazanej przez FP następuje przy >obrocie wałka do 5°

    Skąd sobie wytrzasnąłeś to 5° ?!

    >Marginalnie już tylko wskażę, że b. wątpliwym jest by
    >- przebicie układu dźwigienek (stwierdzone przez FP) mogło >spowodować zwolnienie styku tej krańcówki,

    Zerwanie połączenia mechanicznego powoduje powrót krańcówki do
    położenia stabilnego - to jest pewne, a nie wątpliwe.

    >Skoro nie potrafisz sam znaleźć, to wskazana byłaby cierpliwość.

    Zatem czekam cierpliwie aż zaczniesz podawać źródła swoich
    "oczywistych" informacji...

    Również :)
    SYZYF12.03.2013 15:36
  • @syzyf

    Przejrzałem całość tego co tu jest dostępne; w połowie postanowiłem zapisywać numery stron, więc wracając do wcześniejszych może coś przegapiłem, ale mam nadzieję, że gdyby tak było, to nic istotnego, a zatem zgodnie z obietnicą nr. tych stron:

    - 291 informacja o krańcówce zabudowanej w korpusie zaworu blokującego systemu hamowania kół głównego wózka (być może jest to krańcówka, której szukamy?)
    - 302 informacja na schemacie o krańcówce blokującej podnoszenie obciążonego podwozia
    - 590 schemat z informacją o przekaźniku (13) blokowania obrotów kół przedniego wózka przy nieobciążonym lewym (głównym) wózku;
    - 592 ponownie informacja o przekaźniku (13), na dole schematu znów informacja o "krańcówkach obciążenia głównego wózka", zaś u góry schematu informacja o "krańcówce sygnalizacji wypuszczonego przedniego wózka";
    zwracam uwagę -bo wydaje się to być istotne- na odmienny sposób oznaczania krańcówek - w przypadku przedniego wózka napisali o znanej nam krańcówce sygnalizacji, zaś w przypadku głównego, lewego wózka zamiast użyć analogicznego oznaczenia "krańcówka sygnalizacji wypuszczonego wózka", użyto "krańcówka obciążenia" głównego wózka, sugeruje to, że jest to osobna krańcówka,
    - 594 ponownie informacja o przekaźniku (13) (blokowania obracania kół przedniego wózka, przy nieobciążonym lewym, głównym wózku), że w chwili oderwania kół zadziała "krańcówka obciążenia(!)" lewego głównego wózka, która odłącza zasilanie cewki tego przekaźnika (typu TKE 52 PODG5)
    - 595 informacja, że styk przekaźnika (13) jest normalnie otwarty i zwiera się dopiero przy obciążeniu lewego wózka
    - 596 kontynuacja: przy oderwaniu kół wózka, zadziała "krańcówka obciążonego położenia" lewego wózka, która otwiera obwód zaworu (7), tym samym wykluczając możliwość samoczynnego włączenia systemu kierowania obrotem kół
    - 597 "przy przyziemieniu i obciążeniu amortyzatorów (przedniego i głównych wózków) zamykają się styki krańcówki (2) (przedniego wózka) i przekaźników (13), (14), ...

    - 353 informacja, że krańcówka (prawa na schemacie), działająca tak, jak przypisał to jej Forda Prefecta, czyli w oparciu tylko o prostą dźwigienkę, jest "krańcówką systemu podnoszenia i opuszczania wózka"
    - 663 informacja o miejscach montażu krańcówek sygnalizacji wypuszczenia/schowania wózków; 666 schemat do jw.

    - 523 informacja, że detekcja przyziemienia, skutkująca zdjęciem blokady kół, następuje przy ugięciu amortyzatora ponad 60mm.

    Z powyższego mogłoby wynikać również, że informacja o przyziemieniu do TAWS może przechodzić właśnie przez styk przekaźnika (13).

    "Skąd sobie wytrzasnąłeś to 5° ?!"

    Z Pitagorasa, kolego, z Pitagorasa i proporcji.

    Podstawowe dane przecież masz: skok trzpienia "krańcówki sygnalizacji wypuszczenia, schowania wózka" i długość dźwigienki naciskającej na ten trzpień (wyznaczonej z proporcji długości dźwigienki do gabarytów krańcówki, dla której dostępny jest rys. z wymiarami).

    ""Marginalnie już tylko wskażę, że b. wątpliwym jest by
    - przebicie układu dźwigienek (stwierdzone przez FP) mogło spowodować zwolnienie styku tej krańcówki,
    Zerwanie połączenia mechanicznego powoduje powrót krańcówki do
    położenia stabilnego - to jest pewne, a nie wątpliwe."


    Staraj się proszę komentować pod tekstem komentowanym, bowiem napisałeś tezę o skutkach zerwania układu dźwigienek pod tekstem dotyczącym jedynie ich przebicia.

    Dla mnie, Twoja teza, że przy zerwaniu układu dźwigienek, sprężyna krańcówki będzie w stanie (przy nieuszkodzonej dźwigience krańcówki), sama obrócić wałek z krzywką, wodzikiem tego konkretnego przetwornika, nie jest wcale taka oczywista i uwierzę Ci jeśli potwierdzisz, iż ten konkretny przetwornik testowałeś dla takich sytuacji.


    Pozdrawiam :)
    ... CC12.03.2013 20:43
  • @... CC

    Twój błąd, że napisałeś, zanim przeczytałeś mój post z 10.03.2013 23:40, bo miałeś szansę się wycofać z kanału w który wsadził Cię Ford Prefect. Ford Prefect wskazał niewłaściwy element - krańcówkę odpowiedzialną za sygnalizację zajęcia określonego położenia podczas wysuwania/chowania wózka, która już na pierwszy rzut oka widać było, że nie jest w stanie sama wygenerować poprawnego sygnału przyziemienia przy wymaganym min.60mm ugięciu amortyzatora.

    Co za bzdury. Przede wszystkim Ford Perfekt nie wsadził mnie w żaden "kanał", ponieważ jako profesjonalista w zakresie inżynierii mechanicznej z 30 letnim stażem w przemyśle amerykańskim, nie muszę się kierować opinią na blogach w zakresie działania mechanizmów kiedy mam przed sobą rysunek techniczny który wszystko tłumaczy. Na blogu Forda korzystałem jedynie z rysunku technicznego jaki zamieścił - do którego ty się odwoływałeś - a moje wyjaśnienie tutaj jak działa mechanizm, był odpowiedzią na twoje amatorskie, dyletanckie, sPiSkowe fabrykacje.

    Na stronie 353 pdf-u którą podajesz, masz jak byk detal #9, którym jest elektryczny wyłącznik krańcowy na który wskazywałam od początku, a opis tego wyłącznika to "końcewoj wkljuczitiel sistemy uprawlienia interceptorami". Język sowiecki chyba znasz skoro tak buszujesz po oryginalnej instrukcji serwisowej Tupolewa, więc powinieneś wiedzieć, że "interceptori" to "spoilers", a co to są spoilers to ci już tłumaczyłem, ale powtórzę jeszcze raz, bo czytasz po łebkach i bez zrozumienia. Spoilers mają za zadanie psucie siły nośnej skrzydeł, kreowanie profile drag podczas lotu (hamowanie areodynamiczne) i asystę lotek przy większych kątach roll . Po przyziemieniu wszystkie z nich się podnoszą i mają za zadanie docisnąć samolot podwoziem do pasa przez zepsucie siły nośnej skrzydeł, umożliwić tym pozytywną trakcję kół, oraz skuteczne hamowanie kołami podwozia. Wszystkie spoilery mają mieć możliwość podniesienia ich po zasygnalizowaniu przyziemienia, więc omawiany elektryczny wyłącznik krańcowy jest sensorem przyziemienia. Zerwany zewnętrzny linkage wyłącznika na skutek udaru mechanicznego spowoduje uwolnienie machanizmu dźwigni naciskającej na ten wyłącznik i odepchnięcie jej siłą wewnętrznej sprężyny wyłącznika. To spowoduje zmiane pozycji styków jak przy przyziemieniu. A więc twoje usilne starania zamachowej decepcji sPiSkowej, że niby to drzewostan nie mógł wywołać landing event w zapisie TAWS, wzięły w łeb z kretesem i nawet nie próbowałeś przeprosić za zamęt jaki wprowadzileś. Kombinujesz jak się tylko da i mylisz że piszesz do głupszych od siebie. Zdaje się że jest to twój główny cel w Salonie24.
    JOHN KOWALSKI12.03.2013 22:53
  • @John Kowalski

    Str.353 dotyczy przetwornika prawego wózka, z którego sygnał wykorzystywany jest do sterowania lotkami interceptora, nie znamy jednak schematu sterowania lotkami (vide choćby, sposób złożenia sterowania dla przedniej goleni), więc nic nie można powiedzieć nic konkretnego, zatem całkowicie pominąłem prawą stronę, jako nic nie wnoszącą do sprawy.

    Podałem kąt obrotu "czujnika przyziemienia", przy którym on by zadziałał, biorąc pod uwagę nieliniową charakterystykę amortyzatora (nb. opis jego działania również jest w tej dokumentacji), odpowiadać to musiałoby wahaniom samolotu podczas lekkich podmuchów wiatru ...

    "jako profesjonalista w zakresie inżynierii mechanicznej z 30 letnim stażem w przemyśle amerykańskim...

    Bez obrazy (przynajmniej dużej), ale Alter schuetzt vor Torheit nicht.


    Więcej dystansu i zdrówka życzę :)
    ... CC13.03.2013 09:59
  • @... CC

    >- 291 informacja o krańcówce zabudowanej w korpusie zaworu >blokującego systemu hamowania kół głównego wózka (być może jest to >krańcówka, której szukamy?)

    No przecież oczywiście, że to ta krańcówka. Polecam rysunek
    pt. "Механизм управления блокировочным краном" ze strony 525.

    Nieustająco :)
    SYZYF13.03.2013 12:35
  • @syzyf

    Oczywiście krańcówka ze str. 291 jest na rys. 525, przy tym -zwracam uwagę- krańcówka ta, jak opisano na str. 291 należy, ale do systemu sterowania wypuszczaniem i chowaniem wózka głównego, a nie systemu hamowania kół związanego z detekcją przyziemienia.

    Troszkę namieszałem rozdzielając zebrane strony na 3 różne grupy w tym dwie grupy dotyczące interesujących krańcówek, dziękuję za zwrócenie uwagi :)

    Jeszcze jakieś refleksje?


    Pozdrawiam :)
    ... CC13.03.2013 14:28
  • @... CC

    >Jeszcze jakieś refleksje?

    Refleksja jest taka, że w swojej analizie wskazałeś na tą samą
    krańcówkę, którą wskazał FP:

    >- 291 informacja o krańcówce zabudowanej w korpusie zaworu
    >blokującego systemu hamowania kół głównego wózka (być może
    >jest to krańcówka, której szukamy?)


    Masz więc potwierdzenie z najlepszego możliwego źródła - własnej
    łepetyny ;-)
    SYZYF13.03.2013 14:38
  • @syzyf

    ""Refleksja jest taka, że w swojej analizie wskazałeś na tą samą krańcówkę, którą wskazał FP...Masz więc potwierdzenie z najlepszego możliwego źródła - własnej łepetyny ;-)

    W poście z 12.03.2013 20:43 miałeś zestawienie informacji npodst. których postawiłem tezę, że Ford Prefect wprowadził w błąd.

    I teraz masz wybór - uciekać od polemiki w infantylne teksty, albo argumentując zająć stanowisko merytoryczne.


    Pozdrawiam :)
    ... CC13.03.2013 18:56
  • @... CC

    Str.353 dotyczy przetwornika prawego wózka, z którego sygnał wykorzystywany jest do sterowania lotkami interceptora, nie znamy jednak schematu sterowania lotkami (vide choćby, sposób złożenia sterowania dla przedniej goleni), więc nic nie można powiedzieć nic konkretnego, zatem całkowicie pominąłem prawą stronę, jako nic nie wnoszącą do sprawy.

    Tjaaa, teraz sobie "pominąłeś", hehehe. Mam ci przypomnieć jak nie rozumiałeś działania mechaniki w obudowie wyłączników i działania samych wyłączników? Jak myliłeś zawór hydrauliczny z wyłącznikiem elektrycznym? Cytuję:

    - sygnalizacja lądowania, gdy znika nacisk krzywki poprzez wodzik na mikroprzełącznik wskutek zerwania dźwigienek w sytuacji, gdy mechanizm ten wydaje się działać odwrotnie i dopiero nacisk krzywki poprzez wodzik sygnalizację tę wywołuje...

    Walnąłeś jak łysy o beton, a teraz sobie "pomijasz". Ile to postów zajęło, żeby do ciebie w końcu dotarło co jest co i jak działa?

    Sterowanie interceptorami nie ma nic wspólnego z generowaniem sygnału landing dla TAWS. Sterowanie interceptorami wskazuje jedynie, że omawiany wyłącznik jest sensorem przyziemienia. Sygnał można wziąć bezpośrednio z niego lub przed dalszymi szczeblami logiki elektrycznej systemu w którym pracuje. Norta bene można wziąć sygnał przyziemienia z jakiegokolwiek innego wyłącznika krańcowego w omawianej obudowie, ponieważ one wszystkie zmieniają styki podczas obciążenia amortyzatora przy przyziemieniu.

    A teraz kombinuj dalej...
    JOHN KOWALSKI13.03.2013 22:43
  • @John Kowalski

    >A teraz kombinuj dalej...

    Ale on już wykombinował zupełnie dobrze:

    "- 291 informacja o krańcówce zabudowanej w korpusie zaworu
    blokującego systemu hamowania kół głównego wózka (być może
    jest to krańcówka, której szukamy?)
    "

    Teraz tylko przeżywa klasyczny dysonans poznawczy.
    SYZYF14.03.2013 00:47
  • syzyfy itp.

    Z uwagi na to, że na blogach pojawiają się wolnomyśliciele, trolle itp., krótkie objaśnienie do zestawienia stron z dokumentacji serwisowej i kompletne zestawienie jeszcze raz.

    Zestawienie jest podzielone na 3 części:
    - strony wskazujące, że występuje dodatkowa "krańcówka obciążenia wózka"
    - strony odnoszące się do "krańcówki sygnalizacji położenia wózka" (a konkretnie: zajęcia pozycji do lądowania)
    - strona na której jest informacja o ugięciu wózka podczas przyziemienia, które jest interpretowane, jako przyziemienie.

    Pisząc zestawienie stron, robiłem to po kolei wg rosnącej numeracji i dopiero następnie postanowiłem dokonać ich podziału na 3 grupy jw., aby łatwiej było analizować, ale podczas przenoszenia akapitu ze stroną dot. "krańcówki sygnalizacji położenia wózka) przeoczyłem str.291.
    Następnie zestawienie opatrzyłem dodatkowymi komentarzami, a żeby było zabawniej pierwszą stronę wskazującą na dodatkową krańcówkę opatrzyłem dodatkowym komentarzem "być może jest to krańcówka, której szukamy?", siłą rzeczy pierwszą była przeoczona str.291 ...

    Poniżej zestawienie stron (z korektą).


    - 302 informacja na schemacie o krańcówce blokującej podnoszenie obciążonego podwozia (być może jest to krańcówka, której szukamy?)
    - 590 schemat z informacją o przekaźniku (13) blokowania obrotów kół przedniego wózka przy nieobciążonym lewym (głównym) wózku;
    - 592 ponownie informacja o przekaźniku (13), na dole schematu znów informacja o "krańcówkach obciążenia głównego wózka", zaś u góry schematu informacja o "krańcówce sygnalizacji wypuszczonego przedniego wózka";
    zwracam uwagę -bo wydaje się to być istotne- na odmienny sposób oznaczania krańcówek - w przypadku przedniego wózka napisali o znanej nam krańcówce sygnalizacji, zaś w przypadku głównego, lewego wózka zamiast użyć analogicznego oznaczenia "krańcówka sygnalizacji wypuszczonego wózka", użyto "krańcówka obciążenia" głównego wózka, sugeruje to, że jest to osobna krańcówka,
    - 594 ponownie informacja o przekaźniku (13) (blokowania obracania kół przedniego wózka, przy nieobciążonym lewym, głównym wózku), że w chwili oderwania kół zadziała "krańcówka obciążenia(!)" lewego głównego wózka, która odłącza zasilanie cewki tego przekaźnika (typu TKE 52 PODG5)
    - 595 informacja, że styk przekaźnika (13) jest normalnie otwarty i zwiera się dopiero przy obciążeniu lewego wózka
    - 596 kontynuacja: przy oderwaniu kół wózka, zadziała "krańcówka obciążonego położenia" lewego wózka, która otwiera obwód zaworu (7), tym samym wykluczając możliwość samoczynnego włączenia systemu kierowania obrotem kół
    - 597 "przy przyziemieniu i obciążeniu amortyzatorów (przedniego i głównych wózków) zamykają się styki krańcówki (2) (przedniego wózka) i przekaźników (13), (14), ...

    - 291 informacja o krańcówce zabudowanej w korpusie zaworu blokującego systemu hamowania kół głównego wózka
    - 353 informacja, że krańcówka (prawa na schemacie), działająca tak, jak przypisał to jej Ford Prefect, czyli w oparciu tylko o prostą dźwigienkę, jest "krańcówką systemu podnoszenia i opuszczania wózka"
    - 663 informacja o miejscach montażu krańcówek sygnalizacji wypuszczenia/schowania wózków; 666 schemat do jw.

    - 523 informacja, że detekcja przyziemienia, skutkująca zdjęciem blokady kół, następuje przy ugięciu amortyzatora ponad 60mm.
    ... CC14.03.2013 11:53
  • @John Kowalski z 13.03.2013 22:43

    Robi się to powoli żenujący spektakl.

    Dotąd nie podałeś ani jednego kontrargumentu przeciwko istnieniu dodatkowej "krańcówki obciążenia podwozia" (o której wspomina dokumentacja) i za dopuszczalnością migania przełącznika sterującego blokowania kół oraz wysuwania interceptorów, przy ugięciu głównego amortyzatora poniżej 2cm (zwłaszcza, że początek ruchu tłoka to sprężanie głównie gazów!)

    Potrafisz cokolwiek napisać w tym temacie(?), bo mój czas dla Ciebie znowu się kończy.

    "Walnąłeś jak łysy o beton, a teraz sobie "pomijasz". Ile to postów zajęło, żeby do ciebie w końcu dotarło co jest co i jak działa?"

    Ty chyba wstydu nie masz? :)
    Ja nie muszę się, jak dotąd, z niczego merytorycznego się wycofywać, zaś Ty zaliczyłeś niejedną wpadkę, jak choćby tę wstydliwą z nieznajomością sposobu działania systemu blokowania kół. Bawią mnie takie rzeczy, ale na forum z reguły nie daję temu upustu.

    Moją myśl, której fragment zacytowałeś, a której elementem było, że wskazany mechanizm musi prowadzić do zwarcia/otworzenia odpowiedniego styku, spowodowała, że szukałem tego styku, ale we wskazanej dokumentacji wprost nie znalazłem jego lokalizacji.
    Są 3 tego możliwości, w tym, że ta dokumentacja jest niekompletna, lub odpowiedni element widziałem, ale go nie rozpoznałem.

    Skoro nie masz wymienionych na początku kontrargumentów, to Tę drugą możliwość ewentualnie Ci polecam. Jak wiesz w przetworniku prawego wózka są 2 krańcówki. Jedna jest wykorzystywana w systemie sterowania lotkami interceptora, zaś druga służy sygnalizacji zajęcia przez wózek pozycji do lądowania.
    Z tego wniosek, że w przetwornikach tych nie ma redundancji, a zatem do czego służy druga krańcówka w przetworniku lewego wózka i jak działa jej dźwigienka (czy występuje może histereza?), bowiem na obu schematach mamy jedynie widok na dźwigienkę tej drugiej krańcówki od systemu sygnalizacji zajęcia położenia.


    Pozdrawiam :)
    ... CC14.03.2013 12:45
  • @... CC

    >- 302 informacja na schemacie o krańcówce blokującej podnoszenie
    >obciążonego podwozia (być może jest to krańcówka, której
    >szukamy?)


    3. "Концевой выключатель AM-800К блокировки уборки шасси на земле"

    Polecam rozdział dotyczący wymiany tegoż elementu:
    "Демонтаж и монтаж концевого выключателя блокировки системы уборки
    и выпуска шасси"

    Str. 351, w tym rozdziale także rysunek z umiejscowieniem tego
    łącznika.
    SYZYF14.03.2013 13:04
  • @syzyf

    Interceptory, podobnie, jak i system od blokowania obrotu kół wymagają potwierdzenia przyziemienia. Więc nie za bardzo wiem, co chciałeś powiedzieć (znowu wygłupy?), ale jeśli jest to uwaga związana z tym co napisałem na końcu ostatniego postu do JK, to ok.

    Instrukcja dot. demontażu i montażu wszystkich 4-ech krańcówek (sygnalizacji zajęcia pozycji, sterowania interceptorami itd.) jest wspólna bez rozróżnienia dla lewego i prawego przetwornika oraz samych krańcówek np. rys. ze str.352 dot. prawego wózka.


    Pozdrawiam :)
    ... CC14.03.2013 14:58
  • @... CC

    >Więc nie za bardzo wiem, co chciałeś powiedzieć [...]

    Że po raz kolejny wskazałeś na dokładnie te samem krańcówki, co FP.

    Również :)
    SYZYF14.03.2013 17:20
  • @... CC

    Dotąd nie podałeś ani jednego kontrargumentu przeciwko istnieniu dodatkowej "krańcówki obciążenia podwozia" (o której wspomina dokumentacja) i za dopuszczalnością migania przełącznika sterującego blokowania kół oraz wysuwania interceptorów, przy ugięciu głównego amortyzatora poniżej 2cm (zwłaszcza, że początek ruchu tłoka to sprężanie głównie gazów!) [...] w przetwornikach tych nie ma redundancji, a zatem do czego służy druga krańcówka w przetworniku lewego wózka i jak działa jej dźwigienka

    Co za dyletanckie bzdury i brednie do kwadratu. Prosiłem żebyś nie zabierał głosu w sprawach na których się kompletnie nie znasz. Zaśmiecasz tylko poważny blog swoimi głupotami.

    Wszystkie funkcje które obsługują rozpatrywane wyłączniki krańcowe mogłyby być sterowane przez tylko jeden wyłącznik z pomocą przekaźnika dla przełączania oddzielnych obwodów , ale jak widać tak nie jest - właśnie dla redundancji.

    Przedni wózek możesz sobie całkowicie podarować w swoim ściemnianiu i kombinatoryce sPiSkowej. Sensorem przyziemienia są wyłączniki krańcowe w głównym podwoziu z prostej przyczyny: samolot najpierw przyziemia głównym podwoziem. Dlatego właśnie tam są wyłączniki umożliwiające podniesienie przez pilota spoilerów potrzebnych mu po przyziemieniu. Jeśli nie wierzysz, to na YouTube są filmy z lądowań Tu154, gdzie widać jak byk, że wspomniane spoilery są podnoszone zanim przedni wózek dotknie ziemi.

    Nic nie będzie ci "migać", bo mechaniczne wyłączniki krańcowe mają histerezę, a amortyzatory są preloaded. To tobie coś miga w głowie i to nieźle. Powtarzam, nie myśl czasem, że masz do czynienia z głupszymi od siebie i przestań głupio kombinować przy tym prostym temacie technicznym.
    JOHN KOWALSKI15.03.2013 02:13
  • @John Kowalski

    >Nic nie będzie ci "migać", bo mechaniczne wyłączniki krańcowe mają
    >histerezę, a amortyzatory są preloaded. To tobie coś miga w głowie
    >i to nieźle.

    Już wyżyny technicznej mądrości są w sumie w tym fragmencie, który
    rzucił mi się w oczy dopiero w Twojej odpowiedzi:

    "(zwłaszcza, że początek ruchu tłoka to sprężanie głównie gazów!)"


    ŁoMatkoBoskaCzęstochowska, "sprężanie gazów" w siłownikach
    hydraulicznych !!!
    SYZYF15.03.2013 09:31
  • @syzyf z 15.03.2013 09:31

    "ŁoMatkoBoskaCzęstochowska, "sprężanie gazów" w siłownikach hydraulicznych !!!"

    Ignorantia semper nocet :)

    Str.145 - informacja, że w siłowniku czynnikiem roboczym jest zarówno ciecz, jak i gaz - techniczny azot, natomiast na str.151 i 152 opis pierwszego etapu ruchu tłoka w odpowiedzi na obciążenie, gdy m.in. następuje sprężanie gazu z górnej komory siłownika.

    I to kończy naszą polemikę Syzyfku :)

    Twoja ignorancja to nie grzech, zawsze przecież można uzupełnić wiedzę, ale Ty zamiast się starać coś dowiedzieć, nieświadomie demonstrujesz kompromitujący brak wiedzy a przy tym notorycznie także kultury.
    To wyklucza możliwość poważnego traktowania.
    ... CC15.03.2013 14:41
  • @... CC

    >I to kończy naszą polemikę Syzyfku :)

    Ok, mój błąd. Pisałeś o amortyzatorze, ja z rozpędu myślałem
    o siłowniku hydraulicznym. Cóż, pośpiech jest wskazany przy
    łapaniu pcheł...

    Btw na tych stronach 145 i dalej są opisane: "Прямой ход" i
    "Обратный ход" - czy tam jest gdzieś napisane, że te tłumiki będą
    sobie "drgały" robiąc "dyskotekę" z czujników przyziemienia ?!

    >zawsze przecież można uzupełnić wiedzę,

    O to, to !

    Np. może się przydać wiedza, co to jest oporopowrotnik.
    I, że takie "ustrojstwo" bynajmniej nie powoduje, że lufa armaty
    drga sobie w tę i wew tę. Byłoby niezbyt mądre, gdyby w samolotach
    stosowano gorsze rozwiązania konstrukcyjne, nie sądzisz ?!

    "Errare humanum est in errore perservare stultum"

    Pozdrawiam :)
    SYZYF15.03.2013 15:33
  • @John Kowalski z 15.03.2013 02:13

    Wiem, że jesteś swoistą ozdobą forum, maskotką, której przysługują wyższe limity. Doceniając, że przy postawionym problemie szukasz, na miarę swoich możliwości, rozwiązania, to jednak nie ukrywam, że coraz trudniej przychodzi wyłuskiwanie skąpych namiastek odpowiedzi z potoku emocjonalnych wywnętrznień.

    "...ale jak widać tak nie jest - właśnie dla redundancji."

    Nie rozumiesz czym jest redundancja.

    Nb. jedna krańcówka mogłaby obsługiwać zarówno sygnalizację zajęcia położenia do lądowania przez wózek, jak i generować sygnał sterujący dla interceptorów.
    Tak jednak nie jest.

    "Przedni wózek możesz sobie całkowicie podarować w swoim ściemnianiu i kombinatoryce sPiSkowej...."

    Jak zwykle trzeba Ci pisać kilkakrotnie, aby dotarło.

    Wspominając o przednim wózku, chciałem zwrócić uwagę, że tory układów sterowania są złożone (w przypadku przedniej goleni oprócz informacji z krańcówki przedniej goleni, wykorzystuje się również informację od lewego głównego wózka za pośrednictwem przekaźnika (13)).
    Przy tym nie bez kozery nawiązałem właśnie do przekaźnika (13), bowiem przypuszczam, że sygnał zza jego styku może być wykorzystywany przez TAWS.

    "Nic nie będzie ci "migać", bo mechaniczne wyłączniki krańcowe mają histerezę, a amortyzatory są preloaded..."

    Kombinujesz, blefujesz a także konfabulujesz :)

    "Histereza" krańcówek :)
    Przecież 2,0-2,5mm to cały ich skok, histereza w tym się już zawiera i wynosi pewnie dziesiętne części milimetra.

    "Preloaded amortyzatorów" :)
    Czy "preloaded wg Jhona K.", czy nie, uginając się o ~2cm, poprzez system dźwigienek mogłyby zwierać/rozwierać styki krancówek.

    A co z interceptorami?
    Dozwolone jest pozbawianie samolotu części siły nośnej, na podejściu do lądowania, przez przypadkowe, niewielkie ugięcie amortyzatorów?

    Pytanie powyższe retoryczne, a przynajmniej kończące dyskusję z mojej strony, bo ostatnia odpowiedź wyczerpała limit. Odsyłam do drugiego wolnomyśliciela, odkrywcy tłumika.


    Pozdrawiam :)
    ... CC16.03.2013 21:44
  • @... CC

    Nie rozumiesz czym jest redundancja. Nb. jedna krańcówka mogłaby obsługiwać zarówno sygnalizację zajęcia położenia do lądowania przez wózek, jak i generować sygnał sterujący dla interceptorów.
    Tak jednak nie jest.


    Dziękuję za potwierdzenie treści mojego komentarza do ciebie. Napisałem ci bowiem dokładnie to samo: "Wszystkie funkcje które obsługują rozpatrywane wyłączniki krańcowe mogłyby być sterowane przez tylko jeden wyłącznik z pomocą przekaźnika dla przełączania oddzielnych obwodów , ale jak widać tak nie jest - właśnie dla redundancji."

    Nauczysz się wreszcie czytać ze zrozumieniem? Nie rozumiesz po polsku, czy masz dziób kaczora i dla ciebie czarne to nie czarne, a białe to nie białe? :)))))

    Wspominając o przednim wózku, chciałem zwrócić uwagę, że tory układów sterowania są złożone (w przypadku przedniej goleni oprócz informacji z krańcówki przedniej goleni, wykorzystuje się również informację od lewego głównego wózka za pośrednictwem przekaźnika (13)). Przy tym nie bez kozery nawiązałem właśnie do przekaźnika (13), bowiem przypuszczam, że sygnał zza jego styku może być wykorzystywany przez TAWS.

    Blah, blah, blah.... "Przypuszczam...." Pieprzysz głupoty i robisz z siebie durnia do kwadratu. Powtarzam. Sensorem przyziemienia jest wyłącznik krańcowy o którym tu cały czas mowa. Bowiem to on umożliwia podniesienie spoilerów potrzebnych pilotowi po przyziemieniu!. Pisze o tej jego funkcji sama instrukcja serwisowa Tu154, z której nota bene korzystasz, oraz instrukcja w luku podwozia dla naziemnej obsługi serwisowej samolotu, której zdjęcie jest publicznie dostępne w internecie.

    "Histereza" krańcówek :) Przecież 2,0-2,5mm to cały ich skok, histereza w tym się już zawiera i wynosi pewnie dziesiętne części milimetra.

    Piard!!! Duży smród techniczny. Pieprzysz głupoty w nadziei że zbaflujesz sobie podobnych dyletantów. Uważaj chłopie, bo pan inż. architekt Dąbrowski (który uważnie czyta ten blog w celach swojej podstawowej edukacji lotniczej), może wyciągnąć błędną naukę z twoich konfabulacji... Byłoby to nie ładnie w stosunku do tego "czołowego guru" PiSkowego. I w konsekwencji - tak jak w spiral dive w lotnictwie - czyli po utraceniu sił nośnych (w tym wypadku argumentów sPiSkowych), osiągniecie własny CFIT. A to na pewno boli, jesli nie będzie czymś gorszym.

    "Preloaded amortyzatorów" :) Czy "preloaded wg Jhona K.", czy nie, uginając się o ~2cm, poprzez system dźwigienek mogłyby zwierać/rozwierać styki krancówek.

    Pierdolisz i ściemniasz w swojej niewiedy. Gdyby amortyzator miał "migać" (tak jak to się dzieje w twojej dyletanckiej głowie), to podczas byle jakiej turbulencji, po wypuszczeniu powozia, amortyzator by walił w swój ogranicznik. Bum, bum, bum, jebut,,, bum :)))) Nie tylko sama załoga samolotu, ale również wszyscy pasażerowie wychodziliby z samolotu z pełnymi porami, albo niektórzy po zawale w pozycji horyzontalnej. Ale nawet gdyby ci głupi "ruscy" tak mieli skonstruować samolot, żeby pasazerowie Tutki zawsze wychodzili z pełnymi porami z samolotu, bo amortyzator wali w swój ogranicznik, to sam amortyzator dałby ciała już po kilku podejściach. Goleń podwozia odpadła zaraz po wypuszczeniu - bo by ogranicznik dał dupy po tym ustawicznym waleniu w niego. :)))) Ja celowo nie używam tu technicznego języka, tylko tego potocznego, kaczystowskiego, lub rayjo-maryjnegio (wybierz sam), ponieważ ty dałeś już dostateczane świadectwo nierozumienia podstawowych technicznych określeń.

    Załóżmy jednak (four your benefit) najdurniesze z durnych rozwiązań. Ruscy (którzy n.b. mają stację kosmiczną - Polacy nie mają) zaprojektowali tak amortyzator Tu154, że on wali w ogranicznik przy byle turbulencji, albo się gnie w górę i w dół jak resor od bryczki. Czyli "migoce" :))) Pasażerowie słyszą huk walenia resora i robią w pory?... A chuj z nimi... Przecież to "russia". Tylko jest problem. Od początków światowej rewolucji przemysłowej, czyli od początku ubiegłego stulecia, jest stosowana taka prosta, prymitywna technologia w systemach logiki elektrycznej jak -uawga: "electric latching circuit". Nota bene stosowana w każdej przemysłowej i nie tylko aplilkacji do dnia dzisiejszego. Wszędzie. Znaczy się ty, drogi dyletancie techniczny "CC", nic o tym nie wiesz do dnia dzisiejszego? Come on, man... its 2013!!! :)))) :))) :))))))

    Słuchaj no chłopie. To nie jest blog do praktykownia eksperymentów z socjotechniki komunistyczno-goebbelsowsko-kaczystowskiej, czyli jak z dyskutanta zrobić kogoś, kto zacznie pod wplywem decepcji wierzyć, ze czarne to nie czarne, a białe to nie białe. Rób swoja robotę na forach "patryjotyćnych", a tu daj sobie spokój, bo tu masz do czynienie z profesjonalistami.
    JOHN KOWALSKI17.03.2013 07:05
  • @syzyf

    Ok, mój błąd. Pisałeś o amortyzatorze, ja z rozpędu myślałem o siłowniku hydraulicznym.

    Nie popełniłes błędu. Zasada jest taka sama jak w hydraulic accumulators, gdzie inert gas, nitrogen (azot) jest pressurized. Sprężony wstępnie gaz działa na olej hudrauliczny.
    JOHN KOWALSKI17.03.2013 07:11
  • @John Kowalski

    >Sprężony wstępnie gaz działa na olej hudrauliczny.

    Wiem. Ale ja wtedy myślałem o siłowniku hydraulicznym, a
    obecność gazu w instalacji hydraulicznej to by była "zbrodnia"...
    SYZYF17.03.2013 13:06
  • @John Kowalski z 17.03.2013 07:05

    "Nauczysz się wreszcie czytać ze zrozumieniem?...
    Blah, blah, blah....Pieprzysz głupoty i robisz z siebie durnia do kwadratu...
    Piard!!! Duży smród techniczny. Pieprzysz głupoty w nadziei że zbaflujesz sobie podobnych dyletantów...
    Pierdolisz i ściemniasz w swojej niewiedy...
    Załóżmy jednak (four your benefit) najdurniesze z durnych rozwiązań...
    A chuj z nimi...
    dyletancie techniczny...
    To nie jest blog do praktykownia eksperymentów z socjotechniki komunistyczno-goebbelsowsko-kaczystowskiej"


    Typowy co do wiedzy, pojmowania istoty rzeczy i kultury niezamachista? :)


    Polemika się skończyła i jak widzę słusznie, bo dalszy udział ubliżałby mi wręcz, ale to nie oznacza, że odtąd można pisać dowolną głupotę.

    Redundancja polega na zdublowaniu elementów w danym układzie sterowania np. 3 GPSy wykorzystywane przez 2 FMSy. Nie mamy do czynienia z redundancją, gdy dwa osobne (realizujące różne funkcje) systemy korzystają z różnych czujników, choć mogłyby z tego samego.

    W działaniu krańcówki może występować histereza, ale zawiera się całkowicie w skoku trzpienia, który wynosi 2,0÷2,5mm i jest w rozważanym problemie całkowicie pomijalna.

    Ugięcie amortyzatora <2cm, to nie "miganie", ani "walenie w swój ogranicznik", a zapewne nierzadkie zjawisko na podejściu do lądowania; opór amortyzatora rośnie wraz z ugięciem, ale dopiero ugięcie min.60mm jest rozpoznawane przez system hamownia podwozia, jako przyziemienie. <br /> Sygnał przyziemienia musi być przekazany z lewego wózka do TAWS, znajdującego się w kokpicie. Sygnał ten jest z całą pewnością separowany galwanicznie. Przypuszczenie, że sygnał jest przekazywany za pośrednictwem przekaźnika (13) wzięło się tylko i wyłącznie z faktu, że napięcie z jego styku jest wykorzystywane w układzie sterowania przedniej goleni, skąd blisko jest do TAWS. Przypuszczenie to nie musi być poprawne.

    Myślę, że p.Marek Dąbrowski nie prowadziłby dyskusji z osobą o poziomie Johna K., bowiem wydaje się wykazywać zdecydowanie mniej tolerancji i cierpliwości dla takich postaci.
    ... CC17.03.2013 17:00
  • @... CC

    >ale dopiero ugięcie min.60mm jest rozpoznawane przez system
    >hamownia podwozia, jako przyziemienie.

    To "rozpoznawanie" polega na czysto mechanicznym odblokowaniu
    zaworu blokującego systemu hamowania kół głównego wózka. Jeśli
    jeszcze raz zerkniesz na rysunek na stronie 525 to znajdziesz tam
    element "9. Кулачок". Kształt tej krzywki nie jest przypadkowy.
    Jest tak dobrany, aby blokować możliwość hamowania kół
    jedynie w momencie przyziemienia. Zablokowanie kół w tym
    momencie jest bowiem oczywiście bardzo niebezpieczne. Stąd właśnie
    w tym momencie krzywka (przez element 8) naciska na trzpień 7, wymuszając luzowanie hamulców. Przy odpowiednim ugięciu
    podwozia (pewnie właśnie to 60mm) krzywka przestaje naciskać na
    trzpień 7 i dzięki temu możliwe jest hamowanie kół na pasie.
    Analogicznie gdy samolot startuje i jest już w powietrzu to
    również dzięki kształtowi krzywki 9 nie ma nacisku na trzpień 7
    i możliwe jest wyhamowanie obrotu podczas chowania podwozia (jak
    widać ze schematu hydraulicznego w tym przypadku ciśnienie
    dociskające hamulce podawane jest właśnie z hydrauliki chowania
    podwozia).

    Całe to sterowanie zaworem blokującym system hamowania kół
    odbywa się czysto mechanicznie.


    Natomiast sygnał przyziemienia dla TAWS najpewniej pochodzi właśnie
    od krańcówek AM-800K. Owszem może w tym pośredniczyć przekaźnik
    typu (13), bo właśnie taka jest ich rola: przekazywanie,powielanie
    sygnałów, separacja elektryczna,

    "Errare humanum est in errore perservare stultum"
    SYZYF17.03.2013 20:53
  • @... CC

    Redundancja polega na zdublowaniu elementów w danym układzie sterowania....

    Chodzi o redundancję landing event, a nie sensorów. Landing event jest podzielony na kilka sensorów obsługujacych różne systemy.

    Ugięcie amortyzatora 2cm, to nie "miganie", ani "walenie w swój ogranicznik", a zapewne nierzadkie zjawisko na podejściu do lądowania

    Podczas podejścia do lądowania, a więc w powietrzu, gdyby amortyzator miał się uginać i "migotać" (hehehe), to musiałby się uginać na zasadzie inercji masy wózka pod wpływem przeciążeń, i skoro tak, to by musiał walić w ogranicznik. Podczas podejść do lądowania amortyzator się nie ugina!. Paniatno twariszcz CC? :))). Amortyzator jest preloaded. Jak zwykle tobie trzeba pisać conajmniej 4 razy do 10-ciu w porywach, żebyś coś zrozumiał. Typowy przykład jak pracuje rozum sPiSkowca. Widać, że nie starczyło ci nigdy nawet na bilet lotniczy.

    ... opór amortyzatora rośnie wraz z ugięciem, ale dopiero ugięcie min.60mm jest rozpoznawane przez system hamownia podwozia, jako przyziemienie.

    Ile to razy tobie trzeba przypominać, że hamowanie musi się rozpocząć po dociążeniu podwozia (trakcja kół), a dociążenie manifestuje się ugięciem amortyzatora. Aby dociążyć podwozie, pilot podnosi spoilery (jeśli samolot nie ma auto-spoilers) aby zepsuć siłę nośną skrzydeł i dobić podwozie do ziemi. Uruchomienie możliwości podniesienia spoilerów potrzebnych przy lądowaniu odbywa się przy sygnale przyziemienia. A więc sygnał przyziemienia musi wyprzedzać uruchomienie hamulców. Tobie ciągle się myli zawor hydrauliczy z wyłącznikiem krańcowym. Od tego się u ciebie wszystko zaczęło i na tym u ciebie sprawy ciągle jeszcze wiszą.

    Sygnał przyziemienia musi być przekazany z lewego wózka do TAWS, znajdującego się w kokpicie. Sygnał ten jest z całą pewnością separowany galwanicznie. Przypuszczenie, że sygnał jest przekazywany za pośrednictwem przekaźnika (13) wzięło się tylko i wyłącznie z faktu, że napięcie z jego styku jest wykorzystywane w układzie sterowania przedniej goleni, skąd blisko jest do TAWS. Przypuszczenie to nie musi być poprawne.

    Nic nie jest poprawne w twoich dywagacjach i w dodatku jest cholernie głupie i śmieszne dla każdego profesjonalisty w dziedzinie techniki. Sygnał przyziemienia dla TAWS nie musi pochodzić od wyłącznika spoilerów. Pisałem już o tym. Wszystkie wyłączniki krańcowe w puszkach na obu goleniach mieszczących mechanizm sterowany ugięciem amortyzatora, od spoilerow i nie od spoilerów, pracują dokładnie na tej samej zasadzie. Sygnał dla TAWS może pochodzić z jakiegokolwiek z nich. Na pewno nie może pochodzić od zaworu hydraulicznego, który ci się pomylił z wyłącznikiem, bo nie umiesz czytać rysunków technicznych, dyletancie. I nic nie będzie "migać", ponieważ przyziemienie jest realizowane w ustabilizowanej prędkości pionowej oraz istnieje w elektrotechnice, od całych dekad, takie proste rozwiązanie jak "latch". Przykładem niech będzie każdy przemysłowy motor starter. Naciskasz przycisk "start", silnik startuje, naciskasz przycisk "stop", silnik się wyłącza. Przycisk "start" działa na tej samej zasadzie jak przycisk do dzwonka do twoich drzwi. Naciśnięty zwiera styki, puszczony rozwiara - tak jak "krańcówka" w Tupolewie... Latching circuit działa na tej zasadzie, że motor starter (forma przekaźnika) ma styki samopodtrzymujące jego cewkę po uruchomieniu jego zasilania przyciskiem "start". Dopiero trzeba drugiego wyłącznika, żeby ten obwód przerwał i rozłączył zasilanie cewki przekaźnika. Po naciśnięciu przycisku "start" i zastartowaniu silnika, możesz sobie "migotać" tym przyciskiem do twojej usranej śmierci i nic się nie zmieni. Latch jest stosowana w niezliczonej liczbie aplikacji w technice, nie tylko do silników, ale w całej gamie kontroli elektrycznej. A poza tym istnieją takie aplikacje jak "switch debouncer", którego stała czasowa może przyjmować różne wartości, ale to już pominę, bowiem podejrzewam, że już tylko powyższe podstawy są ponad wszelkie możliwości twojej percepcji umysłowej i następny komentarz to będzie znowu o zaworze hydraulicznym jako sensorze przyziemienia i podobne pierdoły sPiSkowe. Polecam ojca derektura i Gazetem Polskom. Tam sprawy nie będa dla ciebie aż tak bardzo wymagające.

    Myślę, że p.Marek Dąbrowski nie prowadziłby dyskusji z osobą o poziomie Johna K., bowiem wydaje się wykazywać zdecydowanie mniej tolerancji i cierpliwości dla takich postaci.

    Pan Dąbrowski prowadził ze mną dyskusje wielokrotnie i za każdym razem uciekł rakiem jak jakiś, za przeproszeniem, pętak z braku argumentów.
    JOHN KOWALSKI19.03.2013 06:26
  • @

    Cieszę się że Pana poznałem i mogłem zapoznać się z Pańską opinią na temat katastrofy Smoleńskiej. Wprawdzie jestem humanistą i nie wiele rozumiem z tych wyliczeń. Rozumiem jednak sens i sposób myślenia.
    Nikt nie miał powodu dokonywania żadnego morderstwa na 96 pasażerach czy Prezydencie Kaczyńskim - niestety wypadki się zdarzają ...
    Pozdrawiam
    BGNATOWSKI26.03.2013 21:26
  • @BGnatowski

    oczywiscie, nie nikt nie mial powodu, a juz zwlaszcza kolo Katynia. ale wolalem sprawdzic. wyszlo, ze zamachu nie bylo, nawet bardzo malutkiego. mam dziwne wrazenie, ze niektorzy mnie za to nie lubia. ale sami nic sprawdzic nie potrafia, nawet powiedziec gdzie ja mialbym sie wg. nich mylic, pal licho ich brak dowodu na 'zamach'.

    pzdr
    YOU-KNOW-WHO27.03.2013 02:46
  • ...A teraz proszę użyć swojego wzoru i obliczyć jak się lata BEZ skrzydła :)

    Po pierwsze, w Biszkek od skrzydła odpadło jedynie w/g amerykańskich źródeł "około 6 stóp":

    http://www.af.mil/news/story.asp?id=123035834

    bo jak pan sam wie Amerykanie zawsze przybliżają 2 metry do "około 6 stóp"--nie mając pojęcia, że to tak naprawdę ok. 6'7''.
    W innych źródłach o tym wypadku piszą o 2 albo i o 2,5 metra. Np. tutaj:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Manas_International_Airport

    To RAZ.

    A DWA: pan dr. Berczyński ma ogólnie rzecz biorąc jednak rację.
    Samoloty są skonstruowane tak, aby mogły lecieć nawet z brakującą (oczywiście niedużą) częścią skrzydła. Przecież musi pan o tym wiedzieć, nawet latając tą swoją cessną, prawda?

    Niektóre robią to lepiej, niektóre gorzej... a niektórym nawet zdarza się lecieć BEZ CAŁEGO SKRZYDŁA. Poniżej przypadek izraelskiego F-15, który w trakcie lotu stracił w wypadku całe skrzydło. Doleciał do bazy i wylądował. Załodze nic się nie stało. Słynny przypadek, który znają wojskowi piloci na całym świecie.
    Niech pan obejrzy film poniżej, bo naprawdę warto:

    https://www.youtube.com/watch?v=j3K8BfI6BPM

    Ale, to tak zupełnie na marginesie.

    Bo przecież zespół parlamentarny twierdzi, że tutka NIE STRACIŁA SKRZYDŁA NA BRZOZIE. Brzoza mogła zostać ułamana albo przez spaliny samolotu (jeżeli leciał b. nisko, czemu przeczy TAWS 37 i TAWS 38)--albo może przez części, odpadające od niego już PRZED brzozą. Te części, spadające z szybkością ok. 70 m/s mogłyby tę brzozę pewnie bez problemu złamać. (Może mógłby pan to obliczyć?)

    Tak notabene, skoro jest pan taki ochoczy do udowadniania, że tutka uderzyła w drzewo po czym wykonała beczkę, polecam panu dokładnie 9:00 minutę filmu pani Gargas--gdzie widać wyraźnie, że DRZEWA OBOK NIEJ NIE SĄ ŚCIĘTE!

    Te zdjęcia obalają całą teorię MAK-u i Millera. Po prostu brzoza ta jest właściwie jedynym drzewem, które jest złamane—a wokoło niej są inne, wyższe drzewa.

    Więc cała ta dyskusja o brzozie, beczce czy półbeczce jest ściemnianiem i mydleniem oczu.

    Ale być może zechciałby pan MERYTORYCZNIE wytłumaczyć, w jaki sposób skrzydło tutki uderzyło w brzozę ale już przeniknęło przez dwa-trzy drzewa które rosną za nią w kierunku lotniska--i na dodatek rosną na podwyższeniu, bo na poboczu drogi?
    Podejrzewam, że do tego nie wystarczy panu nawet teoria kwantowa :)

    Bardzo się cieszę, że już jutro, po obejrzeniu filmu p. Gargas, następne parę milionów Polaków przekona się o tym na własne oczy:

    https://www.youtube.com/watch?v=cxS9KBVB5Jw


    SOCIALMONKEY7.04.2013 18:53
  • @... CC

    Drogi ... CC. chyba się przejęzyczyłeś. Dobne sprostowanie.
    opór amortyzatora rośnie wraz z ugięciem,

    Według mnie znanej wiedzy co to jest amortyzator i zasad jego działania, to opor zależy nie od ugięcia ale od szybkości uginania i od tego czy jest ściskany czy rozciągany.

    Natomiast opór resoru i ogólnie sprężyny rośnie wraz z ugięciem.

    Chyba, że miałeś na myśli połączenie sprężyny z amortyzatorem czyli całe zawieszenie.
    RROMEK11.04.2013 10:01
  • @socialmonkey

    Niektóre robią to lepiej, niektóre gorzej... a niektórym nawet zdarza się lecieć BEZ CAŁEGO SKRZYDŁA. Poniżej przypadek izraelskiego F-15, który w trakcie lotu stracił w wypadku całe skrzydło. Doleciał do bazy i wylądował. Załodze nic się nie stało. Słynny przypadek, który znają wojskowi piloci na całym świecie.
    Niech pan obejrzy film poniżej, bo naprawdę warto:

    https://www.youtube.com/watch?v=j3K8BfI6BPM

    Jeden z komentarzy:
    The story is that he did not know the wing was gone. As I said, there is no other evidence at all that this incident happen. There are many references to it but they all refer back to the YT video.

    It never happened. Why would the pilot risk the life eof his crewman and himself in a suicidal attempt to land such a badly damaged plane? How did the wing get ripped off without damaging the tail?

    I beleive this was an accident that happened on the ground, not in flight. The vid is a hoax.

    Rozumiesz słowo Hoax?

    Z drugiej strony powierzchnie pod kadłubem i pod silnikami stanowią duży procent powierzhcni nośnej. Jeżeli nie ustawił klap tak żeby zwiększyć siłę nośną to mogło nie być dużego momentu obrotowego z siły nośnej lewego skrzydła i można go było zrównoważyć lotkami na ogonie.

    Ale obejrzyj filmik
    http://www.youtube.com/watch?v=meRUWq0OWlI&NR=1&feature=endscreen
    od 6:12, potem są dwie poowtórki w zwolnionym tempie - druga z innej kamery.
    Samolot traci mniejszy kawałek skrzydła i robi bardzo szybko kilka beczek i się zapala.
    RROMEK11.04.2013 10:40
  • @rromek 11.04.2013 10:01

    Nie przejęzyczyłem się o tyle, że główne amortyzatory Tu-154 mają dwie komory: gazową i olejową, a w pierwszym etapie, przy danym obciążeniu (abstrahując od szybkości jego zmian), sprężaniu poddawany jest gaz, jeśli zaś ugięcie jest odpowiednio duże, to dochodzi do kompresji także oleju, co wiąże się z narastającym oporem.


    Pozdrawiam :)
    ... CC11.04.2013 13:06
  • @rromek

    Hey Dude,

    The video is not a hoax. It's a "docu-drama" just like National Geographic's "Death of a President."
    The difference is, this one is from the History Channel and it's actually retelling real events :) The part where he's landing with one wing is probably the original 1983 black-and-white footage of the incident (although that's just my impression). Same as the footage of the two planes (F-15D and an A-4 Skyhawk) colliding mid-air.

    As the pilot says himself, he did not eject and kept flying because he could not see how much of the wing was actually lost--the fuel spraying out of the fuel lines obstructed his view. Had he seen the whole wing was gone, he WOULD HAVE EJECTED.

    And, by the way, you're going to quote some 15-year-old's comments on youtube and try to use that as an argument?
    Are you kidding me? :)

    There are tons of references to this happening. It happened on May 1, 1983.
    It's a famous thing. Some links below (I'm assuming you understand English beyond the word 'hoax'):

    https://en.wikipedia.org/wiki/McDonnell_Douglas_F-15_Eagle
    (pod "Notable Accidents")

    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_F-15_losses

    http://www.amazing-airplanes.com/fighters/f-15.php

    etc., etc.

    But, anyway, ten F-15 wpadł w korkociąg, co prawda taki, który był do opanowania: "The F-15 entered a controllable spin after the collision."--ale wpadł w niego dlatego, że ZACZĄŁ SPADAĆ--po wypadku nos od razu opadł mu o 30 stopni (tak mówi pilot). (Co znowu nie zgadza się z teoriami Millera / Anodiny, bo w/g nich samolot powinien podnieść się DO GÓRY, nieprawdaż?)

    Facet go wyprowadził z korkociągu bo włączył afterburner.
    Tak czy siak, wpadł w korkociąg pewnie dlatego, że stracił CAŁE skrzydło, a po drugie, leciał pewnie z 800 km/h. (Nie pamiętam, czy pilot wspominał o szybkości. Musiałbym to jeszcze raz obejrzeć.)

    Im mniejsza szybkość, tym mniejszy byłby efekt utraty części skrzydła, prawda? (Chociaż, przy utracie całego skrzydła zawsze wpadłby w korkociąg, to jasne.)

    Oczywiście, ten przypadek był EKSTREMALNY i nigdy się nie powtórzył.
    Jednak np. ten Tu-154 w Biszkek w Kirgistanie nie zrobił beczki--a miał praktycznie identyczną szybkość co Tu-154M w Smoleńsku, bo startował (a podchodzące do lądowania i startujące samoloty mają tę samą szybkość).

    Ja proponowałem tylko YKW, żeby obliczył swoimi wzorami (skoro tak lubi liczyć, hehe!) jak to możliwe, że ten F-15 pilota Zivi Nedivi jednak doleciał, i wylądował (na dodatek z dwukrotnie większą szybkością niż powinien normalnie lądować--musiał lecieć szybko żeby nie spaść, żeby nie nastąpił "stall", bo nie miał pewnie ok. 40-45% powierzchni nośnej!).

    Zresztą, trochę szkoda, że YKW zajmuje się takimi duperelami. Widocznie bardzo lubi bywać w telewizji :) Raport Millera jest akurat tyle wart co papier, na którym go wydrukowano. Za dużo luk, nieprofensjonalnych wpadek (np. z brzozą, ale nie tylko), brak testów, sekcji, dokumentacji, rekonstrukcji wraku, itd, itp. Obciach na cały świat, i to za pieniądze polskiego podatnika.

    Co naprawdę się wydarzyło na razie pozostaje zagadką. Zresztą, Rosjanie pewnie nigdy nie oddadzą wraku (zresztą takich Tupolewów do podmiany mają setki:), więc może zagadką na zawsze--tzn. nigdy nie można będzie do końca niczego UDOWODNIĆ.
    Natomiast o tym, że Miller / Anodina opowiadają bajki na dobranoc i sieją dezinformację nie wiedzą jeszcze chyba tylko kretynki czytające regularnie "Gazetę Wyborczą". :)
    pozdr.






    SOCIALMONKEY12.04.2013 20:17
  • @socialmonkey

    >na dodatek z dwukrotnie większą szybkością niż powinien
    >normalnie lądować

    To właśnie jest kluczowe do tego, aby samolot miał szansę utrzymać
    stabilność lotu vs roll. Problem polega na tym, ze skuteczność
    powierzchni sterujących samolotu rośnie kwadratem prędkości, więc
    jedynie właśnie przy dużej prędkości ich skuteczność jest
    wystarczająca by kompensować asymetrię spowodowaną destrukcją
    skrzydła (i oczywiście też tylko do pewnego stopnia).

    Kwestia była omawiana już i na blogu YKW i Peemka.
    /pomijając już absurdalny absurd porównania samolotów bojowych,
    czy nawet (sic!) akrobatycznych do możliwości "pasażerów"/
    SYZYF13.04.2013 12:15
  • @socialmonkey

    Po co w ogóle skrzydła? Skoro można latać bez jednego, to bez dwóch powinno być lepiej, symetria itp. Mając na uwadze, że opór negatywnie wpływa na osiągi i ekonomię, to rozwiązanie samolotu bez skrzydeł powinno być lekarstwem na ciężkie czasy. Wygląda na to że profesorowie z akademii górnictwa i hutnictwa powalą resztę lotniczego świata na kolana. W Toruniu powstaną zakłady odcinające skrzydła. Zakłady te dadzą pracę absolwentom akademii ojca dyrektora.
    Piękna wizja.
    FLYGA13.04.2013 13:01
  • @REXioVIVENDI

    Totalna pomyłka! Nie da się i nie można robić takiego typu eksperymentów w znacznie zmniejszonej skali. Jest to największy błąd, zresztą bardzo typowy. Obiekty mniejsze od rzeczywistych rzędu 1:20, 1:50 mają nieprawdopodobnie wręcz idealne parametry wytrzymałościowe!
    Wagonik kolejki H0 (albo TT, czy N) potrafi przewieźć na sobie głowicę młotka, czyli ciężar ponad 100 x większy od masy własnej! Ten sam wagonik może spaść z wysokości 1 m (czyli ponad 10 x swoją długość) na twarde podłoże i nic mu się nie dzieje! Proszę podnieść wagon kolejowy o długości 10m na 100m i spuścić go na ziemię! Pojedzie dalej po postawieniu na kołach? Podobnie w drugą stronę - wielkie gady takie jak Tyranosaurus Rex NIE MOGŁY się poruszać tak szybko jak na filmach Spielberga! Nie ma takich materiałów biologicznych z których można by zbudować kości, mięśnie in ścięgna takiego zwierza przy pokazanych w "Parku Jurajskim" prędkościach (przyśpieszeniach) ruchu! Podobnie też pokazuje się pchłę, która skacze na odległość równą ponad 500x swojej długości - i porównuje się to do skoku w dal człowieka, który "mógłby" skoczyć około 1000m!!! To są bzdury z punktu widzenia mechaniki. Jeśli są głupie pytania, to Twoje było głupie!
    MAREK-GLIWICKI21.05.2013 13:08
  • @JULIAN ARDEN

    Artymowicz od gwiazd jest za to lepszym specjalistą, jakoś jego kwalifikacji nikt nie ocenia
    LUNATIC2.07.2013 19:14
  • @Autor

    Do autora:
    Jak pan mądrzejszy od nich to proszę opublikować to co pan tu napisał, dać do recenzji dla naukowców i wtedy bedzie można o czymś rozmawiać a nie madrzyc sie na forum, Binienda ma prace opublikowaną na temat uderzenia w brzoze
    LUNATIC2.07.2013 19:16
  • @Autor

    A ja mam pytanie, czy naukowiec zachowuje sie w ten sposob ze krytykuje prace innych naukowcow na forach internetowych? Jeżeli już tak usilnie chce pan kogoś krytykować to może by polski rząd ze tak zorganizował śledztwo że nie ma dowodów zeby moc cokolwiek porzadnie zbadać
    LUNATIC2.07.2013 22:45

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz