Szukaj na tym blogu

sobota, 15 lutego 2014

21. Katastrofa 1 maja 2012 a wiedza lotników o kat. smoleńskiej


1.05.2012 19:31 Odsłon: 4822 (w tym z lubczasopism 386) 61 Komentuj

21. Katastrofa 1 maja 2012 a wiedza lotników o kat. smoleńskiej


Liberty XL2

  
Liberty XL2

  
Liberty XL2. Bywa b. dobrze wyposazony. Zreszta, od XL2 do TU-154 piloci maja taki sam podstawowy pakiet urzadzen nawigacyjnych.

  
Wnetrze i dobre wyposazenie kokpitu w nowym Liberty XL2.


Napiszę dwa słowa o dzisiejszym tragicznym wypadku. Lekki samolot wpadł w korkociąg i z niedużej wysokości nad pasem spadł i zapalił się. Zatem przyczyną bezposrednią było przeciągnięcie, bez którego nie ma korkociągu. Zginęli instruktor i uczeń. [*] [*]
Nie widziałem wypadku
ale się wypowiem. Paradoks? Powiem, dlaczego to robię. Owszem, ściśle rzecz biorąc to co napiszę, to spekulacje. O przyczynach wypadku wypowie się w swoim czasie PKBWL pod kierownictwem dr. Macieja Laska. Chciałem tu jednak powiedzieć, co sądzę i dlaczego śmiem sądzić cokolwiek pół godziny po usłyszeniu o wypadku... a na ile to bedzie zgodne z badaniami komisji, kiedyś zobaczymy. (Mój blog nie zmienił nazwy na fizyka-wypadkow-lotniczych i nadal nazywa sie fizyka-smolenska. Chodzi tu oczywiście też i o Smoleńsk, gdyż ludzie nie zwiazani z lotnictwem na ogół nie rozumieją jak można coś "wiedzieć od razu". Pytaja mnie o to wlaśnie w związku ze Smoleńskiem. Dam wiec tu przykład o czym myśli pilot, a tym bardziej każdy członek komisji badania wypadków).
Samolot
Samolot, który się rozbił to najprawdopodobniej SP-AXL, konstrukcja australijska, Liberty XL2, z elektronicznie sterowanym silnikiem Continental IO-240 na paliwo lotnicze 100LL (tzw. niskoołowiowe, lotnicze, 100 oktanów) o mocy 130 koni mechanicznych, albo ewentualnie wersja na Chiny z silnikiem Rotax 100-konnym, na paliwo samochodowe (Rotax-y na paliwo samochodowe sa popularne w Polsce).  To bardzo niewielki samolot, a osiągach mniejszych niz mój (również dwusiedzeniowy) RV6A. Ląduje niemal tak wolno jak mój (ma nieznacznie większą predkość przeciągnięcia), a lata sporo wolniej. Mają one różne profile aerodynamiczne skrzydła.
Nie będę wchodził w szczegóły, powiem tylko że skrzydło RV6A ma w locie większą przyklejoną do niego turbulentną warstwę przejściową i jest zaklasyfikowane jako profil o opływie turbulentnym. Skrzydło Liberty XL2 zaklasyfikowane jest natomiast jako skrzydło o opływie laminarnym. Właściwości lotne tych dwóch rodzajów profili są trochę rożne, m.in. skrzydło XL2 ma jak sądzę słabsze własności lotne w pobliżu przeciągnięcia. Ma temu przeciwdziałać listwa przymocowana do przedniej krawędzi skrzydła, zwana po ang. stall strip. Zrywa ona przy dużym kącie natarcia opływ laminarny przy kadłubie, tak aby przeciągnięcie zaczęło się właśnie tam, a nie na lotkach, co zwiększa niebezpieczeństwo korkociągu. Instalacja tych stall strips nie jest wiec przypadkiem, przy tym rodzaju profilu, zwłaszcza przy braku w XL2 tzw. 'washout'-u (zmniejszenia kąta zamocowania a wiec i kata natarcia skrzydła w miarę, jak się przesuwamy wzdłuż skrzydła na zewnątrz). Naturalnie, samolot który dziś uległ katastrofie był atestowany i działa świetnie w normalnych warunkach. Gdybym miał jednak znaleźć się w sytuacji wyjątkowo trudnej (opisanej poniżej), gdzie grozi mi korkociąg, wybrałbym profil skrzydła z samolotów Van's RV. Aby powiedzieć coś więcej, trzeba by porównać statystyki wypadków Liberty i serii RV..
Jak możliwe jest, aby mały samolot rozbił się tuż po starcie,  
będąc jeszcze nad pasem z którego wystartował? Nietrudno na to odpowiedzieć. Świadkowie słyszeli, jak silnik zaczął przerywać po starcie. Mowię "zaczął", bo wiem że przerywał, a nikt nie odrywa sie od ziemi z przerywajacym silnikiem. Czyli silnik Continental lub Rotax zawiódł. Mówię "silnik" aby nie wchodzić w szczegóły, bo to blog a nie raport techniczny. Silnik jako taki mógł być sprawny, w ogólności mogło paliwa nie być w baku na jaki był przełączony zawór, pompa paliwowa mogła wysiąść a elektryczna zostać nie włączona, do baku w skrzydle mogła się nalać deszczówka [raczej nie w XL2, por. komentarz fanXL-a], instalacja paliwowa mogła zacząć zasysać powietrze zamiast paliwa, mogło być spięcie instalacji elektrycznej, nie tej pokładowej tylko tej odpowiedzialnej za prace 2 magneto dajacych prąd na świece, pilot mógł pomyłkowo zmienić mieszankę na ubogą [lub sciagnac pomylkowo gaz w XL2]  -- no jest w zasadzie zawsze cała wielka gama możliwosci, z którymi miałem i z którymi nie miałem w życiu do czynienia. Nie o to chodzi. Coś się stało (o czym się dowiemy po śledztwie) co spowodowało, że silnik działał krztusząć się dłuższą chwilę, działał z dużymi skokami mocy.
To bardzo niebezpieczne zaraz po starcie. Pilot ustawia ten samolot na betonowym pasie do startu w konfiguracji bez klap (tj. ze schowanymi klapami), a sterem i trymerem wysokości po starcie ustawia dość duży kąt natarcia, tak by przy prędkości Vy samolot wznosił się w górę jak najszybciej. (Niezredukowane po touch-and-go położenie trymera mogło być czynnikiem sprzyjającym katastrofie, komisja na pewno ustali jak był ustawiony). Po co jak najszybsze wznoszenie? Po to, by w razie czego mieć zapas wysokości i móc wylądować szczęśliwie. Ale w tym też jest niebezpieczenstwo. Jeśli silnik kopie, a kopie bardzo mocno (moc startowa jest maksymalna, większa 1.5-1.66 raza od podróżnej), to samolot może zostać przeciągnięty. Lub jeśli po wygaśnieciu ciągu, pilot postanawia natychmiast zawrócić 180 stopni w tył i lądować na pasie, ale robi to zbyt gwałtownie, nie opuszcza nosa w dół i przeciąga na zakręcie -- samolot wpada wtedy w korkociąg, z którego jest za nisko, by wyjść.
Na lotnisku EPBC rozegrał się, jak sądze, ten pierwszy scenariusz, chociaż nie na pewno. Niezależnie od tego który (#1: przeciągnięcie bez, #2  z nawrotem 180 stopni), pilot mógł i powinien był aktywnie kontrować to, co zaczynało się dziać z samolotem, popychajac drążek sterowy do przodu.  Jeśli był na wysokości 20-30 metrów, może nawet 15 m, samolot wg mnie był do uratowania. Czy nie zrobili tego dostatecznie szybko? Czy za długo trwało oddawanie sterów instruktorowi? Czy uczeń spanikował, zamroziło go mentalnie i ciągnął drążek do siebie (*)? Wiadomo, ze któryś z pilotow zdążył jeszcze zameldować o kłopotach z silnikiem wieży... chyba był więc czas, żeby zareagować. Nie żeby przejść przez checklistę opisującą co się robi po utracie mocy! Na przerzucanie zaworów i inne standardowe procedury było za mało czasu. Ale jest jedna rada, ktorą dałbym w podobnym przypadku - na wszelki wypadek:  nos w dół! I zaraz potem zacząć gmerać przy kontrolkach i wajchach. Ten odruch ratuje skórę także w innych sytuacjach (np. nagły boczny podmuch wiatru na końcowce podejścia, miałem to raz..)

Doświadczenia
Leciałem kiedyś nad górkami w Kalifornii. Lot długodystansowy. W teorii, należy co pół godziny zmieniać bak (lewy/prawy) z którego paliwo pompowane jest do silnika. Ja jednak nie miałem pasażera i starałem się lepiej wyważyc samolot opróżniając najpierw prawie cały lewy bak, po mojej stronie kadłuba. Widoki były cudowne. Przegapiłem moment, kiedy wskazówka paliwomierza zbliżyła się do zera. Paliwo miałem, ale nie w tym baku skąd silnik go brał, kiedy nagle zaczęło się istne piekło. Silnik zakrztusił się powietrzem i kopnął trzy razy w ciągu dwóch sekund. Paliła się z przerwami resztka paliwa, które pozostało w gaźniku, sączku  i przewodach paliwowych. To nie było wrażenie dzwiękowe, tylko były to silne kopy, które małym samolotem mogą miotać w góre i w dół. Miałem predkość podróżną około 275 km/h i lecialem poziomo, ale podskakiwałem mocno w fotelu. Współczynnik obciążenia (loading factor) był czasem ujemny, a czasem ponad +2g. Uderzyłem nawet lekko słuchawkami w kopułę samolotu.
Skończyło się wszystko tak szybko, jak zaczęło. Skojarzyłem ze wstydem o co chodzi w ułamku sekundy i przerzuciłem natychmiast zawór na prawy bak (chociaż nie było to łatwe w tańczącym samolocie). Silnik odchrząknął ostatni raz i dalej działał tak jak całe życie - bez kichania i nierównej pracy. Jednocześnie przerzucajac zawór prawą ręką, odpychałem lewą drążek sterowy od siebie, aby zmniejszyć szansę przeciągniecia.
Wiele razy zastanawiałem się, co by było gdybym miał przerwany dopływ paliwa i gwałtowne skoki mocy zaraz po starcie. Nie umiałem przewidzieć wyniku: mógłbym mieć naprawde spore kłopoty. Ale wiem, co wtedy będę robić. Nota bene, jeśli ktoś lata małym samolotem, to proponuję poćwiczyć nawroty awaryjne na wnoszeniu, na bezpiecznej wysokości, na granicy przeciągnięcia i zobaczyć ile metrów się przy tym opadło. Bez żadnych chandelle, nos tak jak argumentowałem - natychmiast lekko w dół, bo silnik pewnie będzie w rzeczywistości zrywał. Ta nieguglowalna wiedza może się kiedyś przydać.

Skąd lotnicy "wiedzą"?
Mam nadzieję, że przybliżyłem wam tu tę kwestię "skąd ten czy tamten wiedział" co rozegrać się mogło koło XUBS (Siewiernyj). Ano "wiedział", i może pomylił się trochę, a może prawie wcale. Edmund Klich wiedział natychmiast. Pilot tupolewów który zjadł na nich zęby, Jerszow, też miał swoją wersję. Nawet ja sam, mimo że mam tylko cząstkę ich wiedzy, "wiedziałem" pewnie tego samego dnia. To wszystko. Nie dorabiajcie do tego, co myślą piloci bzdurnych teorii politycznych [to uwaga tylko do tych, co to robią].

Polska normalność czy nienormalność?
Przypominam,  że o nienormalnie dużej wypadkowości, wielokrotnie większej niż w USA, w polskim GA (General Aviation), pisałem w posłowiu do rozdz.8.  
W ciągu czterech dni 30.04-3.05.12 spadły trzy małe samoloty (zginęło 6 osób). Uwzględniając, że w USA małymi samolotami wylatywanych jest 300 razy więcej godzin niż w Polsce, gdyby taka pechowa seria zdarzyła się tamtejszym pilotom, i gdyby wypadkowość na godzinę lotu była ta sama co w Polsce, to spadłoby tam w ciągu kilku dni 900 samolotów. Mniej więcej tyle jednosilnikowych samolotów ile Luftwaffe straciło w Bitwie o Wielką Brytanię. Naturalnie to się nigdy nie dzieje, ponieważ wypadkowość w USA jest o rząd wielkości mniejsza, niż w Polsce.
Gorąco namawiam tych, którzy mają w zasiegu ręki sznur od dzwonu, do pociagnięcia za niego, na alarm. Z niektórymi z Was miałem przyjemność rozmawiać w zeszłym tygodniu... you know who you are.
YKW 

________
(*) Wypadek airbusa A330 Air France nad Atlantykiem - piloci przez kilka MINUT nie skojarzyli, że mogłoby uratować ich oddanie sterów wprzód - i ciągnęli bez przerwy na siebie. Przebieg wypadku ćwiczą teraz w fotelu symulatora piloci nie tylko AF ale LOTu i innych lotniczych.


Komentarze do notki 61
  • @you-know-who

    Mam nadzieję, że przybliżyłem wam tu te kwestię "skąd ten czy tamten wiedział" co rozegrać się mogło koło XUBS (Siewiernyj). Ano "wiedział", i albo pomylił się trochę albo w ogóle nie. Edmund Klich wiedział natychmiast. Ja sam wiedziałem pewnie tego samego dnia, bo jak się to zdarzyło, pewnie spałem. Pilot tupolewów który zjadł na nich zęby, Jerszow, wiedzial. To wszystko. Nie dorabiajcie do tego, co myslą piloci bzdurnych teorii.


    Nie panie Artymowicz,TU-154 nie kichał i nie miał przeciągnięcia.Silniki działały podobno bez zastrzeżeń.
    JACEK.AD1.05.2012 20:59
  • @jacek.ad

    oczywiscie. to dwa kompletnie rozne wypadki. jednak piloci czesto cos "wiedza" i to bardzo szybko. dlatego zasiadaja w komisjach.
    YOU-KNOW-WHO1.05.2012 21:09
  • @jacek.ad

    "Nie panie Artymowicz,TU-154 nie kichał i nie miał przeciągnięcia.Silniki działały podobno bez zastrzeżeń.

    Przeczytaj jeszcze raz uważnie tekst, bo zdaje się, że nie rozumiesz, co komentujesz. Mowa jest tu o innym wypadku.
    MACIASZCZYK1.05.2012 21:12
  • @Autor

    Wydaje mi się że jednak fizyk powinien zająć się fizyką a nie badaniem wypadków lotniczych. Szokujące jest to że Pan wypowiada się na temat wypadku, o którym na chwilę obecną ma Pan bardzo ograniczoną wiedzę. W szczególności nie wypada to pilotowi, tym bardziej że dotyczy to General Aviation, czyli tej kategorii lotnictwa, którą Pan raczy uprawiać.

    Po pierwsze: Lotnisko to EPBC (a nie jak to Pan raczył przytoczyć EPWB) czyli warszawskie Babice. Lotnisko bardzo specyficzne, położone wśród osiedli i wysokiej zabudowy. Pas startowy o długości około 1300 m. Na końcu pasa 10 jest płot, a za płotem teren z rozłożonymi oponami itp. do nauki jazdy. Na wydłużeniu 28 jest las i górka śmieciowa. Samolot wykonywał operacje na kierunku 10 (ponoć „touch and go”). Oderwanie (ponoć) nastąpiło w połowie pasa. Po „usterce” (ponoć) pilot próbował zawracać, co skończyło się korkiem.
    Panie Profesorze. Złota zasada pilotażu (jestem przekonany że Pan o tym wie): Przy usterce silnika, po starcie, poniżej 100m (300 ft) lądujemy na wprost (lekka korekcja +/- 15 deg) bo nawrót poniżej tej wysokości kończy się w 90% korkiem. Tu Piloci mieli dylemat, bo z przodu, nie ma gdzie lądować i trzeba się przełamać by w kontrolowany sposób się rozbić.

    Bardzo wysoce cenie Pana wypowiedzi i smuci mnie tego typu notka. Nie spieszmy się z wydawaniem wyroków, bo przypomina to styl profesjonalistów Macierewicza.
    FLYGA1.05.2012 21:18
  • @flyga

    no jesli ktos twierdzi ze to byl nieudany (i niefrasobliwy, jak zauwzyles) nawrot - to ja juz to uwzglednilem jako scenariusz #2. tyle, ze rozpisalem sie bardziej na temat #1.. ale przeciagniecie przy zrywajacym silniku jest w obu przypadkach bardzo latwe, zwlaszcza na tym skrzydle - tak mi sie wydaje, a co sie okaze to zobaczymy...

    w wypadku smolenskim do tej pory mamy bawet wiecej niz #1 i #2.

    dzieki za poprawienie EPBC. nigdy tam nie ladowalem, bo pogoda nie wypalila. rozmawialem przez tel z kontrolerami wojskowymi... no to bylo juz za III RP, ale jakbym sie cofnal do PRL-u... teraz mam nadzieje tam jest inaczej.

    a dlaczego w Smolensku pojawila sie szybciej straz pozarna? Tu po ponad 5 minutach i spoza lotniska
    YOU-KNOW-WHO1.05.2012 21:37
  • @Maciaszczyk

    "Nie panie Artymowicz,TU-154 nie kichał i nie miał przeciągnięcia.Silniki działały podobno bez zastrzeżeń.

    Przeczytaj jeszcze raz uważnie tekst, bo zdaje się, że nie rozumiesz, co komentujesz. Mowa jest tu o innym wypadku.



    Maciaszczyk nie kombinujcie w mechanizmach,bo kopytem w łeb dostaniecie.
    JACEK.AD1.05.2012 21:38
  • @you-know-who

    oczywiscie. to dwa kompletnie rozne wypadki.

    Tutaj przynajmniej się zgadzamy.
    JACEK.AD1.05.2012 21:43
  • @you-know-who

    Tak w ogóle, to już druga w Polsce katastrofa ultraletkiej awionetki w ciągu ostatnich dwóch dni - poprzednia zdarzyła się wczoraj, na Górze Kamieńsk, niedaleko Bełchatowa...
    PIEKIELNY1.05.2012 21:44
  • @Piekielny

    o rany...
    YOU-KNOW-WHO1.05.2012 21:56
  • UL?

    aha, przy okazji - liberty xl2 to chyba nie jest samolot "ultralekki", nie wiem jakie sa teraz przepisy w RP...
    YOU-KNOW-WHO1.05.2012 22:10
  • @you-know-who

    Oprócz błędów w pilotażu (na Babicach jeszcze nie potwierdzone) to jednak mieliśmy dwa całkiem różne przypadki (Babice i Smoleńsk).

    Przeciągnięcie samo w sobie nie jest manewrem trudnym. Problem pojawia się gdy do niezamierzonego przeciągnięcia dochodzi w zakręcie na małej wysokości. Korek i rychła śmierć. Profil laminarny oferuje bardziej gwałtowne oderwanie, ale teoretycznie lepsze osiągi.

    Lotnisko Babice to nadal komuna (tyle że droga). Informatorzy na wieży (AFIS) dopuszczają korespondencje po angielsku, tak że jakiś postęp jest.

    Z tego co wiem to VLA, a nie ultralekki. Mogę się jednak mylić.
    FLYGA1.05.2012 22:16
  • @you-know-who

    "aha, przy okazji - liberty xl2 to chyba nie jest samolot "ultralekki", nie wiem jakie sa teraz przepisy w RP..."

    Tak to jest, jak się nie sprawdzi samemu wysmarowanego przez pismaków...
    PIEKIELNY1.05.2012 22:36
  • @flyga

    Katastrofa AF to niesamowity przypadek. Ewidentny błąd w pilotażu. Ale…..

    Airbus to latający komputer i do tego francuski. Największym problemem tego typu samolotu jest uwstecznianie się pilotów. Jeżeli pilot trafia na airbusa jako kadet, to nigdy nie uzyska „normalnych ” nawyków pilota. Dotyczy to zarówno pilotażu jak i skanowania przyrządów.

    Pytanie (abstrakcyjne) jakie się rodzi: czy po wprowadzeniu samolotu w najprawdopodobniej w "deep stall”, istniała możliwość wyjścia z opresji.
    FLYGA1.05.2012 22:46
  • @Piekielny

    W certyfikacie typu zapisany jako „kategoria normalna”
    FLYGA1.05.2012 23:01
  • @flyga

    tak pomyslalem znajac wage maksymalna.

    pzdr
    YOU-KNOW-WHO1.05.2012 23:05
  • @flyga

    A pismak napisał o nim "ultralekki samolot"...
    PIEKIELNY1.05.2012 23:07
  • @flyga

    Pytanie (abstrakcyjne) jakie się rodzi: czy po wprowadzeniu samolotu w najprawdopodobniej w "deep stall”, istniała możliwość wyjścia z opresji.

    AF czy XL2?

    to wbrew pozorom nie jest pytanie abstrakcyjne co do Airbusa, i ma na pewno odpowiedz twierdzaca.
    nie moge powiedziec skad to wiem, ale to zaszlo to tez w sposob nieplanowany przy atestacji polskiej boeinga 767. wyszedl po pol zwitka, dzieki przytomnosci umyslu pilota.

    znaczna liczba pilotow przezyla takie historie ("zawalenie sie skrzydla") jako swiezo upieczeni uczniowie piloci latajacy solo Cessna. czesc, zegnajac sie z zyciem puszaczala kurczowo sciskane z poczatku stery... i samolot wychodzil wtedy sam z korkociagu w nurkowanie. przezylem to i ja, tyle ze wyszedlem w ... pol zwitka :-) mialem potem puls gdzies tak 200. mialem do wyboru: albo sie przestrasze i nigdy nie bede wiedzial dobrze jak lataja samoloty w sytuacjach nietypowych, albo... zrobie ten przesadnie gleboki deep stall jeszcze raz, na ta sama plaza nad pacyfikiem. i zrobilem.
    YOU-KNOW-WHO1.05.2012 23:20
  • @you-know-who

    Małym samolotem raczej ciężko jest wejść w deep stall, ale w pewnych modelach może to być możliwe. W samolotach komunikacyjnych ze względów na potrzebę lotów na dużych liczbach macha zastosowano skrzydło skośne. Jak wiadomo nic za darmo nie ma. Koszt jest taki, że do oderwania dochodzi na końcówkach skrzydeł. Lotki stają się nieskuteczne. Niesie więc część przykadłubowa, co skutkuje momentem zadzierającym nos do góry. Ster kierunku (i stabilizator) „wchodzą w cień” skrzydła, czyli stają się nieskuteczne. Jest lipa. Na szczęście skuteczne nadal są spoilery. Ale czy to wystarczy by wyjść z opresji????
    FLYGA1.05.2012 23:37
  • @flyga

    Uppsss..
    Chodzi oczywiście o ster wysokości, a nie kierunku (przepraszam za pomyłkę)
    FLYGA2.05.2012 00:23
  • @flyga

    ok, to ciekawe. faktycznie ludzie opisuja rozna cudaczne i niebezpieczne efekty w warunkach przeplywu transsonicznego, np. odwrotne dzialanie lotek... lotki sa najpierw jak piszesz nieskuteczne, pozniej przy jeszcze wiekszej liczbie macha odwrotnie skuteczne... dla zwiekszenia bezpieczenstwa w tu-154 ograniczono predkosc maksymalna po ilus latach eksploatacji.

    pzdr
    YOU-KNOW-WHO2.05.2012 00:29
  • @you-know-who

    Mi chodzi o przeciągnięcie samolotu, przypadek AF
    FLYGA2.05.2012 00:35
  • @you-know-who

    Odwrotny efekt działania lotek na dużych prędkościach, to inna bajka.
    FLYGA2.05.2012 00:37
  • @flyga

    > Chodzi oczywiście o ster wysokości, a nie kierunku (przepraszam za pomyłkę)

    to zadna pomylka - jestem ze szkoly "straight and level flight strictly prohibited"
    (mistrz Gabor Varga, Tullinge Flygklubb, SE) wiec co jest sterem kierunku a co wysokosci to umowne ;-) zreszta przy wychodzeniu z korkociagu to zacienienie steru kirunku jest gorsze.

    mvh
    YKW

    PS.
    det ar sa javla trakig o. ledsen - jag hade ingen aning att han dog for 6 ar sen... fan ocksa! http://www.tillminneav.se/showPage.php?id=22

    cholera, latalem z nim pierwsze akrobacje na Bellance Decathlon, na ktorej pobil pozniej rekord Guinnessa (256 petli w ciagu 1 godziny).

    [*]

    badzmy ostrozni.
    YOU-KNOW-WHO2.05.2012 04:24
  • @you-know-who

    Han kraschade inför kameror under en tävling i sin su 26. Han jobbade som mekaniker på Tullinge. När det gäller killen som kraschade igår, så jobbade vi ihop på förra firman. Flyg-Världen är så liten.
    FLYGA2.05.2012 09:12
  • @you-know-who

    "Mam nadzieję, że przybliżyłem wam tu tę kwestię "skąd ten czy tamten wiedział".....
    To jest chyba ta część rozrywkowa notki.
    Najbardziej rozśmieszyły mnie słowa:"Edmund Klich wiedział natychmiast..nawet ja sam.."
    zabrakło "nie chwaląc się" :-)))
    No i.. "nie dorabiajcie polityki.."
    To już jest tylko stwierdzenie naiwne i.. niezbyt mądre/delikatnie mówiąc/.No, ale czym jest mądrość?
    Na pewno nie wiedzą o czarnych dziurach;)
    FREESPACE2.05.2012 11:02
  • @Autor

    "Dam wiec tu przyklad o czym myśli pilot, o czym myśli też na pewno każdy członek komisji badania wypadków)"

    Miejmy tylko nadzieję, że te "myśli" nie przeszkodzą nikomu we właściwym zabezpieczeniu materiału badawczego, członkowie PKBWL nie będą musieli czekać miesiącami na dokumentację (która i tak okaże się zdekompletowana), a wpisy w książce serwisowej nie są retuszowane przez obsługę techniczną.
    AGENT IMPERIALIZMU2.05.2012 11:11
  • @freespace

    "Najbardziej rozśmieszyły mnie słowa:"Edmund Klich wiedział natychmiast..nawet ja sam.." "

    Podobno śmiech to zdrowie, ale niekoniecznie!

    Tu mamy doskonały tego przykład...
    PIEKIELNY2.05.2012 11:24
  • @ykw

    ""Edmund Klich wiedział natychmiast..nawet ja sam.."
    "nie dorabiajcie polityki.."

    Latasz wzdłuż i wszerz to pewnie nie wiesz, że był taki wywiad z tym "twoim" Klichem, w którym na pyt. czy ma wrażenie, że od "góry" starano się ukierunkować śledztwo odpowiedział że "miał wrażenie
    że jest tendencja, żeby pokazać, że piloci zawinili, że piloci są głównymi odpowiedzialnymi."
    Jeszcze powiedział coś takiego:
    "Z resztą to się wpisuje w te smsy, o których mówił pan generał Petelicki i innych, że jednak chyba taka koncepcja, że piloci i jakieś tam naciski, to będzie ta najlepsza koncepcja."

    No.. to tak napisałem, żebyś się więcej po prostu nie ośmieszał
    i pamiętał, że.."to jest ta NAJLEPSZA koncepcja" chociaż.. niekoniecznie prawdziwa:-)
    FREESPACE2.05.2012 23:46
  • @freespace

    E Klich mija sie z prawda w pewnych drobnych fragmentach ksiazki-wywiadu pt Moja czarna skrzynka (2012), ale zasadniczo b. dobrze podkresla bledy systemowe; w tym sensie pisze czesto, ze bal sie iz wszystko zostanie zrzucone (tradycyjnie) na piloow i tylko pilotow, a organizacja bedzie nadal zle pracowac i nadal powodowac wypadki, byle nikomu ze starszyzny wlos z glowy nie spadl.

    dobrze mysli. dobrze mysli tez flyga. co ty myslisz, tego nie wiem na 100%. moze, ze wszystko bylo swietnie, albo ze APM-y podstawili falszywe i przeszly magicznie przez gubosc optyczna tau=10 w stratusie.
    YOU-KNOW-WHO3.05.2012 08:12
  • @you-know-who

    Błędy systemowe zawsze były i będą wykrywane przy okazji takich zdarzeń, ale to nie należy do przyczyn bezpośrednich.
    Grubość to nie wszystko co decyduje, poza tym były prześwity.
    FREESPACE3.05.2012 11:31
  • @freespace

    Inżynierze z duszą humanisty - czytaj dokładnie - napisane było "grubość optyczna tau =10"
    Pozdrawiam,
    PPMI3.05.2012 11:54
  • @PPMI

    powinienem byl napisac τ ~ 10, byloby troche... scislej ;-| kiedys usiade i przelicze dokladniej. co do przeswitow - nie, nie bylo, bo apmy swieca po skosie 3 stopnie i odleglosc geometryczna do samolotu jest duzo wieksza niz skala nierownomiernosci mgly/chmury. gdyby byly polkilometrowe dziury, ambasador i zaloga jaka mogliby widziec chwilami slonce zza stratusa, a moz nawet mogliby sie opalac.
    YOU-KNOW-WHO3.05.2012 14:31
  • @Janosik

    "'...Gdyby nawet Nie było Brzozy to i tak by uderzył w ziemię..."

    Imć janosik sprawdzi sobie w wiki znaczenie terminu "przeciągnięcie" i przestanie robić z siebie idiotę.
    LEONTODON3.05.2012 16:09
  • @you-know-who

    Oczywiście - że Piloci wiedzą - tylko do mediów zaprasza się Hypkiego i innych cwaniaków - którzy chcieli zniszczyć dobre imię Polskich Pilotów z Generałem Andrzejem Błasikiem na czele.

    Dlaczego do TVN po jednej wizycie 1 czerwca 2010 roku - przestano zapraszać - Kapitana Więckowskiego – tysiące godzin na Tupolewach różnych wersji – ?

    To samo zrobiono z Pułkownikiem Pietrzakiem

    | Płk Pietrzak zaczął Bronić Pilotów - to został zmielony przez TVN 24 |
    | Link - Janosik | 20101103 | 21:20 |

    | @Asienka - DlaczegoTVN 24 Nie zaprasza już Kpt. J.Więckowskiego |
    | Link - Janosik | 20101117 | 19:08 |

    | Oni utracili sterowność TU 154 M - Kapitan Więckowski o 00:48 |
    | Link - Janosik | 20110120 | 00:52 |

    Morozowowi się wyrwało - Brzoza nie istotna - Grzegorz Miecugow wyraził w TVN 24 zdziwienie na słowa '...Gdyby nawet Nie było Brzozy to i tak by uderzył w ziemię..." - Morozow

    | Morozowowi się wyrwało Brzoza nie istotna Miecugow zdziwiony |
    | Link - Janosik | 20110112 | 15:00 |

    Oraz przykład merkantylizmu i chamstwa - tak zwanego eksperta zapraszanego wielokrotnie :

    | Precyzyjne Naprowadzanie - Płk Latkowskiego przez Monikę Olejnik |
    | Link - Janosik | 20110101 | 00:00 |
    JANOSIK3.05.2012 16:32
  • @Leontodon

    Widzę - że pojawił się nowy specjalista który - " ... robi z siebie idiotę ... "

    Nie obrażaj innych Blogerów tylko znajdź w Wikipedii - opis stanu ofiar Katastrofy TU 154 M 101 w Smoleńsku.

    Czy w Wikipedii - znajdziemy podobny opis stanu ofiar Katastrofy TU 154 M 101 w Smoleńsku - jak w przypadku Katastrofy Boeinga 747-SR46 japońskich linii Japan Airlines na trasie Tokio-Osaka - 12 sierpnia 1985 roku ?

    Nie !!! - a to Dlaczego ?

    Opis:

    Plan miejsc:

    Odnalezienie ocalałych i ofiar[edytuj]
    Około godziny 10:45 ratownicy znaleźli pierwszą ocalałą osobę, a następnie trzy kolejne. Katastrofę przeżyły:

    Yumi Ochiai - 25 lat, stewardessa Japan Airlines będąca na urlopie;
    Hiroko Yoshizaki - 34 lata;
    Mikiko Yoshizaki - 8 lat, córka Hiroko;
    Keiko Kawakami - 12 lat.
    Jak wynika z raportu, wszystkie cztery siedziały w tylnej części samolotu (rzędy 54-60), co również pomogło im przeżyć, ponieważ siła przeciążenia była niewątpliwie mniejsza niż w przedniej części.

    Do godziny 11:40 zostały one wydobyte z wraku samolotu i opuściły miejsce katastrofy o 13:29 na pokładzie helikoptera Sił Samoobrony. W wiosce Ueno udzielono im pomocy medycznej, po czym dwoma śmigłowcami (jeden należący do Sił Samoobrony, a drugi do tokijskiej straży pożarnej) przetransportowano je do miejscowości Fujioka, skąd dwa ambulanse zabrały je do szpitala (o 14:13 i 14:17)[4].

    Na miejscu znaleziono również 520 ciał pasażerów i członków załogi. Ze względu na rodzaj obrażeń i miejsce odnalezienia - podzielono je na grupy. Ciała ofiar znajdujących się w sekcji A i B zostały odkryte we wraku i jego sąsiedztwie. Ofiary z sekcji C odnaleziono najbliżej grzbietu góry, ze względu na fakt, że w momencie uderzenia ta część kadłuba odłamała się i przewróciła ponad dziobem samolotu. Ciała ofiar z sekcji D znaleziono na ogromnym obszarze, po prawej stronie pochyłego terenu. Ofiary z sekcji A-D zginęły w wyniku wstrząsu i przeciążeń, jakie wywołało uderzenie samolotu o zbocze góry, a także poparzenia spowodowanego pożarem, jaki wybuchł w chwili katastrofy. Ciała ofiar z sekcji E zsunęły się po zboczu góry wraz z kawałkami samolotu i zostały odnalezione na stosunkowo wąskim obszarze. U ofiar tych wykryto ogólne potłuczenia, uszkodzenia mózgu i narządów wewnętrznych.

    W sekcji E odnaleziono również wszystkie cztery żywe osoby, wykryto u nich ogólne potłuczenia, uszkodzenia narządów wewnętrznych i złamania kości. Ich przetrwanie, biorąc pod uwagę rozmiar i miejsce katastrofy, a także kilkunastogodzinne oczekiwanie na pomoc, lekarze uznali za cud. Z autopsji ciał ofiar wynika, że wiele osób umarło w wyniku hipotermii, a obrażenia, których doznały nie musiały spowodować natychmiastowej śmierci. Lekarz przeprowadzający sekcje powiedział, że gdyby pomoc nadeszła kilka godzin wcześniej, więcej osób by przeżyło tę najgorszą w historii katastrofę pojedynczego samolotu.[9]

    #############################################

    Katastrofa lotu Japan Airlines 123 - największa katastrofa lotnicza pod względem liczby zabitych w wypadku jednego samolotu. 12 sierpnia 1985 Boeing 747-SR46 japońskich linii Japan Airlines na trasie Tokio-Osaka uległ awarii w dwanaście minut po starcie z Tokio. Po kolejnych 30 minutach walki załogi o utrzymanie go w powietrzu, runął na górskie rejony środkowej części wyspy Honsiu. Spośród 524 osób na pokładzie, przeżyły tylko cztery - pasażerowie.
    JANOSIK3.05.2012 16:40
  • @Janosik - masz zupelnie odjechany ranking pilotow

    mam zupelnie odwrotne zdanie w sprawie rankingu tych pilotow, o ktorych wspomniales janosiku.

    Pietrzak to chyba ten dowodca specpulku, ktory odpowioadal za niego w czasie gdy nie robiono szkolen, falszowano inspekcje (zob. raport NIK) i wprowadzono niebezpieczne procedury domowej roboty, ktore zaoowocowaly tragedia pod Smolenskiem.

    Wieckowski wypowiadajacy sie na temat rakiet jest zalosny. fizycznie rzecz biorac mowi same nosensy a jego hipoteza utraty sterownosci przeczy faktom. Nie wiem kto to jest ale na pewno nie odwazylbym sie poleciec jako pasazer tu-154m kierowanym przez niego.

    Jedynym czlowiekiem, ktory byl autentycznie old-school, dobrze nauczony latac ZAROWNOW 36. JAK I LOT, a to jest zasadnicza sprawa, to byl Latkowski. trenowal na symulatorach, wprowadzil wlasciwe szkolenia i wlasciwe nawyki w pulku - za jego czasow tupolewy nie spadaly i mialy dobrze wyszkolone zalogi. Po jego odejsciu wszystko poszlo stopniowo w rozsypke.

    Pana Hypkiego nie znam blizej, ale wiekszosc rzeczy ktore slyszalem brzmi bardzo rozsadnie - moglbym sie po nimi podpisac jako pilot.

    ykw

    YOU-KNOW-WHO3.05.2012 17:03
  • @Janosik -

    Zabrakło mi w Twoim rankingu mistrza świata i Europy Krzysztofa Lenartowicza oraz Tadeusza Wrony. Zapewne nie pasują Ci ich
    poglądy na temat przyczyny katastrofy Smoleńskiej.
    PPMI3.05.2012 17:47
  • @you-know-who

    Właśnie usłyszałem o trzecim w ciągu ostatnich czterech dni śmiertelnym wypadku małego samolotu w Polsce!

    Zważywszy, jak wciąż mało takich samolotów w Polsce jest zarejestrowanych, trzy katastrofy z sześcioma ofiarami śmiertelnymi w ciągu czterech dni, do tego podczas relatywnie dobrej pogody, to istny pogrom...
    PIEKIELNY3.05.2012 22:49
  • @Piekielny

    gdzie? :-(

    masz racje, gdyby wypadkowosc w przeliczeniu na godzine lotu byla taka jak w USA, wtedy tam zdarzalaby sie takie rzeczy 300 razy czesciej niz w Polsce, bo calkowity nalot roczny jest 300x wiekszy.. To znaczy, ze w USA spadloby w ciagu ostatnich paru dni 1000 samolotow.

    oczywiscie, to 8 razy ludniejszy kraj... ale tak czy owak zadne lotnictwo by tego na dluzsza mete nie wytrzymalo...

    w Polsce mamy okolo 700 malych samolotow. jezeli, przykladowo, 14 ulega rocznie wypadkom (a w tym roku bedzie wiecej!), to w ciagu 10 lat 20% samolotow jest traconych, a z nimi moze nie proporcjonalny, ale na pewno za duzy procent pilotow..

    dlatego pisalem o rosyjskiej ruletce w polskim GA. nawet jesli sie troche myle (nie widze gdzie moglbym sie mocno rabnac) to b. powazna sprawa, a malo jest chetnych do jej ogloszenia!
    YOU-KNOW-WHO4.05.2012 00:22
  • @you-know-who

    "gdzie? :-("

    W Pile...
    PIEKIELNY4.05.2012 08:05
  • @Janosik

    "Czy w Wikipedii - znajdziemy podobny opis stanu ofiar Katastrofy TU 154 M 101 w Smoleńsku - jak w przypadku Katastrofy Boeinga 747-SR46 japońskich linii Japan Airlines na trasie Tokio-Osaka - 12 sierpnia 1985 roku ?"

    Ale o czym ty chłopie do mnie piszesz? Pisałem, czemu samolot by i tak spadł, nawet nie uszkodzony. Bo leciał za wolno na zbyt wielkim kącie natarcia, i tym samym i tak by wpadł zaraz w przeciągniecie, a więc i spadł.
    Katastrofa japan Airlines nieporównywalna, tam maszyna spadła brzuchem na stok góry. Tu walnęła dachem.
    LEONTODON4.05.2012 09:39
  • @ykw

    "Pana Hypkiego nie znam blizej, ale wiekszosc rzeczy ktore slyszalem brzmi bardzo rozsadnie - moglbym sie po nimi podpisac jako pilot. "

    Latkowski to ten co to twierdził ze Błasik nie tylko był w kokpicie ale dowodził całym lotem,a Protasiuk lądował bo chciał go zadowolić.
    Jeśli chodzi o Hypkiego to pamiętam jego wywiad, jak się dowiedział, ze MAK bedzie badał sprawę.Dostał niemal orgazmu:-))
    Twój ranking jest rzeczywiscie cool.
    FREESPACE4.05.2012 18:54
  • @freespace

    "Latkowski to ten co to twierdził ze Błasik nie tylko był w kokpicie ale dowodził całym lotem,"

    Jak to było z tym "inspektorowaniem" Błasika podczas lotu do Smoleńska???

    W końcu jako pasażer mógłby prezydenta witać przy trapie tylko RAZEM z Protasiukiem, dowódcą samolotu, a nie ZAMIAST niego...
    PIEKIELNY4.05.2012 19:23
  • @flyga

    Cykory z forum lotnictwo.net.pl mówią, że się da.
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/15271-2009_06_01_air_france_447_a330_200_f_gzcp_spadl_do_atlantyku.html
    SMOK EUSTACHY4.05.2012 20:01
  • @Piekielny

    Spytaj się Anodiny.
    Swoją drogą Rosja jest tu kryta bo Anodina powiedziała, że u nich pijany generał pchający się do kokpitu i wydający rozkazy to normalka. Mogła sobie więc założyć gen Błasika w kokpicie a całą sprawa obciąża Tuska, Klichów, Millera i Osieckiego.
    Zastosowała metodę YKW z tego wątku,niby że wiedzą od razu.
    SMOK EUSTACHY4.05.2012 20:13
  • @Piekielny

    "Jak to było z tym "inspektorowaniem" Błasika.."

    Wiem, wiem...przejął sprawy..no jak to generał...
    Tylko nie wiem jak to było z tą kłótnią z Protasiukiem na płycie.
    Chyba właśnie o to się pokłócili, kto ma zameldować, no nie??
    Polej sobie :-)
    FREESPACE4.05.2012 20:49
  • @freespace

    "Wiem, wiem...przejął sprawy..no jak to generał...
    Tylko nie wiem jak to było z tą kłótnią z Protasiukiem na płycie.
    Chyba właśnie o to się pokłócili, kto ma zameldować, no nie?? "

    Kłótnia?

    Jeśli Błasik choć odrobinę znał wojskowy ceremoniał powinien był wiedzieć, że witanie przybywającej na pokład czy to statku, czy samolotu ważnej persony przez dowódcę tego statku czy samolotu jest czymś równie oczywistym, jak kac po tęgim przepiciu, niezależnie od ewentualnej obecności zwierzchnika tegoż dowódcy!

    A jeśli Protasiuk na czas przybycia prezydenckiej pary został przez Błasika zagoniony do kokpitu, tak że generał sam witał prezydenta, śmiało można przypuścić, że Błasik uważał się i za dowódcę "101" w tym locie...



    "Polej sobie :-)"

    Jak ty???
    PIEKIELNY4.05.2012 22:07
  • @Smok Eustachy

    "a całą sprawa obciąża Tuska, Klichów, Millera i Osieckiego. "

    Przede wszystkim Lecha Kaczyńskiego, nie pozwalającego na odwołanie Błasika z ekipą po kolejnych katastrofach, którym za swoich rządów w Siłach Powietrznych nie potrafił zapobiec, mimo wiedzy o przyczynach Mirosławca...
    PIEKIELNY4.05.2012 22:10
  • Liberty XL-2

    No cóż, artykuł bardzo wnikliwy, ale zawiera trochę istotnych błędów:

    1."do baku w skrzydle mogła się nalać deszczówka" - Liberty nie ma baków paliwa w skrzydłach tylko jeden zbiornik pod siedzeniami załogi a skrzydła są odpinane specjalnym mechanizmem,

    2. co do awarii, to mógł się pojawić alarm na konsoli systemu FADEC ale jeszcze silnik miał odpowiednią moc dlatego pilot podjął (zgodnie z instrukcją obsługi AFM) decyzję o powrocie na pas i skoro wykonał pełny zwrot o 180 to znaczy, że miał jeszcze wystarczającą moc i prędkość. W końcówce po wykonaniu pełnego nawrotu na małej wysokości (co jest faktem)mogło "obciąć" silnik całkiem i wtedy już nie było możliwości zabezpieczyć odpowiednią prędkość. Z bezpośrednich informacji, które posiadam wynika, że samolot nie wpadł w korkociąg tylko "klapnął" na trzy koła, poziomo i wtedy eksplodował (był po tankowaniu),

    3. "pilot mógł pomyłkowo zmienić mieszankę na ubogą" - nie ma takiej możliwości bo nie ma dźwigni składu mieszanki, skład mieszanki ustala system FADEC, jest tylko jedna dźwignia gazu i to wszystko, silnik to:
    Engine Manufacturer .. Teledyne Continental
    Engine Model...........IOF-240-B with FADEC™
    Fuel System............Fuel Injected

    4. "Pilot ustawia ten samolot do startu w konfiguracji bez klap (tj. ze schowanymi klapami), a sterem i trymerem wysokosci po starcie ustawia dość duży kąt natarcia, tak by przy małej prędkości samolot wznosił się w górę jak najszybciej." - również błąd, ten samolot ustawia się w konfiguracji do startu (trymer - jest kontrolka ustawienia do startu) i klapy na 0 lub 10% (też jest kontrolka ustawienia) i startuje się z prędkością optymalnego wznoszenia:
    Best Rate of Climb Speed, Flaps Up (Vy):
    Sea level ......80 KIAS
    10,000 ft ......75 KIAS,
    z instrukcji AFM,

    Z całą resztą się zgadzam, za wcześnie na jakiekolwiek wnioski, wypowie się PKBWL. Samolot jest bardzo nowoczesny, prawda, że wymagający, a pilot instruktor z olbrzymim doświadczeniem (ponad 6000 godzin + 1200 h na szybowcach, w tym loty pożarnicze, agro, ATR, Arbus A-320 i oczywiście mimo młodego wieku, dziesiątki wyszkolonych pilotów z piszącym te słowa włącznie. Jestem przekonany, że do końca wiedział co robi, przeżyliśmy razem w powietrzu kilka niebezpiecznych sytuacji stąd wiem. Cześć Jego Pamięci i Pamięci Ucznia, który bardzo chciał się szkolić na Liberty XL-2.
    FANXL5.05.2012 14:34
  • @Piekielny

    Panowie, poczytajcie trochę: http://www.libertyaircraft.com/airplane-liberty-xl2/4-specifications.php, jest to normalny samolot certyfikowany zarówno do lotów VFR jak i IFR o Max. T/O Weight
    1750 lbs 794 Kg ! Gdzie to mowa o UL ?
    FANXL5.05.2012 14:45
  • @Smok Eustachy

    Obawiam się, że koledzy na forum (które Pan wskazał) nie do końca wiedzą o czym piszą. Ktoś coś przeczytał o protekcjach w airbusach, i wypisuje dziwne informacje na ten temat. W sytuacji jaka miała miejsce w AF, samolot nie mógł być w Alternate Law (to jest generalnie tylko utrata protekcji), a ABNORMAL ATTITUDE LAW. To jest kolosalna różnica.
    Sam producent wskazuje na niepewność realizmu symulatora w takich „abstrakcyjnych położeniach samolotu”. Takie położenia samolotu nigdy (z powodów oczywistych) nie były testowane w rzeczywistości, podczas lotów testowych.
    Dlatego uważam wyjście z deep stall, za manewr warty dłuższego zastanowienia
    Pozdrawiam
    FLYGA5.05.2012 23:27
  • @fanXL

    acha, no jak nie wpadl w krokociag, to troche niepokojace ze po twardym przyziemieniu eksplodowal... te wszystkie mozliwe potencjalnie przyczyny napisalem przykladowo bo zawsze jest wiele -- dobrze ze poprawiles (w tym konkretnym przypadku) bo ktos moglby wziac to zbyt doslownie, dzieki.

    co do mojego "wznosił się w górę jak najszybciej" to nie jest "blad" tylko jest to dokladnie to co twoje "Best Rate of Climb Speed, Flaps Up (Vy)", wiec sie zgadzamy.

    nie zgdzilbym sie tylko z takim sformulowaniem:

    > W końcówce po wykonaniu pełnego nawrotu na małej wysokości (co jest faktem)mogło "obciąć" silnik całkiem i wtedy już nie było możliwości zabezpieczyć odpowiednią prędkość.

    silnikiem regulujemy odleglosc, nie predkosc. predkosc regulujemy katem ataku czyli sterem (lub samym trymem) wysokosci.

    pzdr!
    YOU-KNOW-WHO5.05.2012 23:31
  • @ALL

    przerywajacy silnik jest zjawiskiem niecodziennym. wydaje sie ze musial zwrocic uwage wielu swiadkow. moze wiec nie bedzie trudnosci z ustalenie, dokladnie jak samolot lecial/spadal.
    YOU-KNOW-WHO5.05.2012 23:34
  • @Piekielny

    " ... A jeśli Protasiuk na czas przybycia prezydenckiej pary został przez Błasika zagoniony do kokpitu, tak że generał sam witał prezydenta, śmiało można przypuścić, że Błasik uważał się i za dowódcę "101" w tym locie ... ... "
    PIEKIELNY 0 2160 | 04.05.2012 22:07

    Widzę - że jesteś jednym z wielu - którzy nie zapoznali się z Raportem Millera - i swoją wiedzę czerpią z Konferencji Prasowej - Przedstawicieli Komisji Millera.
    Dlatego zapraszam do lektury - po zapoznaniu się z Raportem twoje wpisy będą miały inną treść - podobne nonsensy wygadują w mediach członkowie Komisji.

    Ponieważ - niestety nie wszyscy z 34 członków Komisji Millera - umiało się zapoznać z Raportem i przyjęli za swoje - to co zaprezentowali - przedstawiciele Komisji na Konferencji - bo niestety co innego Komisja - napisała i narysowała lub pominęła ( na przykład TAWS 38 ) - a co innego przedstawili przedstawiciele Komisji na Konferencji - taki nakaz chwili – sytuacyjny – chcąc nie chcąc musieli dojść do podobnych – nie do końca identycznych ( bo - Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna ) – wniosków do jakich doszła Komisja MAK.

    Ponieważ - Wielki Brat - Patrzy.

    | Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew - Twierdzi, że relacje między Polską i Rosją - wcześniej bardzo skomplikowane - stały się "prostsze i lepsze".- Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy - stwierdza głowa rosyjskiego państwa |

    | Czy Dzięki 10 / 04 Relacje Polski i Rosji stały się "Lepsze" ? |
    | Link - Janosik | 20101225 | 19:40 |
    JANOSIK6.05.2012 09:10
  • @Janosik

    Twój latynoski sposób pisania wciąż jest dla mnie totalnie niestrawny...
    PIEKIELNY6.05.2012 20:08
  • @you-know-who

    Jeśli prawdą jest, co napisali na przykład tu

    http://www.tvn24.pl/-1,1743699,0,1,malzenstwo-zginelo-w-katastrofie-awionetki,wiadomosc.html

    kolejnych dwoje Polaków zginęło w katastrofie małego samolotu!

    Tym razem na Słowacji, koło miejscowości Liskova...


    Pogrom trwa - pochłonął już cztery samoloty i osiem osób, w tydzień...
    PIEKIELNY6.05.2012 20:13
  • @Piekielny

    Na brak argumentów - każdy sposób jest dobry.
    JANOSIK6.05.2012 20:30
  • @Janosik

    Tak, na pewno:

    na przykład egzaltowane siekanie tekstu myślnikami i równie egzaltowane zaczynanie każdego słowa z dużej litery, jak to robi niejaki Janosik...
    PIEKIELNY6.05.2012 23:28
  • @Piekielny

    Gdyby nie Twoja recydywa mówienia nieprawdy o Generale Andrzeju Błasiku - nie musiałbyś się męczyć - czytając Prawdę
    JANOSIK7.05.2012 23:21
  • @Janosik

    W twoim wydaniu bliżej jej do "Prawdy"...
    PIEKIELNY8.05.2012 12:05
  • @Janosik

    " ... A jeśli Protasiuk na czas przybycia prezydenckiej pary został przez Błasika zagoniony do kokpitu, tak że generał sam witał prezydenta, śmiało można przypuścić, że Błasik uważał się i za dowódcę "101" w tym locie ... ... "
    PIEKIELNY 0 2160 | 04.05.2012 22:07

    ""Widzę - że jesteś jednym z wielu - którzy nie zapoznali się z Raportem Millera - i swoją wiedzę czerpią z Konferencji Prasowej - Przedstawicieli Komisji Millera.""

    To kto w końcu meldował - Błasik czy Protasiuk?
    PPMI9.05.2012 22:46
http://fizyka-smolenska.salon24.pl/413747,21-katastrofa-1-maja-2012-a-wiedza-lotnikow-o-kat-smolenskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz